Wrocławska Eurydyka jest brunetką i ma na imię Magdalena [ZDJĘCIA]

Ponad 400 pięknych wrocławianek chciało wygrać ten konkurs. Udało się oczywiście tylko jednej. Sympatyczna brunetka stanie za jakiś czas oko w oko z artystą, który wyrzeźbi jej popiersie. Potem trafi ono na wrocławski plac Wolności – tam gdzie zbiega się szlak wielu artystycznych instytucji. I w taki sposób Eurydyka połączy się ze swoim Orfeuszem.

  • Magdalena Bielecka

    Magdalena Bielecka, fot. G. Rajter

  • Wiceprezydent Adam Grel dokonuje uroczystego odsłonięcia laureatki, fot. G. Rajter

  • Wrocławska Eurydyka, fot. G. Rajter

  • Finalistki przed ogłoszeniem wyników konkursu, fot. G. Rajter

  • Magdalena Bielecka, fot. Łukasz Rajchert

  • Joanna Kuczyńska, fot. Łukasz Rajchert

  • Kaja Zawiska, fot. Łukasz Rajchert

  • Anna Bielecka, fot. Łukasz Rajchert

  • Finał konkursu, fot. G. Rajter

  • Lucyna Szierok, fot. Łukasz Rajchert

  • Katarzyna Kowalska, fot. G. Rajter


– Chcemy, aby Orfeusz, stojący już na placu Wolności, odnalazł swoją ukochaną we Wrocławiu, w przestrzeni dla piękna, w miejscu spotkania różnych instytucji kultury – mówił dyrektor NFM-u Andrzej Kosendiak we wrześniu 2017 r., kiedy ogłaszano konkurs na „twarz Eurydyki” – która zostałaby uwieczniona w rzeźbie z brązu.

Czytaj: Panie chcą zostać wrocławską Eurydyką

Od 19 grudnia, czyli od chwili ogłoszenia wyników tego niezwykłego castingu w NFM-ie – czego dokonał również dyrektor Kosendiak, wspomagany przez wiceprezydenta Wrocławia Adama Grehla – wiemy, że zgodnie z jednogłośnym werdyktem jurorów wrocławską Eurydyką zostanie Magdalena Bielecka.

 
Za chwilę oczom zebranych ukaże się wrocławska Eurydyka – zasłonę tajemnicy zdjęli wiceprezydent Wrocławia Adam Grehl i dyrektor NFM-u Andrzej Kosendiak, fot. G. Rajter

Jak znaleźć tę jedną spośród setek pięknych twarzy

Jury (w 100% męskie!) w składzie Piotr Kielan – rektor wrocławskiej ASP, Maciej Łagiewski – dyrektor Muzeum Miejskiego, Jerzy Pietraszek – zastępca dyrektora Wydziału Kultury UM Wrocławia, Tomasz Rodziński – rzeźbiarz oraz Andrzej Kosendiak – szef NFM-u przejrzało setki fotografii, które zostały wykonane uczestniczkom konkursu. Do ścisłego finału wybrało najpierw dziesięć, a oststecznie zaś sześć uroczych wrocławianek – Annę Bielecką, Magdalenę Bielecką, Katarzynę Kowalską, Joannę Kuczyńską, Lucynę Szierok i Kaję Zawiską. 

Sześć finalistek ogłoszonego przez NFM konkursu, fot. G. Rajter

– Wszyscy zagłosowaliśmy tak, że od razu wytypowaliśmy Magdalenę Bielecką – potwierdza prof. Kielan. – W zasadzie nie mieliśmy żadnych wątpliwości – przytakuje dyrektor Pietraszek. 

Dodajmy, że jurorzy w trakcie obrad mogli podziwiać panie tylko na zdjęciach, a zobaczyli je „na żywo” dopiero w dniu ogłoszenia wyników konkursu.

Ona musi być „grecka” 

– Dla mnie przy wyborze ważna była kompatybilność, czyli związek z Orfeuszem – mówi Maciej Łagiewski. – Eurydyka nie mogła tu jakoś odbiegać od stworzonego przez Gosena [Theodor von Gosen,niemiecki rzeźbiarz i medalier, przez 27 lat, do roku 1932 kierował klasą rzeźby dekoracyjnej na ASP w ówczesnym Breslau – red.] popiersia Orfeusza, który, jak wiadomo, Eurydyki nie wyrzeźbił – przypomina dyrektor Muzeum Miejskiego i dodaje, że wśród pań, które zgłosiły się do konkursu, poszukiwano kobiety zbliżonej urodą do greckiego kanonu piękna, niezmiennego od wieków. 

 – Muszę najpierw ochłonąć – Magdalena Bielecka chwilę po ogłoszeniu wyników, fot. G. Rajter

– Praca nad rzeźbą z wizerunkiem pani, która wygrała konkurs na wrocławską Eurydykę, powinna być dość łatwa, ponieważ oprócz ewidentnej urody pani Magdalena ma rysy twarzy bliskie greckim wzorcom – mówi rzeźbiarz Tomasz Rodziński. – Artysta jednak będzie musiał się postarać, żeby wizerunek Eurydyki był bliski Orfeuszowi, co już powinno się wydarzyć na poziomie projektu. 

Jurorzy oceniali wszystkie kandydatki na modelkę rzeźby Eurydyki na podstawie zdjeć, wykonanych przez profesjonalnych fotografów na jednym z etapów konkursu, fot. Łukasz Rajchert

O tym, kiedy Eurydyka dołączy do swojego ukochanego Orfeusza na pl. Wolności, dopiero się dowiemy. 

Panna spod Jasnej Góry 

– Mam nadzieję, że stanę w jakiś sposób na wysokości zadania – powiedziała tuż po ogłoszeniu wyników, niewątpliwie zaskoczona, Magdalena Bielecka. – Bycie ozdobą tej części miasta... – i tu laureatce po prostu zabrakło tchu z wrażenia. 

Gdy trochę ochłonęła, zapytana o swoje korzenie, przyznała: – Nie jestem wrocławianką z urodzenia, ale odkąd się tu wprowadziłam, nie znajduję powodu, żeby stąd wyjeżdżać. Czuję, że jestem na swoim miejscu i myślę, że to czyni mnie wrocławianką w moim sercu.  

Ciekawe, że do finału konkursu dotarła również rodzona siostra Magdaleny Bieleckiej – Anna (pierwsza po prawej), fot. G. Rajter

Magdalena Bielecka pochodzi z Częstochowy, studiowała we Wrocławiu architekturę wnętrz, a teraz pracuje w kręconym tu serialu paradokumentalnym „Policjantki i policjanci”. Zapytana o to, czy jest coś, co łączy ją z mitologiczną driadą, Magdalena Bielecka odpowiada: – Chyba to, że czuję się związana z naturą. Ona też chyba tak się czuła... 

Zgłoś uwagę