www.wroclaw.pl

    Nadodrze będzie miało swoją gazetę. Drukarnia na Otwartej sypie pomysłami

    W trzy i pół roku z zapomnianego zakątka na Nadodrzu zrobili Drukarnię na Otwartej. To miejsce pachnące aromatyczną kawą, w którym drukuje się książki, organizuje warsztaty, koncerty i wystawy. W środku jest tak ciasno, że trudno przejść, ale to nikomu nie przeszkadza. Ważna jest atmosfera, a ta jest niepowtarzalna.

    Alicja Likszo, Joanna Mirowska, Maciej Zarański, Helena Matkowska, Antonina Popiel Fot. Adam Kosiarek
    Alicja Likszo, Joanna Mirowska, Maciej Zarański, Helena Matkowska, Antonina Popiel

    Po raz pierwszy o starej drukarni przy ul. Otwartej 12 na wrocławskim Nadodrzu pisaliśmy w kwietniu 2017 r. przy okazji reaktywacji jej działalności i kontynuowaniu w tym miejscu zecerskich i drukarskich tradycji. Wówczas trwał jeszcze remont, a Maciej Zarański, prezes Fundacji Klub Innowatora mówił o planach i zamierzeniach. Większość z nich zrealizował. Powstało miejsce spotkań (drukarnia przy Otwartej uczestniczyła w Europejskiej Nocy Literatury) oraz inkubator przedsiębiorczości dla osób, chcących realizować swoje pomysły.

    – Miejsce zmieniło się tak, jak zaplanowaliśmy, ale wciąż czuję jeszcze niedosyt – zaznacza Maciej Zarański i dodaje, że jest wdzięczny wolontariuszom, którzy polubili ten adres.

    Jest tu galeria, organizowane są wystawy i koncerty. Prowadzone są różnego rodzaju wykłady i warsztaty z linorytu czy ze składu zecerskiego. Od dwóch lat, w ostatni weekend maja, uczestniczą w Dniu Drukarza. – W tym roku w wersji online, oprócz mojej drukarni było 30 takich miejsc z całego świata, od Nowej Zelandii po Japonię – wylicza.

    Gazeta Nadodrza

    Najnowszy projekt Macieja Zarańskiego to gazeta. Będzie wydawana tradycyjnie, na papierze. Autorami będą m.in. wrocławscy studenci. Zarański dodaje, że chce powrócić do tradycji takich tytułów, jak „Szpilki” czy „Skandale”. Pierwszy numer ma się ukazać do końca września.

    Storygeddon w czasach pandemii – czyli książka w trzy dni

    Podczas jednego z majowych weekendów Zarański zrobił Storygeddon. Podkreśla, że było to wyzwanie równie wymagające, jak biegowy runmageddon, a polegało na stworzeniu książki w jeden weekend. Dziewięć (4-osobowych) zespołów, w skład których weszli studenci Uniwersytetu Wrocławskiego i SWPS, współpracowało online.

    Maciej Zarański prezentuje „Nadodrzańskie opowieści SF”, fot. Adam Kosiarek

    – Chodziło o napisanie opowiadania, zilustrowanie go, zredagowanie, złożenie w publikację i na końcu wydrukowanie w postaci oprawionej książki. W efekcie powstała książka z opowiadaniami science fiction „Nadodrzańskie opowieści SF”, a okładka do niej została wydrukowana przy użyciu historycznych metalowych i drewnianych czcionek – mówi Maciej Zarański, który od lat sam pisze też książki, ta ostatnia to thriller, którego akcja dzieje się w Nowej Rudzie.

    Lockdown z czynszem za złotówkę i brak dotacji

    Okres lockdownu spowodowany koronawirusem drukarnia Zarańskiego przetrwała, korzystając z miejskiego programu czynsz za złotówkę.

    – Skorzystaliśmy z możliwości zawieszenia czynszu, ale gdy tylko była możliwość wznowienia działalności, to to zrobiliśmy. Chcieliśmy jak najszybciej zacząć pracę ze studentami, a jednocześnie z komercyjnymi projektami. Uważam, że są firmy bardziej potrzebujące tej „złotówki” niż Fundacja Klub Innowatora. Od początku działalności staram się nie korzystać z dotacji – podkreśla Maciej Zarański.

    Maciej Zarański, fot. Adam Kosiarek

    Zarański jest wierny temu, co mówił, gdy otwierał zakład – że drukarnia to miejsce, które samo wypracowuje pieniądze na realizację projektów społecznych. Aby tak było, potrzebne są fundusze na zakupienie kolejnych zabytkowych maszyn drukarskich i remont tych, które już są. Będą mogli z nich korzystać artyści graficy i osoby, które będą wykorzystywać technikę typograficzną. Zbiórka pieniędzy prowadzona jest w ramach akcji crowdfundingowej na portalu patronite.

