„anderSEN O TEATRZE” we Wrocławskim Teatrze Lalek. Recenzja

Spektakl wyreżyserowany przez czeski tandem SKUTR to intrygująca, skłaniająca do refleksji i przepięknie zrealizowana próba odczytania na nowo znanych nam dobrze baśni Hansa Christiana Andersena z absolutnie zachwycającą kreacją zbiorową całego zespołu WTL. Tradycyjna premiera nie mogła dojść do skutku, ale trwające niewiele ponad godzinę przedstawienie „anderSEN O TEATRZE” sfilmowano i jest dostępne przez cały czas na stronie teatru.   


Spektakl jak bombonierka

Kunsztowny spektakl Wrocławskiego Teatru Lalek będą mogły podziwiać także osoby niesłyszące i niedosłyszące, bo materiał ma wgrane napisy. Warto obejrzeć go więcej niż jeden raz, za pierwszym może nam umknąć wiele misternie przygotowanych szczegółów, a szkoda je pominąć.  

Grzegorz Borowski jako świerk w najlepszym wieku, który został ścięty na choinkę/fot. YouTube 

„anderSEN O TEATRZE” to jedna z najpiękniejszych premier ostatnich miesięcy. Złożony z wybranych baśni Andersena (wszystkie postaci spotykają się na scenie, choć w książce należały do osobnych opowieści) spektakl to pomysł utalentowanych twórców z kolektywu SKUTR (tworzą go Martin Kukučka i Lukáš Trpišovský).

Dla dzieci będzie może nietypowym, ale jednak wprowadzeniem w świat baśni duńskiego autora. A rodzicom i dziadkom da szansę, aby trochę innym okiem spojrzeć na tragiczne często postaci, które padają ofiarą okrutnego przypadku albo ludzkiej obojętności.

Andersen odczytany na nowo

Czesi, posługując się nowym przekładem utworów Andersena (autorstwa Bogusławy Sochańskiej), udowadniają, że dziewczynka z zapałkami, cynowy żołnierzyk, młody świerk, a nawet nagi cesarz w pewien sposób zwyciężają – kochają, podążają za marzeniami, mają odwagę i są konsekwentni w działaniach. Przestajemy nad nimi płakać, bo nam imponują. Nie chcą wzbudzać litości, pragną szacunku dla podejmowanych przez siebie decyzji i życiowych wyborów. 

Mało tego, SKUTR pokazują, jak baśnie mistrza z Odense są wciąż aktualne, odnajdują w nich wątki feministyczne (Pastereczka nie chce wyjść za mąż za niechcianego Chińczyka, sama wybiera ukochanego), proekologiczne (ścięcie Świerka na choinkę bożonarodzeniową przywodzi na myśl niepotrzebne wycinki lasu), antypolityczne (nagi cesarz nagabywany przez dworzan jako żywo przywodzi na myśl scenę polityczną i zastępy klakierów oklaskujących rozmaitych przewodniczących). Kiedy Stara Latarnia (Jolanta Góralczyk) ma zostać przetopiona martwi się, czy zachowa pamięć i to też piękna alegoria, która każe pomyśleć o tych ludziach, dla których utrata pamięci to w pewnym sensie utrata części człowieczeństwa.    

Finałowa scena spektaklu niczym doświetlona niczym obraz holenderskich mistrzów/fot. YouTube

Aktorzy na wysokie „C”

Spektakl Wrocławskiego Teatru Lalek to popisowy występ całego zespołu aktorskiego. Błyszczą absolutnie wszyscy. I cudowna Jolanta Góralczyk w roli Latarni i Anna Makowska-Kowalczyk jako Dziewczynka z zapałkami, Sławomir Przepiórka jako Cesarz, Radosław Kasiukiewicz wroli Cynowego żołnierzyka, Agata Kucińska jako Pastereczka i Grzegorz Mazoń jako jej ukochany Kominiarczyk, Grzegorz Borowski – młodziutki Świerk, wreszcie Kamila Chruściel w roli Stokrotki/Porcelanowej tancerki. 

Baśniowa realizacja

Scenografia Martina Chocholouška jest przepiękna, pomysłowa, oszczędna, a jednocześnie wyjątkowo dekoracyjna. Prawdziwe dzieło sztuki! Podobnie jak cudownie dobrane do charakteru postaci kostiumy Simony Rybákovej. Zaprojektowana przez nią włóczkowa sukienka dla Agata Kucińskiej byłaby modowym przebojem, a pomysł, aby tutu (spódniczka tancerki) stała się jednocześnie główką stokrotki jest cudowny.

Nie można wreszcie nie wspomnieć o muzyce, bo Petr Kaláb (wspólnie z Grzegorzem Mazoniem) stworzyli przepiękną ścieżkę dźwiękową podkreślającą subtelnie cały spektakl, a motywy ludowe wplecione w muzykę (Czesi i ich umiłowanie kultury ludowej!) procentują, nadają całości unikatowy charakter.



Zgłoś uwagę