Rada Miejska Wrocławia „pod opieką” mistrza Paderewskiego

Ostatnie w tej kadencji Rady Miejskiej Wrocławia posiedzenie zapisze się w historii lokalnej samorządności nad wyraz symbolicznie. Oto bowiem od dnia tego wydarzenia, w roku 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, na kolejnych miejskich radnych będzie „spoglądał” mąż stanu, który w polskiej historii został zapamiętany m.in. jako świetny mediator pomiędzy skrajnymi ugrupowaniami.         

  • fot. Janusz Krzeszowski


„Ignacy Jan Paderewski, w 100-lecie odzyskania niepodległości. VII kadencja RM Wrocławia 2014-2018” – taki napis znajdzie się pod 70-centymetrowym popiersiem człowieka, który był uwielbiany jako grający z pasją artysta i wielce doceniany jako porywający mówca, który sprawił, że po wielkiej wojnie sprawa Polski stała się problemem światowym, znajdując swoje miejsce w programie pokojowym – jako postulat utworzenia niepodległego państwa polskiego z dostępem do morza.

Popiersie zostanie na stałe umieszczone w Sali Sesyjnej Rady Miejskiej, a jego uroczyste odsłonięcie nastąpi w dniu ostatnich obrad radnych tej kadencji.

Przewodniczący Rady Miejskiej Jacek Ossowski i miejska konserwator zabytków Agata Chmielowska ustalają miejsce dla popiersia Paderewskiego w Sali Sesyjnej, fot. J. Krzeszowski

– W ten szczególny sposób, upamiętniając 100. rocznicę odzyskania przez nasze państwo niepodległości, mamy również zamiar pożegnać się z miejscem, w którym my, radni VII kadencji, pracowaliśmy na rzecz i dla dobra mieszkańców Wrocławia – mówi Jacek Ossowski, przewodniczący Rady Miejskiej Wrocławia. – Chcemy zostawić swój ślad współpracy, która opierała się na wzajemnym szacunku, mimo że niejednokrotnie różniliśmy się między sobą poglądami, opiniami, priorytetami. Do osoby Paderewskiego wszyscy możemy się jednak odwołać, niezależnie od tego, jaką politykę kochamy i czy w ogóle ją kochamy – podkreśla przewodniczący RM. 

Kolejny wrocławski ślad Paderewskiego

Rzeźba, która znajdzie się w Sukiennicach, jest miniaturą popiersia Paderewskiego, którego odsłonięcie jest planowane we Wrocławiu na 16 czerwca 2018 roku, czyli na dwa tygodnie przed 77. rocznicą  śmierci pianisty, kompozytora, działacza niepodległościowego, męża stanu i polityka. Autorem obu dzieł jest ten sam artysta – Tomasz Wenklar, który wyrzeźbił już dla Wrocławia pomnik Wojciecha Korfantego.

Artysta Tomasz Wenklarz przedstawił swoje projekty, wysłuchał opinii i sugestii co do ostatecznej wersji popiersia Paderewskiego, która ma znaleźć się w tym wnętrzu, fot. J. Krzeszowski 

Dzięki pomnikowi, który pojawi się w czerwcu na Promenadzie Staromiejskiej i miniaturze popiersia w Sukiennicach, słynny Paderewski odciśnie swój kolejny ślad w dolnośląskiej stolicy, gdzie pierwszy koncert dał w roku 1891. 

Czytaj: Wrocławskimi śladami kompozytora

Spec od facetów z czupryną...

– Tak w ogóle jestem fanem muzyki, zwłaszcza rockowej, a Wrocław granym tutaj Hendriksem, który jest absolutną muzyczną miłością mojego życia, duchowym bratem, po prostu mnie ujął – mówi Tomasz Wenklar. – I zawsze mi się marzyło, żeby zrobić do Wrocławia faceta z... czupryną. Ale czasami tak się dzieje, że niewypowiedzane dokładnie życzenie może się ziścić zupełnie inaczej, no i padło na faceta z czupryną... ale na Paderewskiego – śmieje się rzeźbiarz, tworzący na co dzień w Tychach. 

Byłego polskiego premiera i ministra RP Tomasz Wenklar uważa jednak za ikonę w świecie kultury i polityki i jest zadowolony ze zlecenia od władz miasta i Rady Miejskiej na wykonanie jego podobizny.

Rzeźbiarz i jego kolejne dzieło artysty „z czupryną”, które za kilka miesięcy uczci 100-lecie niepodległości, fot. J. Krzeszowski

– Można powiedzieć, że kolekcjonuję muzyków, których szczególnie cenię. Mam w dorobku na przykład Chopina [a także kilku Hendriksów, Ryszarda Riedla, Tadeusza Nalepę czy Wojciecha Kilara – red.]. Żeby ich wyrzeźbić, poznaję ich przez muzykę. Może dlatego, że rzeźba jest tak siermiężnym, brudnym i „długodystansowym” zawodem, że dla mnie pewną przeciwwagą są właśnie oni, muzycy, którzy przychodzą elegancko ubrani i tworzą sztukę w czasie rzeczywistym. I ona im albo wyjdzie, albo nie wyjdzie – wyjaśnia Wenklar. – Zawsze za to muzyków podziwiałem. A Paderewskiego szczególnie, za sposób, w jaki gra, jak uderza klawisze fortepianu, jak „szopenowe” polskie, sentymentalne dźwięki traktuje „z pazurem”. 

Przygotowując się do tematu, Tomasz Wenklar oglądał też zdjęcia Paderewskiego – od najmłodszych lat artysty do wieku dojrzałego. Śledził zmiany na jego twarzy, rysy napierw miękkie jak marmur, a potem twarde jak skała – jak to opisuje. A ta fryzura? – To łatwe, bo ona jest właściwie przedłużeniem jego muzyki – twierdzi Tomasz Wenklar.   

Zgłoś uwagę