Co tu zmienić? Rozmowy o podwórku na podwórku

Małe nie znaczy mniej ważne – konsultacje na temat wrocławskich podwórek organizowane są już od kilku lat.

W tym roku odbyły się już przy ulicach: Ruskiej, Spadochroniarzy i Wandy. Dwa kolejne spotkania przy ul. Krzywej i Hauke-Bosaka są w planach. Rozmawiamy, by wiedzieć, czego potrzebują okoliczni mieszkańcy – wyjaśnia w rozmowie Krzysztof Ziental z Wydziału Partycypacji Społecznej UM Wrocławia.

Kto chce to wiedzieć i kto pyta?

K.Z.: Spotkania prowadzimy najczęściej we współpracy z Zarządem Zasobu Komunalnego, w tym roku też z Wrocławskimi Mieszkaniami. Zarządcy podwórek, zanim przystąpią do ich remontu, chcą poznać zdanie mieszkańców. W tym roku spotkania takie przeprowadzane są przez Fundację na Rzecz Studiów Europejskich, we współpracy z Wydziałem Partycypacji Społecznej UM Wrocławia. Najczęściej prowadzi je lokalny lider lub przedstawiciel organizacji pozarządowej.

Jakie tematy podwórkowe budzą najwięcej emocji?

K.Z.: Zdecydowanie sprawa parkowania. Z jednej strony mieszkańcy zgłaszają problem samochodów parkujących tuż pod ich oknami. Z drugiej – nie ma miejsca, żeby pomieścić wszystkie auta. Zazwyczaj udaje się dojść do porozumienia. Przynajmniej jeśli chodzi o minimum, wynikające z przepisów – jak odległość od okien czy od placu zabaw. Ale rozmawiamy nie tylko o organizacji ruchu. Ważne dla mieszkańców są też zieleń, ławki, place zabaw czy wywóz odpadów.

Jak wygląda takie podwórkowe spotkanie konsultacyjne?

K.Z.: Spotkanie trwa około 1,5 godz. Rozstawiamy nasz niebieski namiot, a w nim urnę, do której można wrzucać kartki ze swoimi opiniami oraz koncepcje lub projekty architektoniczne, które omawiamy. Oczywiście stosujemy się do zaleceń sanitarnych i zachowujemy dystans. W spotkaniu zawsze bierze udział osoba z jednostki miejskiej odpowiedzialnej za projekt zmian. Można przyjść, dopytać o szczegóły, ale też przedstawić swoje propozycje i opinie. Podczas konsultacji podwórek nie robimy natomiast formularza internetowego. Podwórko to przestrzeń, z której najintensywniej korzysta określona grupa osób. I to właśnie dla nich – dla mieszkańców pobliskich budynków, są te konsultacje. Dlatego wychodzimy do nich. Zdarza się jednak, że po spotkaniu mieszkańcy wysyłają mejlowo swój komentarz.

Przychodzicie na podwórko z gotowymi rozwiązaniami czy powstają one później?

K.Z.: Różnie. To zależy od poziomu realizacji zadania. Ale nawet kiedy są już jakieś plany, najważniejsze jest dla nas to, co usłyszymy od mieszkańców na miejscu. Opowiem tu pewną historię: Kilka lat temu, gdy konsultowano pl. Piłsudskiego na Karłowicach, modne stawały się ogródki społeczne. Jedna ze studenckich grup projektowych przedstawiła swoją koncepcję, że tu pietruszka, tam pomidory, a tam kwiatki. W trakcie tej prezentacji głos zabrała mieszkanka w podomce, mówiąc: „Kochani, pójdźcie sobie za te budynki – my tu wszyscy mamy ogródki”. I tym jednym zdaniem, zdusiła ich pomysł w zarodku.

Projektant musi skonfrontować się z życiem. Pójść w dane miejsce, zobaczyć, ale i dowiedzieć się od mieszkańców, kto tam mieszka czy są dzieci albo seniorzy. Bez takiej wiedzy nie da się dobrze zaprojektować takiej przestrzeni.

O taką właśnie wiedzę, o konfrontację z życiem – prosimy mieszkańców na spotkaniach.

Rozmawiał Maciej Wołodko