Sportowe podsumowanie weekendu [17-18.03]

Za nami trzeci weekend marca. Dla kibiców wrocławskiego sportu był to w miarę udany czas. Sami sprawdźcie.


Niemoc trwa

Piłkarze Śląska Wrocław nadal nie mogą przełamać fatalnej passy meczów bez zwycięstwa. W miniony weekend do Wrocławia przyjechał zespół Wisły Płock, jednak jak się okazało, 5. zespół Lotto Ekstraklasy był zbyt mocny dla podopiecznych Tadeusza Pawłowskiego. Na szczęście udało wywalczyć się chociaż cenny punkt. 

fot. slaskwroclaw.pl

Po porażce w Krakowie szkoleniowiec wrocławian w podstawowym składzie wprowadził dwie zmiany. Miejsce Arkadiusza Piecha w ataku zajął Marcin Robak, a w środku pola zamiast Srnicia zagrał Chrapek. Na nic się to zdało, gdyż początek niedzielnego pojedynku należał do gości z Płocka, którzy już na początku meczu mogli zdobyć bramkę. Pomylił się jednak Merabashvili, który dośrodkowując piłkę, prawie umieścił ją w siatce.

Po kwadrasie gry do głosu zaczęli dochodzić miejscowi, jednak kiedy wydawało się, że ich gra przyniesie w końcu sukces, niespodziewanie do siatki trafili Wiślacy. Na prowadzenie wyprowadził ich Semir Stilić. Bośniak pewnie wykorzystał rzut karny podyktowany po faulu Riedera. W odpowiedzi trafił Robak, który podobnie jak Stilić, trafił z jedenastu metrów, wykorzystując tym samym faul płocczan popełniony na Chrapku. 

Na drugą połowę wrocławianie wyszli z jedną zmianą. Grającego w środku pola Chrapka zastąpił Arkadiusz Piech, co oznaczało, że podopieczni Tadeusza Pawłowskiego przejdą na grę systemem 4-4-2. Niestety, pomimo licznych ataków i dobrej gry Śląska, gospodarze nie zdołali już przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Tym samym WKS nadal pozostaje bez wiosennej wygranej, natomiast Wisła Płock zdobywając punkt we Wrocławiu, zapewniła sobie miejsce w grupie mistrzowskiej po zakończeniu sezonu zasadniczego. 

Teraz czas na reprezentację, która 23 marca na Stadionie Wrocław zmierzy się z Nigerią. Ekstraklasowicze na boisko powrócą dopiero 2 kwietnia. Wówczas Trójkolorowi w Szczecinie zagrają z miejscową Pogonią. 

Śląsk Wrocław - Wisła Płock 1:1 (1:1)

Kolejne zwycięstwo z rzędu

Koszykarze Śląska Wrocław pokonując w weekend Elektrobud-Investment Znicz Basket Pruszków 82:81 odnieśli szóste zwyciętwo z rzędu. Tym samym podopieczni Radosława Hyżego są o krok od zapewnienia sobie awansu do fazy play-off po zakończeniu sezonu zasadniczego. Mecze ze Zniczem Pruszków od zawsze elektryzowały kibiców obu drużyn, jeszcze patrząc przez pryzmat walki jednych i drugich o najwyższe cele w PLK. Teraz było podobnie, chociaż obie drużyny są dopiero w drodze po awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce.

fot. wks-slask.pl

Po dwóch pierwszych kwartach na tablicach wyników widniał remis 37:37, a wówczas najskuteczniejszym zawodnikiem po stronie gospodarzy był Olek Dziewa, który zgromadził 11 punktów. Kibice zgromadzeni we wrocławskiej hali AWF przeżywali prawdziwy thriller, a o końcowym sukcesie zadecydowały dopiero ostatnie sekundy meczu - na szczęście to podopieczni Radosława Hyżego zdołali wyjść obronną ręką z tej bitwy. Po czterech kwartach nadal najskuteczniejszym zawodnikiem po stronie gospodarzy był Aleksander Dziewa, który zgromadził 17 punktów, a identycznym dorobkiem mógł pochwalić się także Adrian Mroczek-Truskowski. 

Po niedzielnym spotkaniu koszykarze Śląska Wrocław umocnili się na 7. lokacie w I lidze, gromadząc na swoim koncie 44 punkty. Należy jednak pamietać, że Trójkolorowi mają rozegrane jedno spotkanie więcej, niż większość stawki. Jednak z tak dysponowanymi zawodnikami trener Radosław Hyży może być spokojny o awans do fazy play-off, a tam już wszystko jest możliwe.

WKS Śląsk Wrocław - Elektrobud-Investment Znicz Pruszków 82:81.

Gorzów zdobyty

Koszykarki Ślęzy Wrocław odniosły piąte zwycięstwo z rzędu. Tym razem podopieczne Arkadiusza Rusina pokonały na ciężkim terenie InvestInTheWest AZS AJP Gorzów Wielkopolski 86:72. Śmiało można powiedzieć, że był to jeden z najlepszych meczów mistrzyń Polski w tym roku. Ślęza w starciu z gorzowiankami popisała się bardzo dobrą skutecznością i efektowną grą. Mecz mógł się podobać i był dobrą promocją koszykarskiej ekstraklasy kobiet. Tym bardziej, że hala była wypełniona do ostatniego miejsca. 

fot. slezawroclaw.pl

Wrocławianki od samego początku meczu narzuciły swój styl gry, prowadząc po pierwszej kwarcie aż 29:21. W pozostałych częściach spotkania zwycięstwa w poszczególnych odsłonach nie były już tak przekonujące, jednak mistrzynie Polski wygrały każdą z pozostałych kwart. Co więcej, w trzeciej podpieczne Arkadiusza Rusina prowadziły nawet 19 punktami! Wrocławianki zneutralizowały atuty Akademiczek i z każdą minutą przybliżały się do końcowego zwycięstwa. Gorzowianki niewiele był w stanie zdziałać i ostatecznie przegrały 72:86.

Po sobotnich meczach na czele ekstraklasy znajdują się aż trzy zespoły, które zgromadziły na swoim koncie 39 punktów: Artego Bydgoszcz, Wisła CanPack Kraków oraz wrocławska Ślęza. Należy jednak pamiętać, że bydgoszczanki mają o jeden mecz rozegrany mniej. Przed koszykarkami ze stolicy Dolnego Śląska jeszcze dwa mecze, które rozegrają we własnej hali. Kolejno zmierzą się z Artego (25 marca) oraz Wisłą (28 marca). Następnie przyjdzie czas na play-offy.

InvestInTheWest AZS AJP Gorzów Wielkopolski - Ślęza Wrocław 72:86.

Pozostałe wydarzenia:

  • Impel Wrocław - ŁKS Łódź 0:3 (siatkówka żeńska)
  • Gwardia Wrocław - Juve Głuchołazy 3:0 (siatkówka męska)
  • Panthers Wrocław - Lowlanders Białystok 37:13 (futbol amerykański)
Zgłoś uwagę