Dzień Pszczoły we wrocławskim Zoo

W ramach kampanii „Co w trawie piszczy”, wrocławskie Zoo zorganizowało warsztaty budowania budek lęgowych i domków dla pszczół. - Bez pszczół stracimy nie tylko miód, ale i 70 procent roślin, które nie będą zapylane.

  • Hotel dla owadów we wrocławskim Zoo, fot. Monika Bierońska

    Hotel dla owadów we wrocławskim Zoo, fot. Monika Bierońska

  • Praca przy ulu wymaga specjalnego stroju, fot. Monia Bierońska

    Praca przy ulu wymaga specjalnego stroju, fot. Monia Bierońska


Od roku pszczele hodowle można zakładać w każdym miejscu we Wrocławiu. Kilka uli stoi na przykład, na dachu Urzędu Wojewódzkiego, tuż nad Odrą. Zniesienie zakazu z 1946 r. o budowie pasiek w mieście sprawiało, że trudno oszacować, ile pszczół dzisiaj żyje we Wrocławiu.

– Pszczoły potrzebują dużo przestrzeni, ale nie silnie zurbanizowanej. Nie znoszą też monokultur – mówi Jacek Jerzmański z wrocławskiego Zoo. – Ich podstawową bazą pokarmową są rośliny, z którymi mamy do czynienia na co dzień, jak mniszek lekarski - dodał.

Z okazji Dnia Pszczoły w Zoo zorganizowano warsztaty i serię wykładów dotyczących zasad hodowli pszczół i budowy domów dla owadów.

Skrzynka z ziołami jak stołówka

Pszczoły są samowystarczalne i same znajdują sobie pożywienie. Nie znaczy to jednak, że ludzie nie mogą im pomóc i to niewielkim kosztem. Wystarczy mała skrzynka z ziołami – bazylią lub miętą, lub uznawanymi za chwasty dziewanną i wiesiołkiem, ustawiona na balkonie, i pozywna pszczela "stołówka" gotowa. Nieskomplikowana jest także konstrukcja hotelu dla pszczół. Najważniejsze są słomki trzciny, słoma lub bambus. Taki hotel można umieścić na balkonie, w ogrodzie, na dachu.

W ogrodzie zoologicznym nie ma stałej pasieki, za to często odwiedzają je osobniki z okolicznych gniazd. - Założyliśmy małe pole kwiatowe, z którego pszczoły mogą zbierać pożywienie - mówi Jacek Jerzmański. - Może założylibyśmy stałą pasiekę w najbliższych latach, jednak zwierzęta kopytne reagują bardzo negatywnie na takich sąsiadów.

Specjaliści i ekolodzy coraz częściej mówi się o możliwości wyginięcia pszczół, ponieważ zauważa się gwałtowny spadek ich liczby. Skutki ich wyginięcia mogłyby być opłakane. - Zostaniemy pozbawieni nie tylko miodu - zwracają uwagę specjaliści od hodowli owadów, stracimy też prawie 70 procent roślin, które są przez te owady zapylane, kwiatów, drzew, krzewów owocowych.

W niektórych rejonach świata postęp cywilizacyjny już spowodował, że pszczół jest za mało. Np. w Japonii stosuje się zastępcze metody zapylania roślin, m.in. z wykorzystaniem pawich piór.

- Polega to na delikatnym wachlowaniu i ocieraniu piórami o słupki roślin - tłumaczy Jerzmański. - Dzięki rozwojowi wiedzy i budowie świadomości coraz mniej ludzi czuje strach przed brzęczącymi owadami. Wiedzą, że niesprowokowane pszczoły, nie żądlą.

Gdy zauważy się barć założoną przez dzikie pszczoły należy zachować spokój. Najlepiej zadzwonić po straż pożarną. Strażacy często współpracują z właścicielami okolicznych pasiek. To okazja, by owady trafiły w dobre ręce.

Monika Bierońska

Zgłoś uwagę