Zachowały się w nim autentyczne i do dziś sprawne maszyny młyńskie z lat 30-tych XX wieku. Młyn Hilberta wyróżnia się też 30-metrową wieżą, która pełniła rolę... wieży ciśnień.
Dzierżoniowskie młyńskie muzeum czynne jest codziennie oprócz poniedziałków w godz. 10.00-18.00. Bilety kosztują 38 złotych normalny i 33 złote ulgowy. Obejrzeć je można z przewodnikiem (wejście o każdej pełnej godzinie).
Zwiedzanie rozpoczyna się od przejścia wokół młyna. Przewodnik opowiada o historii obiektu, ale też o tym, jak wyglądał proces wytwarzania mąki. I jej przewozu – za budynkiem możemy zobaczyć ślady torów i obrotnicy kolejowej.
Wewnątrz zabytku na zwiedzających czeka sześć kondygnacji, począwszy od parterowej hali pędniowej, która jest sercem młyna. Gdyby tylko podłączyć silniki do prądu - młyn ruszyłby. Wyżej mamy piękne mlewniki, które przez niektórych porównywane są do pianin i fortepianów. A jeszcze wyżej hale rurkową i wialniową, aż wreszcie monumentalne drewniane odsiewacze, które zawieszone są na... trzcinach. Na samej górze na odwiedzających czekają ogromne szafy aspiracyjne.Karolina Osińska-Marcińczyk z Fundacji Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego Śląska
Galeria zdjęć
Pierwszy Młyn Hilberta stał w Bielawie, gdzie został założony w 1837 roku przez Karola Zygmunta Hilberta i jego brata. W 1868 roku jego synowie przenieśli młyn do Dzierżoniowa. Maszyna parowa działała tu do 1930 roku, potem zastąpiły ją silniki elektryczne. W latach 1945-1951 okupowali go Rosjanie. Mielili zboże na mąkę dla swojego wojska. Gdy go opuścili, największa fabryka mąki w regionie przeszła pod kontrolę polskich władz, a na początku XXI wieku – w ręce prywatne.
Od końca 2016 roku opiekę nad nim sprawuje Fundacja Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego Śląska, która prowadzi też m.in. Muzeum Kolejnictwa w Jaworzynie Śląskiej.