Podwodne piękno – po premierze Wrocławskiego Teatru Pantomimy

Baśń o Małej Syrence Andersena Konrad Dworakowski zmienił w niebywale piękną i malarską opowieść. „Hydrokosmos” – najnowsza produkcja Wrocławskiego Teatru Pantomimy im. Henryka Tomaszewskiego zachwyca i wzrusza.

  • "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

    "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

  • "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

    "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

  • "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

    "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

  • "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

    "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

  • "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

    "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

  • "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

    "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

  • "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

    "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

  • "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

    "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

  • "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

    "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

  • "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

    "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

  • "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

    "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

  • "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

    "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

  • "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

    "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

  • "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

    "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

  • "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków

    "Hydrokosmos" fot. Tomasz Walków


Zespół Pantomimy buduje na scenie dwa światy - podwodny i ziemski. W tym pierwszym żyje Mała Syrenka (Paula Krawczyk – Ivanov). Jest szczęśliwa i radosna. Beztrosko bawi się z siostrami syrenami (Agnieszka Charkot, Monika Rostecka), a nad jej bezpieczeństwem czuwa ojciec – Król mórz (Mariusz Sikorski). To świat morskich stworzeń – delikatnych, pięknych, czasem przerażających. Aktorzy budują jego klimat wcielając się krople wody, są niczym ławica ryb przemykająca w głębinach oceanu. W toni unoszą się zwiewne meduzy, jest metalicznie zielony krab, który świetnie się z nimi bawi, pływają też demoniczne ośmiornice z długimi mackami. Ogromnie podobał mi się moment wpłynięcia na scenę syren - dźwigane przez aktorów, w kostiumach z rybim ogonem, zdawały się unosić w naturalny sposób, tak jakby nie działało na nie przyciąganie ziemskie. Poruszały się tak, jakby urodziły się z płetwami. Obrazy ze świata hydro stworzone przez aktorów Pantomimy są przepiękne – fizyczne umiejętności aktorów, lekkość, gracja ruchów współgrają ze wspaniałymi kostiumami Marii Balcerek, światłem i muzyką Tomasza Krzyżanowskiego. Aż chciałby się w ten świat zanurzyć, zanurkować i pograć w piłkę z Syrenką i jej siostrami. Zachwyciła mnie scena burzy –  choć minimalistyczna pozwala dziecięcym widzom uruchomić wyobraźnię. Mały papierowi stateczek unoszony przez fale zamienia się w tonący okręt. To na nim płynie Książę, którego uratuje Mała Syrenka.

Świat ponad powierzchnią wody nie jest już tak malarsko piękny, ale to nie oznacza, że wizja Konrada Dworakowskiego się wyczerpała i o tym, co Syrenka zobaczyła w świecie ludzi opowie banalnie i nieciekawie. Nic z tych rzeczy! W ludzkim świecie jest miejsce i na subtelną poezję i na błazeński humor niczym z komedii dell’arte.

Wszyscy znamy losy Małej Syrenki zakochanej bez pamięci w Księciu, który nie dostrzega jej uczucia. To dla niego Syrenka zostawia swój bezpieczny świat i oddaje swój piękny głos za nogi. Nie chce mieć rybiego ogona, chce być zwykłą dziewczyną. Scena, w której Syrenka stawia swoje pierwsze kroki na nowych nogach wzrusza. Może to bezpretensjonalność aktorki odtwarzającej tę rolę, a może szczera radość Syrenki z tego, że może chodzić sprawia, że cieszymy się wraz z nią z każdego kroku i skoku.

W tej smutnej baśni o odrzuconej miłości jest też miejsce na najzwyklejszy śmiech, bo jak tu nie pękać ze śmiechu, gdy Królewna, która odnajduje uratowanego przez Syrenkę Księcia, próbuje postawić go na nogi. Ich wspólne pląsy na melodię tanga są parodią tego miłosnego i pełnego namiętności tańca. Dworakowski pokazuje Księcia jako bezwolnego, pozbawionego zdolności decyzyjnych mamisynka. Bawi scena, gdy na siłę przebierany jest w ślubny frak i gdy ze swoich objęć nie chce wypuścić go królowa. W głębi duszy cieszymy się, że to nie Syrenka jest jego wybranką. Jakież miałaby życie ta delikatna i wrażliwa istota z tak płytkim i pustym Księciem?

Nie zdradzę jednak co stanie się z Syrenką w tej opowieści. Konrad Dworakowski zaskakuje widzów finałową sceną, jednocześnie potwierdzając, że nie potrzeba słów, by wyrazić najgłębsze uczucia. Warto o nie walczyć za wszelką cenę i ryzykować, nawet jeśli to karkołomne. Piękny, świetnie zagrany spektakl.

„Hydrokosmos” reż. Konrad Dworakowski, scenografia i kostiumy Maria Balcerek, muzyka Tomasz Krzyżanowski, premiera 27 listopada, Wrocławski Teatr Pantomimy im. Henryka Tomaszewskiego, Scena na Świebodzkim.

Zgłoś uwagę