    Studenci dobrze znają Drukarnię na Otwartej 12

    Na praktykach w drukarni można spotkać wrocławskich studentów grafiki, bibliotekarstwa, dziennikarstwa, zarządzania czy designu oraz uczniów szkół średnich, i to nie tylko z Wrocławia. W tym gronie była już m.in. studentka z ASP z Gdańska oraz uczennica szkoły technicznej z Ostrowa Wielkopolskiego oraz kilkoro Białorusinów i Ukraińców. W myśl zasady – od zera do zecera poznają tajniki pracy, od sprzątania pomieszczenia do składu zecerskiego.

     – Nie mamy oficjalnej współpracy ze szkołami, chętni zgłaszają się sami. Wrocławscy studenci już dobrze znają Drukarnię na Otwartej 12  – podkreśla Zarański i dodaje z uśmiechem, że osób jest tak wiele, że ma kłopot z zapamiętaniem ich imion i wciąż się myli.

    Alicja Likszo uczy się w Instytucie Filologii Polskiej UWr na kierunku kultura i praktyka tekstów: twórcze pisanie i edytorstwo. – Na studiach mamy teorię, a tutaj praktykę z liternictwem, redakcją i korektą tekstów. Po raz pierwszy mam do czynienia z przygotowywaniem tekstów do druku w tak tradycyjny sposób.

    Katarzyna Kobiór, studiuje grafikę na SWPS: – Zabrano nas tutaj na wycieczkę w trakcie zajęć z typografii. Spodobał mi się klimat i zostałam na wakacyjną praktykę.

    – Zobaczyłam to miejsce i postanowiłam pomóc, by drukarnia się rozwijała. Poznaję starą technologię, ale zdobywam też doświadczenie, które wykorzystam w pracy – dodaje Helena Matkowska studentka grafiki na SWPS, która z drukarnią jest związana od roku.

    Brakuje miejsca – papiernia i studio nagraniowe

    Drukarskich maszyn jest tak dużo, że w niewielkich pomieszczeniach brakuje już miejsca. W planach jest dobudowanie antresoli. Zarański liczy, że uda mu się wynegocjować z miastem warunki najmu przylegającego 30-metrowego pomieszczenia. Tam mogłaby powstać papiernia, w której robiliby swój papier i studio nagraniowe, w którym nagrywano by audiobooki.

    Pasjonat edytorstwa przekazał zabytkowy monotyp z 1948 r.

    Z Andrew Dolinskim z Wielkiej Brytanii Maciej Zarański poznał się na Instagramie. To mechanik samochodowy, którego pasją od kilkunastu lat jest odlewanie czcionek i drukowanie. Przyjechał do Wrocławia, zobaczył drukarnię i bardzo mu się spodobała.

    – Już niedługo będziemy odlewać własne czcionki. Od Andrew Dolinskiego dostałem specjalną maszynę. To jeden z trzydziestu działających na świecie monotypów do odlewania czcionek i składu tekstu – mówi Zarański.

    Zadomowił się na Nadodrzu

    Szef drukarni podkreśla, że na Nadodrzu już się zadomowił. Drzwi zakładu zawsze są otwarte i sąsiedzi czasami zaglądają. Przyznaje, że na początku została mu przekazana wiadomość: jak będziesz w porządku, to wszystko będzie w porządku, a jak nie, to mogą zacząć się problemy. Ta prosta zasada bardzo spodobała się Zarańskiemu.

    – W pierwszych dniach, gdy siedząc na schodach do drukarni, mówiłem „dzień dobry”, to przez tydzień nikt nie odpowiadał. Później robiła to jedna osoba na dziesięć. Teraz machamy sobie z okien i rozmawiamy – wylicza.

    Drukarnia na Otwartej – kontynuują tradycje

    Adres – Otwarta 12 jest znany wrocławianom. Przez kilkadziesiąt lat drukarz Zenon Rembikowski (zmarł w 2016 r.) prowadził tam tradycyjną drukarnię typograficzną (czyli druk z czcionek i form wypukłych). W grudniu 2016 r. stare, zabytkowe, ale wciąż działające maszyny odkupił od Rembikowskiego – Maciej Zarański. Wynajął od gminy lokal i prowadzi tam tradycyjną działalność drukarską. Chce we Wrocławiu ożywić typografię. Lansuje hasło „typografia to nowy winyl”, nawiązując do obecnej mody na czarne krążki.

    W drukarni są dni otwarte, na które mogą przyjść zorganizowane grupy np. szkolne wycieczki. Ale do zakładu wejść może każdy. Kupując bilet za 15 zł (10 zł dla dzieci) przez godzinę można zobaczyć, jak pracuje drukarnia. Można też się wcześniej umówić telefonicznie tel. 607 630 766. Zakład otwarty jest od godziny 11.00 do 16.00, od poniedziałku do piątku.