20 października 2021

Nie ma zgody na drastyczne treści w przestrzeni Wrocławia

POSTĘP PRACY

Przeciwnicy aborcji, którzy demonstrują swoje poglądy prezentując obraźliwe hasła i drastyczne zdjęcia martwych płodów, muszą się liczyć z karą pieniężną lub ograniczeniem wolności. Straż Miejska Wrocławia kieruje takie sprawy do sądu.

Pikiety z szokującymi banerami, przedstawiającymi rozczłonkowane części ludzkich płodów są dość częstym widokiem w centrum Wrocławia. Władze miasta nie zgadzają się na tak szokujące prezentacje w przestrzeni publicznej, szczególnie, gdy tuż obok spacerują rodziny z dziećmi. Stąd też kilkukrotnie takie pikiety były rozwiązywane.

– Szanuję prawo każdego do wyrażania swoich poglądów, ale nikt we Wrocławiu nie będzie tego robił, gwałcąc poglądy i wolność innych – mówi prezydent Wrocławia, Jacek Sutryk.

Jak twierdzi Piotr Szereda, oskarżyciel publiczny z ramienia straży miejskiej, takie demonstracje zdarzają się dość często, zwłaszcza, gdy akurat ma miejsce jakiś spór społeczny. – Wtedy pojawiają się ludzie z transparentami, na których najczęściej mają wypisane antyaborcyjne hasła, ale niestety także drastyczne zdjęcia płodów poddanych aborcji. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć dokładnie, kiedy i gdzie się pojawią. Prawo zabrania nam odebrania im ich rekwizytów, nawet jeśli są bulwersujące i obrażają uczucia innych – opowiada Piotr Szereda.

Straż miejska w takiej sytuacji może wykonać dokumentację zdjęciową i notatkę służbową. Następnie kieruje sprawę do Wydziału Karnego w Sądzie Rejonowym. Przeciwko organizatorom toczy się wówczas postępowanie w sprawie o wykroczenie polegające na wywoływaniu publicznego zgorszenia.

– Zdarza się, że sprawę przejmuje prokurator, który wyklucza nas, jako oskarżycieli, a następnie najczęściej wnioskuje o umorzenie sprawy. Chyba, że znajdzie się osoba pokrzywdzona działaniami środowisk antyaborcyjnych. Wtedy sąd nie może jej umorzyć – tłumaczy Szereda. – Wykształciła się już niemalże jednolita linia orzecznicza, ponieważ sądy uznają sprawców za winnych popełnienia wykroczenia. Kara za upublicznianie nieprzyzwoitych treści zazwyczaj wynosi około 500 zł.

Setki zgłoszeń

Bartłomiej Ciążyński, doradca społeczny prezydenta Wrocławia ds. tolerancji i przeciwdziałania ksenofobii, podkreśla że od 2019 r. wpłynęło kilkaset zawiadomień od mieszkańców miasta dotyczących pojawienia się antyaborcyjnych billboardów czy furgonetek w przestrzeni publicznej. W tamtym roku antyaborcyjni aktywiści z Fundacji Pro-Prawo do Życia pojawili się na Jarmarku Bożonarodzeniowym. Mieli ze sobą banery z zakrwawionymi płodami. 

– Tylko ze względu na to zdarzenie otrzymaliśmy kilkadziesiąt zgłoszeń od zaniepokojonych mieszkańców, którzy prosili o interwencję – tłumaczy Ciążyński. – Dlatego od 2019 r. prezydent Jacek Sutryk poprzez swoich delegatów i delegatki przerywa zgromadzenia oraz demonstracje, gdzie prezentowane są takie zdjęcia. W wyniku tych działań w Rynku i okolicach nie ma już tego typu zgromadzeń. Te działania są aprobowane przez wrocławskie sądy. 

Walka w sądach

Obecnie toczą się procesy sądowe przeciwko organizatorom czy autorom zdjęć z martwymi płodami. Mowa o fotografiach, które pojawiły się na jeżdżących po mieście furgonetkach czy na billboardach. 

– Kilka procesów karnych jest w toku. Związane są z wykroczeniem z art. 141 Kodeksu wykroczeń. Największy proces związany z organizacją kilkunastu zgromadzeń i prezentacji plakatów z martwymi płodami kończy się w połowie listopada przed sądem I instancji – zauważa Ciążyński. 

Art. 141 KW brzmi: – Kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1500 złotych albo karze nagany.

Bartłomiej Ciążyński jest pełnomocnikiem mieszkańców we wspomnianej sprawie. 

– Organizatorem jest jeden człowiek wielokrotnie skazany na karę grzywny. Będę wnosić o karę ograniczenia wolności, czyli prace społeczne. Resocjalizacja w tym przypadku nie nastąpiła – mówi Ciążyński. – Oburzenie mieszkańców jest ogromne. 

Jeden organizatorów antyaborcyjnych akcji powiedział przed sądem, że dalej będzie działać - nawet jeśli znów zostanie skazany. 

– W kilku miastach pojawiły się uchwały rady miejskiej, które zakazują publikacji wulgarnych billboardów w przestrzeni publicznej. Mam jednak obawę, że te przepisy się nie utrzymają, dlatego razem z departamentem prezydenta poprosiliśmy o opinie radców prawnych, w jaki sposób stworzyć taką uchwałę, żeby był cień szansy na utrzymanie jej przed sądem administracyjnym. Sądy zakwestionowały już uchwały w samorządach krakowskim i warszawskim, a w Łodzi uchwałę uchylił wojewoda – wyjaśnia doradca społeczny prezydenta Wrocławia.

Billboardy społecznie nieakceptowalne

Co to znaczy, że ogłoszenie czy rysunek jest „nieprzyzwoity”?

– Opisana treść w postaci martwego płodu ludzkiego niewątpliwie spełnia kryteria nieprzyzwoitości. Określenie „nieprzyzwoity” to określenie nieostre, podobnie jak wiele określeń używanych w Kodeksie wykroczeń (np. „nieobyczajny”, „złośliwie”). Jednak, jak się wydaje, uznanie czegoś za nieprzyzwoite zależy w większym stopniu niż w przypadku innych, występujących w Kodeksie wykroczeń, znamion nieostrych, od wrażliwości oceniającego. Określenie „nieprzyzwoity” cechuje się bowiem – w rozumieniu potocznym – mniejszym zabarwieniem negatywnym niż np. określenie „złośliwie” – czytamy na stronie internetowej wrocławskiej straży miejskiej. – Dlatego, biorąc pod uwagę nieprzyzwoitość obrazu ukazującego martwy płód ludzki, płód rozczłonkowany, zakrwawiony, przy jednoczesnym uwzględnieniu, iż w naszym kręgu kulturowym nieakceptowalne jest ukazywanie ludzkich zwłok, Straż Miejska Wrocławia w podobnych sprawach występowała do sądu z wnioskiem o ukaranie.

Martwe płody w przestrzeni publicznej. Gdzie zgłosić sprawę?

Osoby, które czują się zgorszone lub zaniepokojone widokiem zakrwawionych płodów proszone są o kontakt z wrocławską strażą miejską. Na zgłoszenia czeka Jerzy Kossobudzki (nr tel. 506 288 259, e-mail: jerzy.kossobudzki@strazmiejska.wroclaw.pl).

TIME LINE