Sportowe podsumowanie weekendu [30.11-1.12]

Za nami kolejny emocjonujący weekend w wykonaniu wrocławskich drużyn. Sprawdźcie, jak poradzili sobie przedstawiciele stolicy Dolnego Śląska.


Śląsk Wrocław liderem PKO Ekstraklasy

To był niezwykle emocjonujący sobotni wieczór na gliwickim stadionie, gdzie piłkarze Śląska Wrocław mierzyli się z mistrzem Polski Piastem. Podopieczni Vitezslava Lavićki po znakomitej drugiej połowie pokonali miejscowych 3:0 i zameldowali się na szczycie tabeli PKO Ekstraklasy. Co ważne, w niedzielę swoje spotkanie przegrała Cracovia, która uległa 0:1 ŁKS-owi, zatem Trójkolorowi zostali samodzielnym liderem rozgrywek.

fot. slaskwroclaw.pl

O ile pierwsza połowa sobotniego starcia Śląska z Piastem nie była najlepsza w wykonaniu Trójkolorowych, o tyle w drugich 45 minutach kibice nie mogli narzekać na brak emocji. Wrocławianie zagrali odważnie i na efekty ich ciężkiej pracy nie musieliśmy długo czekać. Jako pierwszy do siatki miejscowych trafił najskuteczniejszy obcokrajowiec w barwach Śląska Robert Pich, który strzałem z 11 metrów zdobył już 6 gola w obecnym sezonie. Co prawda Piast ruszył do ataku i robił wszystko, aby doprowadzić do remisu, to jednak ponownie do siatki trafili przyjezdni. Tym razem na uderzenie z dystansu zdecydował się Łabojko, po którego strzale piłka, przy „pomocy” bramkarza Gospodarzy Plaka, wpadła do siatki.

Ten gol zdecydowanie podciął skrzydła mistrzowi Polski, a WKS okazał się bezlitosny i po raz kolejny zapewnił swoim fanom dawkę pozytywnych emocji. Po asyście Gąski do bramki z najbliższej odległości trafił Przemysław Płacheta, ustalając tym samym wynik meczu na 3:0 dla Wojskowych. Podopieczni Vitezslava Lavićki pokazali, że ostatnia dobra dyspozycja i 5 zwycięstw z rzędu wcale nie są dziełem przypadku. Oby tylko udało im się swoją formą potwierdzić w kolejnym meczu, kiedy to do Wrocławia przyjedzie warszawska Legia.

Piast Gliwice - WKS Śląsk Wrocław 0:3

Koszykarze WKS-u nadal bez przełamania

Olivier Vidin, nowy szkoleniowiec Śląska Wrocław, który zastąpił na ławce trenerskiej Andrzeja Adamka, na pewno nie będzie dobrze wspominał niedzielnego starcia WKS-u ze Starten Lublin. Choć momentami jego podopieczni grali bardzo dobrze i wydawało się, że będą mogli sprawić niemałą niespodziankę i wydrzeć zwycięstwo fantastycznie spisującym się w tym sezonie koszykarzom z Lublina, to jednak ostatnie minuty pokazały, że brak szerokiej ławki, a przy tym jakże cennego doświadczenia, wcale nie pomoże w odniesieniu zwycięstwa i przerwaniu fatalnej passy porażek.

fot. wks-slask.eu

Ostatecznie koszykarze Śląska przegrali we wrocławskiej hali Orbita ze Startem 70:78, doznając tym samym już siódmej porażki w obecnym sezonie Energa Basket Ligi. Najskuteczniejszym zawodnikiem wśród przegranych w niedzielnym spotkaniu był Torin Dorn, który zapisał na swoim koncie 19 oczek, jednak poza nim, tylko dwóch zawodników Śląska zdołało przekroczyć granicę dwucyfrowej zdobyczy, byli to Michael Humprey (13 oczek) oraz Mathieu Wojciechowski (10).

– Niestety zabrakło nam determinacji w walce na tablicach. Tracąc 16 zbiórek na własnej desce nie możemy oczekiwać, że wygramy mecz. Popełniliśmy też dużo strat, pozwalając rywalom na kontry. Do tego pewna rzecz, której nie widziałem przez 24 lata pracy jako trener – dwa rzuty osobiste w całym spotkaniu po naszej stronie. Jeden po faulu technicznym, a drugi po akcji and-one. Wygląda na to, że nie gramy wystarczająco agresywnie do kosza, nie szukamy kontaktu i fauli. Liczę, że kolejny mecz będzie lepszy – skomentował porażkę trener wrocławian Olivier Vidin.

Wojskowi po 10. kolejkach zajmują w tabeli słabe, 14. miejsce, tracąc do ósmej pozycji, premiowanej awansem do fazy play-off dwa punkty.

WKS Śląsk Wrocław - Start Lublin 70:78

Bolesna porażka Gwardii Wrocław

Siatkarze Gwardii Wrocław nie zdołali odnieść kolejnego ligowego zwycięstwa i tym razem, po trudnym spotkaniu w Siedlcach, przegrali z miejscowym KPS-em 0:3 (30:32, 18:25, 21:25).

fot. gwardiawroclaw.pl

Co prawda, pierwsza partia sobotniego pojedynku wcale nie wskazywała na tak duże kłopoty wrocławian, którą dopiero na przewagi 32:30 zakończyli na swoją korzyść miejscowi, to jednak w kolejnych odsłonach gra podopiecznych Krzysztofa Janczaka nie wyglądała już tak dobrze. W drugiej odsłonie gospodarze pokonali Gwardię 25:18, a w trzeciej, będąc już na fali wznoszącej, dopięli swego i zakończyli zmagania w trzech setach. 

– Jadąc do Siedlec, wiedzieliśmy, że nie będzie to łatwe spotkanie. W pierwszym secie zabrakło konsekwencji z naszej strony. W końcówce mieliśmy dwie piłki setowe, których nie potrafiliśmy wykorzystać. Drużyna z Siedlec dzisiaj bardzo dobrze zagrywała, a my mieliśmy problemy ze skończeniem naszych akcji. KPS dołożył też kilka punktów blokiem – skomentował spotkanie Mateusz Paszkowski, przyjmujący KFC Gwardii Wrocław.

Wrocławianie nie mają jednak czasu na rozpamiętywanie sobotniej porażki. Liga nie zwalnia tempa, a przed Gwardzistami kolejne, jakże ważne pojedynki. Już dziś zaczęli przygotowania do najbliższego starcia w Głogowie, które koniecznie muszą rozstrzygnąć na swoją korzyść, aby w dalszym ciągu liczyć się w stawce o awans.

KPS Siedlce – KFC Gwardia Wrocław 3:0 (32:30, 25:18, 25:21)

Pozostałe wydarzenia:

  • WKS Śląsk Forza Wrocław – KPR Ostrovia 27:29 (I liga)
  • Radomka Radom – #VolleyWrocław 3:1 (LSK)
  • Ślęza Wrocław – Arka Gdynia 58:63 (EBL K)
  • KS Kosz Pleszew – Exact Systems Śląsk II Wrocław 77:86 (II liga)


Zgłoś uwagę