Najważniejsze informacje (kliknij, aby przejść)
- 1. Płazy, np. żaby, potrafią oddychać i wchłaniać wodę przez skórę. M.in. tym różnią się od gadów
- 2. Nie każdy płaz to żaba. Niektóre mają ogon i 2 metry długości!
- 3. Wrocław może być dumny ze swoich płazów
- 4. Niektóre z nich lubią… beton
- 5. Jedne śpiewają, pohukują, a nawet poszczekują, inne tańczą i stroszą irokeza
- 6. Znalazły sprytny sposób na zimę
- 7. Są wiecznymi wędrowcami
- 8. Płazy są drapieżnikami, tak samo jak lwy i tygrysy. Polują m.in. na komary i ślimaki
- 9. Są sygnalistami – pierwsze dają znać, że dzieje się źle
- 10. To nie są „jakieś żaby” i potrzebują naszej pomocy
Co warto o nich wiedzieć? Dlaczego trzeba je chronić i dlaczego to ważne także dla nas? Zapytaliśmy o to wrocławskich naukowców, dr Aleksandrę Kolanek z Towarzystwa Herpetologicznego NATRIX oraz dr hab. Krzysztofa Kolendę, kierownika Zakładu Biologii Ewolucyjnej i Ochrony Kręgowców Uniwersytetu Wrocławskiego.
1. Płazy, np. żaby, potrafią oddychać i wchłaniać wodę przez skórę. M.in. tym różnią się od gadów
Ich skóra jest cienka, wilgotna i przepuszczalna, a u gadów sucha, a czasem pokryta łuskami. Różnic jest więcej. Jedną z ważniejszych jest fakt, że płazy podczas swojego życia przechodzą metamorfozę, a gady przychodzą na świat „gotowe”, od razu są miniaturowymi wersjami osobników dorosłych.
Jak wygląda taka metamorfoza?
– Różnie w zależności od gatunku – tłumaczy dr Aleksandra Kolanek.
W przypadku żab odbywa się to tak: ze złożonych w zbiorniku wodnym galaretowatych jaj wykluwają się wyglądające jak przecinek kijanki z ogonem. Mogą żyć tylko w wodzie. Z czasem wyrastają im kończyny, najpierw tylne, potem przednie, ogon zanika, a zwierzę coraz bardziej przypomina żabę. Gdy już trochę podrosną, przenoszą się na ląd, gdzie szukają jedzenia i zimują. A gdy znajdą partnerów, wracają do wody i cały cykl (złożone w wodzie jaja - kijanki - żaby itd.) się powtarza.Dr Aleksandra Kolanek z Towarzystwa Herpetologicznego NATRIX
2. Nie każdy płaz to żaba. Niektóre mają ogon i 2 metry długości!
Płazy to bardzo różnorodna gromada, obejmująca tysiące żyjących na całym świecie gatunków, od mieszczących się na opuszce palca, niespełna 8-milimetrowych żabek z Papui-Nowej Gwinei po prawie 2-metrowe salamandry chińskie.
Żyjące w Polsce gatunki nie są tak ogromne, ale też bardzo się od siebie różnią.
– Nawet te, które z grubsza wyglądają jak żaby („z grubsza”, bo kumak, grzebiuszka, rzekotka i ropucha to nie żaby) nie są takie same – mówi dr Kolanek. – Np. rzekotka drzewna jest jaskrawozielona, samce żaby moczarowej stają się podczas godów niebieskie, kumaki są brunatne i niepozorne, ale w razie zagrożenia pokazują brzuch w kontrastowo pomarańczowo-czarny wzór, a ropucha zielona wygląda, jakby miała na sobie moro. A oprócz nich są jeszcze płazy ogoniaste, które w ogóle nie przypominają żab, np. traszki i salamandry.
3. Wrocław może być dumny ze swoich płazów
We Wrocławiu żyje co najmniej 11 z 19 gatunków płazów, które występują w Polsce. To całkiem sporo.
Wśród nich są kumak nizinny, traszka grzebieniasta (oba są dość rzadkie i wymagające szczególnej ochrony na poziomie europejskim), traszka zwyczajna, grzebiuszka ziemna, ropucha szara i zielona, rzekotka drzewna, bardzo rzadko spotykana w innych miastach i kilka gatunków żab.Dr hab. Krzysztof Kolenda, kierownik Zakładu Biologii Ewolucyjnej i Ochrony Kręgowców Uniwersytetu Wrocławskiego
W naszym mieście żyje m.in. najpiękniejszy według dr Kolendy polski płaz: wspomniana już rzekotka drzewna, która dzięki przylgom na palcach umie wspinać się po nawet całkiem gładkich powierzchniach, np. szybach, a nawet chodzić po suficie. Potrafi też niczym kameleon zmieniać kolory, z szarej przez zieloną po niebiesko-zieloną.
4. Niektóre z nich lubią… beton
Płazy muszą być blisko wody, dlatego we Wrocławiu najłatwiej je spotkać na terenach wzdłuż dolin rzek, przy stawach w parkach, w ogródkach działkowych. Ale nie tylko.
