Tekst Olgi Tokarczuk w książce „Nieswojość”. Nowość Wydawnictwa Warstwy

„To wielki prezent otrzymać do życia krainę, która nie jest wyczerpująco opowiedziana w języku i kulturze, do której należę. Wszystko trzeba zaczynać od nowa” – tak Olga Tokarczuk pisze w tekście „Bezimienny krajobraz”, który znalazł się w książce „Nieswojość”. Tytuł jest słowem kluczem i punktem wyjścia do prób opisania powojennej polskiej obecności na Dolnym Śląsku, albo, jak mawiano bezpośrednio po 1945 roku, Ziemiach Odzyskanych.  

  • nieswojość olga tokarczuk wydawnictwo warstwy

    „Nieswojość” pod red. Agaty Pankiewicz i Marcina Przybyłki, Wydawnictwo Warstwy 2019


Dolny Śląsk, miejsce nieswoje

Tom pod redakcją dwojga fotografików – Agaty Pankiewicz i Marcina Przybyłko – otwiera ich wspólny fotograficzny esej zatytułowany „Nieswojość” (wzbogacony potem zapisanymi już wspomnieniami z Dolnego Śląska widzianego oczami dziecka, a potem zweryfikowanymi przez dorosłych autorów).

Komentarzem do serii zdjęć są cytaty z tekstów autorstwa m.in. noblistki Olgi Tokarczuk, poety i prozaika Karola Maliszewskiego, dziennikarza Ziemowita Szczerka. Maliszewski pisze o podwójnej mitologii – tej przywiezionej ze Wschodu przez repatriantów i miejscowej, którą nazywa wstydliwą, zakazaną. „Spotkanie się tych dwóch sfer. Najpierw oddzielnie, a potem w coraz śmielszej łączności.” O fotograficznych wedutach Dolnego Śląska pisze w specjalnym tekście historyczka sztuki Marta Leśniakowska podkreślając, że zdjęcia z regionu są patetyczną ekspresją dramatu, jaki rozegrał się w miasteczkach.

Na fotografiach architektura dolnośląskich miejscowości i wsi, w których niemieckie – solidne, dobrze zbudowane, ale już często niszczejące, albo zupełnie zrujnowane łączy się z tym, co powojenne, nowsze (co nie znaczy lepsze). Powojenne peerelowskie bloki rażą obok pięknego kościoła, a dom z charakterystycznym murem szachulcowym graniczy z polskim wielorodzinnym, w eklektycznym stylu. Obok dawnego domostwa w jednej ze wsi wybudowano pseudo-dworek, świątynię oddziela tylko stary mur od  stojącej za nim przyczepy kempingowej. Rażą jaskrawe kolory drzwi, czasem całej elewacji. Ale Ziemowit Szczerek deklaruje, że podoba mu się rzeczywistość połamana, przypominająca złożoną kompozycję. Jedyne czego żal, to fakt, że autorzy fotografii nie podpisali miejsc, w których „polowali” na dobre ujęcia rzeczywistości, niezależnie od tego, że bezimienne także wiele mówią.

Jak się odnaleźć w nieznanej przestrzeni 

Wyboru tekstów do książki dokonano w szalenie interesujący sposób, uwzględniając chronologicznie najstarsze świadectwa. Począwszy od reportażu Henryka Worcella z 1945 roku z wizyty w miejscowości Heizendorf (obecnie Skrzynka), w którym opisał konfrontację polskich nowych osadników z wciąż pozostającymi na tych terenach Niemcami poprzez wspomniany „Bezimienny krajobraz” Olgi Tokarczuk o wychowywaniu się w niejednoznacznej przestrzeni i próbie jej opisania po tekst archeologa Zdzisława Skroka z analizą śladów obecności praludzi na terenie Dolnego Śląska. I wreszcie przepełniony miłością do Dolnego Śląska notatnik Karola Maliszewskiego, „Wspomnienia z dzieciństwa w widmowym świecie” filozofa Leszka Koczanowicza, czy piękny tekst o Zgorzelcu kulturoznawczyni Magdaleny Barbaruk. I wreszcie znakomity esej „Ruinenwert” Ziemowita Szczerka o zniszczonych miastach niemieckich odbudowanych już przez Polaków.



Zgłoś uwagę