Wrocław Extra

30 lat Straży Miejskiej Wrocławia. Poznaj najciekawsze interwencje

fot. Tomasz Hołod

Zakładają blokady na koła, wypisują mandaty i zaczepiają bezdomnych – tak myśli część z nas. Ale przecież ratują też zdrowie, życie i mienie, ścigają przestępców, interweniują podczas zakłócania ciszy nocnej. Mowa o funkcjonariuszach wrocławskiej Straży Miejskiej, która 25 września obchodzi 30-lecie powstania. Zobacz, jakie były początki służby oraz jak teraz wygląda ich praca.

Anna Aleksandrowicz | 25 września 2021

„Pierwsze umundurowane patrole wyruszyły na ulice miasta jeszcze we wrześniu. – Na wysokości Kameleona stała grupa ludzi oczekujących na tramwaj i na widok strażników ludzie ci zaczęli bić brawa – wspominał ówczesną reakcję komendant Jerzy Laszczak” – czytamy o początkach formacji w broszurze pióra Radosława Szewczyka pt. „XX lat Straży Miejskiej Wrocławia w służbie społeczności lokalnej", wydanej we Wrocławiu w 2011 r. 

Czytaj także: Nowe pojazdy Straży Miejskiej Wrocławia. Jedyny taki patrol w Polsce

Najpierw interwencje

– Później już takich reakcji nie doświadczaliśmy – uśmiecha się st. insp. Paweł Grąbczewski. On i insp. Beata Dopierała należą do grupy „wszystkich ludzi prezydenta”. Przed powołaniem do życia Straży Miejskiej Wrocławia przez kilka miesięcy funkcjonowała we Wrocławiu nieumundurowana Miejska Służba Interwencyjna. 25 września 1991 r. zmieniła się w Straż Miejską Wrocławia. Do obowiązków MSI należało: sporządzanie wniosków do kolegiów za wykroczenia w sprawach: sanitarnych, estetyki obiektów użyteczności publicznej, porządku i czystości, parkowania samochodów itp.

Strażnicy zabezpieczają wizytę prof. Zbigniewa Brzezińskiego

Strażnicy zabezpieczają wizytę prof. Zbigniewa Brzezińskiego, źródło: archiwum SM Wrocławia

Zaufanie do munduru

Insp. Beata Dopierała, kiedyś dżokej Wrocławskich Wyścigów Konnych, pielęgniarka i ratownik medyczny. Wyszła za mąż za kolegę z patrolu konnego SM. Na koniach przyjechali pod Urząd Stanu Cywilnego: – To praca dla mnie, bo lubię wyzwania i jestem konsekwentna. Można dyskutować o przepisach i je zmieniać, ale gdy obowiązują, należy je respektować – podkreśla. Z okazji święta SM miałaby życzenie, by wrocławianie parkowali tam, gdzie jest to dozwolone, a dzieci uczyli, że człowiek w mundurze to osoba godna zaufania.

Kurtyna zamiast fontanny

Z najzabawniejszych historii, jakie jej się przydarzyły, wspomina interwencję dotyczącą pewnego dżentelmena, który w upalny letni dzień postanowił zażyć kąpieli w fontannie na pl. Gołębim. – Dostałam zgłoszenie, że pan się pluska, a dzieci płaczą – opowiada insp. Dopierała. – Zaproponowałam mężczyźnie, że wskażę mu na Rynku miejsce odpowiednie do schłodzenia się przy kurtynie wodnej. Wyszedł grzecznie z fontanny i stwierdził, że przyjmie mandat. Wtedy zaczął nas filmować jakiś turysta, którego poprosiłam, by tego nie robił. Nie posłuchał. Wówczas mój rozmówca wrzasnął: – Nie słyszysz, o co pani prosi?! To natychmiast pomogło. 

 Strażnik miejski spisuje źle zaparkowany samochód (lata 90.), źródło: archiwum SM Wrocławia Strażnik miejski spisuje źle zaparkowany samochód (lata 90.), źródło: archiwum SM Wrocławia 

Szalone lata 90.

W 300-osobowej dziś Straży Miejskiej Wrocławia pracują byli policjanci, ale też oficer marynarki wojennej i były ksiądz. St. insp. Paweł Grąbczewski (kiedyś mechanik w Fabryce Automatów Tokarskich) dobrze pamięta bój o Świdnicką z handlującymi na dziko z łóżek polowych, Jasia Pawie Oczko i jego kompana Francuskiego Łącznika, sytuację na okrągłym minitrawniku w pobliżu Pręgierza niczym z plaży z Mielna (zamiast mściciela z klapkiem interweniowali właśnie strażnicy). 

Można blokadę?

Nie tak trudno spotkać kogoś, kto miał na kole swego samochodu żółtą blokadę SM, a wcale tego nie chciał. Ale w latach 90. zdarzył się jeden wrocławianin, który przez rok prosił strażników, by codziennie mu zakładali na koło jego mercedesa 600 blokadę i płacił mandat, parkując na legalnym parkingu w Rynku. – To był właściciel kantoru. Długo zastanawialiśmy się, o co mu chodzi, ale w końcu stwierdziliśmy, że naprawdę boi się, że mu ukradną takie wypasione auto – uważa st. insp. Grąbczewski. 

Śnieżynki u Stefana

Kilka lat temu został poproszony o asystę podczas sympatycznej akcji rozdawania prezentów gwiazdkowych dzieciom klientów MOPS-u. Podarki miały wręczać Śnieżynki – dwie stosownie ubrane studentki. – Dostaliśmy adres w kamienicy przy ul. Oleśnickiej na poddaszu. Zapukały tam ostrożnie: – Kto tam? – ryknęło zza drzwi. – Śnieżynki – odpowiedziały. To, co potem usłyszały, doprowadziło do przejęcia inicjatywy przez st. insp. Grąbczewskiego: – Straż Miejska! Drzwi otworzyły się, a pani zawołała w głąb domu: Stefan, chodź, po ciebie przyszli. 

Samochód straży miejskiej, fot. Janusz KrzeszowskiSamochód SM z systemem monitoringu, fot. Janusz Krzeszowski

Obecnie strażnicy miejscy pełnią służbę w patrolach:

  • pieszych,
  • zmotoryzowano-interwencyjnych,
  • konnych,
  • rowerowych,
  • Ekopatrolu,
  • Animal patrolu,
  • wykorzystujących drony (piloci dronów),
  • obsługujących miejski monitoring,
  • ochraniających budynki UM we Wrocławiu.

Patrol rowerowy Straży Miejskiej Wrocławia

Patrol rowerowy Straży Miejskiej Wrocławia, źródło: www.wroclaw.pl

Straż Miejska Wrocławia: liczby i daty

  • 25.09.1991 r. – powołanie do życia Straży Miejskiej Wrocławia
  • 23 – liczba strażników w momencie powołania jednostki
  • 323 – obecna liczba etatów w SM

Podsumowanie interwencji w 2020 r.

  • 56 170 – liczba przyjętych zgłoszeń od mieszkańców
  • 17 016 – liczba nałożonych mandatów
  • 5 177 – liczba pouczeń
  • 433 – wnioski skierowane do sądu