Np. ropucha zielona (to ta, która wygląda tak, jakby wystroiła się w obcisłe moro), świetnie przystosowała się do życia w mieście i lubi mieszkać w… zabetonowanych, pozbawionych roślin zbiornikach, a nawet w fontannach.
– To gatunek, który pochodzi z półpustynnych azjatyckich stepów, sezonowo zalewanych wodą, stąd to upodobanie do betonu, ale żyje nie tylko w takich miejscach – wyjaśnia dr Kolenda. – Jest gatunkiem nomadycznym, przemieszcza się, znika z jednych miejsc, pojawia się w innych. Teraz można ją spotkać np. w nowym parku na Krzykach.
5. Jedne śpiewają, pohukują, a nawet poszczekują, inne tańczą i stroszą irokeza
Płazy, a dokładniej płazich panów, łatwo we Wrocławiu usłyszeć, ale tylko podczas godów, gdy przywołują samice. Można powiedzieć, że dla nich śpiewają, a każdy gatunek robi to na swój sposób.
– Ropuchy śpiewają jak kanarki, maleńkie rzekotki rechoczą tak głośno, że słychać je na kilometr, kumaki wydają odgłos przypominający dmuchanie w szyjkę butelki, a grzebiuszki cicho pohukują z dna zbiorników wodnych – wylicza dr Kolanek.
Samce płazów bezogonowych nie poprzestają na śpiewie.
– Dzięki tzw. modzelom godowym mocno chwytają samicę, a czasem rybę albo cokolwiek innego, włącznie z ręką naukowca, bo nabuzowane hormonami nie zawsze są w stanie to zauważyć – mówi dr Kolanek. – Wiosną można zobaczyć, jak ropuchy szare jeszcze w drodze do zbiornika wodnego wskakują na plecy samic, ściskają je i docierają do wody na ich grzbietach.
Płazy ogoniaste, czyli np. traszki, nie wydają dźwięków, ale za to tańczą: samce pływają wokół samicy i wachlują ogonem tak długo, aż wybranka zwróci na nie uwagę albo odpłynie w siną dal w poszukiwaniu innego amanta. Nawiasem mówiąc, podczas godów samce traszek wyglądają wtedy wyjątkowo imponująco, np. traszki grzebieniaste zawdzięczają swoją nazwę wspaniałemu irokezowi, który biegnie wzdłuż ich grzbietu i przewęża się u nasady ogona.
6. Znalazły sprytny sposób na zimę
Płazy nie potrafią same wytwarzać ciepła tak jak np. my i inne ssaki, więc żeby przetrwać zimę, muszą się gdzieś zaszyć i przeczekać. W naszym klimacie miejscem, gdzie zawsze można liczyć na w miarę stabilną temperaturę powyżej zera, jest muł na dnie stawów i rzek. Tak zimuje np. część żab. Nie można powiedzieć, że płazy śpią. Zapadają w rodzaj odrętwienia.
Niektóre płazy, np. ropuchy, grzebiuszki i rzekotki, spędzają zimę na lądzie, niekiedy w naszych ogrodach: zagrzebują się w ziemi, w kompoście, po stertą liści albo gałęzi, dlatego warto je dla nich zostawiać. Czasem próbują wchodzić do naszych piwnic, z których potem nie potrafią wyjść, wiec lepiej im to uniemożliwiać.
7. Są wiecznymi wędrowcami
Fakt, że płazy potrzebują do życia i wody, i lądu, ma swoje konsekwencje: podczas wędrówek w tę i z powrotem wiele z nich ginie pod kołami samochodów i rowerów, a także pod naszymi butami.
Narażają się na śmierć wiosną, gdy idą z miejsc zimowania na lądzie do miejsc rozrodu nad wodą, potem na przełomie wiosny i lata, gdy młode osobniki tuż po metamorfozie wychodzą z wody na ląd i „idą w miasto”, jesienią, gdy idą do miejsc zimowania, a także przez cały okres pozazimowy (choć na mniejszą skalę), gdy wędrują w poszukiwaniu jedzenia po siedliskach lądowych.
– Miejsce, w którym przyszły na świat, mają zakodowane, to właśnie tam muszą wrócić – mówi dr Kolanek. – Poruszają się na stałych trasach. Rozwój miast sprawia, że te powroty stają się coraz trudniejsze, dlatego musimy im pomagać. Najskuteczniejszą formą ochrony ich szlaków jest budowanie odpowiednio zaprojektowanych przejść pod drogami i systemy ogrodzeń, które je do nich doprowadzają.
8. Płazy są drapieżnikami, tak samo jak lwy i tygrysy. Polują m.in. na komary i ślimaki
– Płazy zjadają wszystko, co im się zmieści w pysku, od mrówek po małe ssaki – mówi dr Krzysztof Kolenda – Przykładowo ropuchy szare, które spotykamy w naszych ogrodach, zjadają ślimaki, które niszczą nasze warzywa, ale nie gardzą też kowalami bezskrzydłymi (bardziej znanymi jako „tramwaje”), z którymi świetnie sobie radzą, choć kowale dla większości zwierząt są co najmniej niesmaczne. Natomiast jak policzył kiedyś prof. Włodzimierz Juszczyk, wybitny herpetolog, jedna żaba wodna zjada na kolację do 50 ofiar, a więc jest bardzo skutecznym łowcą.
Z kolei kijanki płazów bezogonowych i larwy traszek, zjadają jaja i larwy komarów i robią to w miejscach niedostępnych dla ryb.
Jak to w naturze bywa, płazy nie tylko zjadają innych, ale i same są zjadane.
– Bociany, które najczęściej kojarzymy z żabami, wolą raczej drobne ssaki, żmije, zaskrońce i padalce, a także chrząszcze i dżdżownice, a nie płazy, które mogą łatwo im uciec – mówi dr Kolenda. – Jednak płazy też mają swoich amatorów. Żywią się nimi m.in. wydry, zwłaszcza zimą, gdy mogą wyciągać je sobie z miejsc hibernacji jak ze spiżarni. Są zjadane także przez niektóre ryby oraz ptaki, np. myszołowy i sowy. Robiliśmy badania, z których wynika, że sowy płomykówki lubią grzebiuszki ziemne.
Krótko mówiąc, płazy są ważnym ogniwem łańcucha pokarmowego, bez nich wiele zwierząt nie mogłoby przeżyć.
9. Są sygnalistami – pierwsze dają znać, że dzieje się źle
Przepuszczalna skóra płazów sprawia, że są wrażliwe na wszelkie zanieczyszczenia: metale ciężkie, pestycydy i inne szkodliwe substancje. Gdy na jakimś obszarze spada liczba płazów, wiadomo, że dzieje się coś złego, np. pogarsza się jakość wód i gleby, a to dopiero początek kłopotów, bo są ważnym elementem ekosystemu i gdy zaczyna ich brakować, sypie się wszystko dookoła.
Gdy w Ameryce Środkowej z powodu choroby wyginęły żaby, zaraz po nich zniknęły węże, które się nimi żywiły, a strumienie pokryły się glonami, bo nie było już kijanek, które mogłyby je wyjadać. Zachwiał się cały ekosystem, a skutki odczuli także ludzie, bo gdy przybyło komarów, kilkukrotnie wzrosła liczba zachorowań na malarię.Dr hab. Krzysztof Kolenda, kierownik Zakładu Biologii Ewolucyjnej i Ochrony Kręgowców Uniwersytetu Wrocławskiego
W Polsce komary nie roznoszą malarii, ale gdyby zniknęły płazy, też mielibyśmy problem: przybyłoby ich ponad miarę, a wraz z nimi chrząszczy i ślimaków. Na tym nie koniec, bo głodowałyby zwierzęta, które się żywią płazami, a także dramatycznie pogorszyłby się stan zbiorników wodnych.
10. To nie są „jakieś żaby” i potrzebują naszej pomocy
Choć Wrocław może być dumny ze swoich płazów, generalnie ich sytuacja jest niewesoła: to najszybciej wymierająca grupa kręgowców na świecie. Przyczyn jest dużo, ale podstawowa jest taka, że świat przeobraża się zbyt szybko, by zdołały się dostosować. Na skutek zmian klimatu i idącej za nimi suszy, tracą miejsca do życia albo giną, wędrując między wodą a siedliskami na lądzie. Ubywa ich także przez zanieczyszczenie środowiska i choroby.
Do dbania o płazy, zobowiązuje nas prawo. Wszystkie krajowe gatunki płazów objęte są ochroną gatunkową, niektóre z nich, np. traszka grzebieniasta i kumak nizinny ochroną na poziomie europejskim. Przyrodnicy i urzędnicy starają się poprawić ich los m.in. przez zabezpieczanie cennych przyrodniczo terenów oraz stosowanie innych rozwiązań.
Ważne jest także to, żebyśmy wszyscy rozumieli, że ochrona płazów nie jest fanaberią. To nie są „jakieś żaby”, a żyjące obok nas istoty, które mają swoje potrzeby, ale też realnie wpływają na jakość naszego życia, choćby dlatego, że zjadają komary i ślimaki.
Płazy są ważnym elementem naszego świata, a ich wymieranie powoduje lawinę konsekwencji. Podczas konferencji otwierającej kampanię „Skumaj to”, która postała we współpracy z naukowcami, dr Aleksandra Kolanek opowiadała o tym tak:
Ze zmianami w ekosystemie jest trochę tak jak z grą w jengę, która polega na wyjmowaniu z drewnianej konstrukcji poszczególnych klocków: wyciągamy element za elementem i budowla stoi, ale w pewnym momencie brak jednego z nich sprawia, że wszystko się rozpada. Mniej więcej tak wygląda rola płazów, a my chcemy uniknąć katastrofy.Dr Aleksandra Kolanek z Towarzystwa Herpetologicznego NATRIX