Nowe oblicza starych władców, czyli poczet Świerzego we Wrocławiu

„Matejkowski poczet tak się przyjął, że dziś nie wyobrażamy sobie innego. A ja postanowiłem go sobie wyobrazić. Chciałem mieć na obrazach prawdziwych ludzi” – powiedział o namalowanym przez siebie poczcie władców Polski wybitny plakacista Waldemar Świerzy. Te słowa stały się mottem niezwykłej wystawy, którą od 8 sierpnia można oglądać w Pałacu Królewskim.

  • poczet królow Polski

    Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Pomysłodawca projektu nowego pocztu władców, znany grafik i plakacista Andrzej Pągowski

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Wizerunki książąt i królów polskich autorstwa Radzikowskiego

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim – wernisaż wystawy

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Wernisaż wystawy, 7.08.2017 (od lewej): wiceprezydent Wroclawia Adam Grehl, Andrzej Pągowski, dyrektor Muzeum Miejskiego Maciej Łagiewski, Dorota Marczewska – córka Waldemara Świeżego i kurator wystawy Marek Klat, fot. mawi

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim – Bezprym nie zasłużył na miejsce w galerii Matejki

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Maciej Łagiewski, dyr. wrocławskiego Muzeum Miejskiego, fot. mawi

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim – wernisaż wystawy

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Katalog wystawy do kupienia w księgarni muzealnej

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Andrzej Pągowski z katalogiem ekspozycji

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Poczet polskich książąt i królów na monetach

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Mieszka Plątonogiego Matejko nie narysował

  • Andrzej Pągowski w „swoim” wnętrzu

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Marek Klat i Andrzej Pągowski

  • – Ta wystawa to zmierzenie się Waldemara Świerzego i jego wybitnego dzieła z legendą Matejki – powiedział na konferencji prasowej wiceprezydent Adam Grehl

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim

  • Nowy poczet władców Polski w Pałacu Królewskim – Henryka Pobożnego uwzględnił w swojej galerii tylko Waldemar Świerzy


Polscy królowie i książęta są tak samo niezwykli jak dzieje naszego państwa. Szczycimy się władcami walecznymi, mądrymi i szlachetnymi. Bywali jednak wśród nich nikczemnicy, tchórze oraz szaleńcy. Większość z nich była piękna oraz wytworna, ale zdarzyli się karzeł, kaleka i kastrat. Jadwigę Andegaweńską sławiono za cudne oblicze, a z urody Anny Jagiellonki publicznie szydzono. Bolesław Chrobry, Władysław Jagiełło, Jan III Sobieski to herosi europejskich podręczników, obrazów sławnych mistrzów, poematów, powieści oraz filmów. Bezpryma i Bolesława Rogatkę wstydliwie wolelibyśmy pominąć. 

Marek Klat, fragment wstępu do katalogu wystawy

 

Jadwiga Andegaweńska – po lewej z pocztu Waldemara Świerzego, po prawej narysowana w poczcie Jana Matejki, fot. mawi

Dyrektor wrocławskiego Muzeum Miejskiego Maciej Łagiewski tak wyjaśnia powody, dla których portrety polskich władców, stworzone przez prof. Świerzego, zawisły w oddziale muzeum przy ul. Kazimierza Wielkiego obok ich „odpowiedników” – Matejkowskich rysunków, najbardziej znanych Polakom: 

– Po raz pierwszy obejrzałem wystawę  w Warszawie w 2015 r. , a oglądając ją, uświadomiłem sobie, że pierwsi Piastowie – głowy koronowane – bywali we Wroclawiu i mieli bezpośredni wpływ na losy kraju, Śląsk zaś był dzielnicą senioralną i do roku 1335 części Korony Polskiej.  Pomyślałem więc, że nie ma lepszego miejsca niż Pałac Królewski na ulicy noszącej nazwę od króla, który pożegnał się ze Śląskiem, czyli Kazimierza Wielkiego. Drugie uzasadnienie wiąże się z moimi zainteresowaniami – historyka i muzealnika – czyli z tym, co mamy w naszych wrocławskich zbiorach, więc np.  przedstawienia Henryka Pobożnego i Henryka Brodatego – rzeźbiarskie i malarskie, w Muzeum Sztuki Medalierskiej, jedyny w Polsce, wspaniały poczet królów polskich na 22 srebrnych medalach wykonanych dla króla Poniatowskiego i chyba najważniejsze – w Muzeum Narodowym,  oryginalny Matejkowski poczet królów i książąt polskich. Na okoliczność tej wystawy, którą otwieramy, dyrektor Oszczanowski użyczył nam pięciu oryginalnych rysunków Matejki: Mieszka I, Bolesława Chrobrego (w 1017 r. oczekiwał we Wrocławiu na wieści spod Niemczy i Głogowa), Bolesława Krzywoustego (w 1109 r. pokonał Henryka V na Psim Polu), Henryka Brodatego (ulokował Wrocław na prawie magdeburskim) i Kazimierza Wielkiego (był we Wrocławiu i kładł kamień węgielny pod kościół św. Doroty). 

Wernisaż wystawy, 7.08.2017 (od lewej): wiceprezydent Wroclawia Adam Grehl, Andrzej Pągowski, dyrektor Muzeum Miejskiego Maciej Łagiewski, Dorota Marczewska – córka Waldemara Świerzego i kurator wystawy Marek Klat, fot. mawi

Jeszcze jeden powód, o którym wspomniał dyr. Łagiewski, wiąże się z organizowaną przed kilkunastoma laty we wrocławskim ratuszu wystawą prac Waldemara Świerzego i Andrzeja Pągowskiego, dzisiejszych „sprawców” nowego pocztu władców Polski, który do 11 listopada będzie można oglądać we Wrocławiu.

Matejko nigdy pocztu nie namalował!

Do otwartej właśnie ekspozycji Andrzej Pągowski i wrocławskie muzeum przygotowywali się około roku.

 – To nie jest właściwie wystawa, a projekt edukacyjny – mówi Andrzej Pągowski. – Stworzyliśmy go po to, by przybliżyć Polakom to, skąd pochodzą i dlaczego teraz są tutaj. Młodemu pokoleniu zaś chcemy przedstawić pewne prawdy i istotne szczegóły naszej historii – ukazanej od strony sztuki –  wyjaśnia artysta i opowiada, jak to się zaczęło.

– Chyba to było w 2003 r. W programie telewizyjnym usłyszałem słowa młodego chłopaka: „…kiedy Matejko malował poczet królów...”.  Jak to malował? – pomyślałem. Przecież Jan Matejko stworzył cykl ołówkowych rysunków w niewielkim formacie i były one czarno-białe. W ogóle ich nie malował!  Co więcej, sto procent moich znajomych, do których wtedy zadzwoniłem, było przekonanych, że Matejko namalował poczet. Także  w internecie można znaleźć kolorowe portrety przypisywane Matejce. Owszem, Matejko marzył o namalowaniu pocztu farbami olejnymi, ale niestety nie udało się mu zrealizować tych planów. Według jego rysunków, w latach późniejszych, kolorowe portrety namalowali inni artyści.  Wtedy pojawiła się myśl, że Polacy zasługują na pełny, kolorowy, autorski poczet swoich władców. Zasługują na galerię namalowaną współcześnie, bardziej nowoczesną w swojej formie plastycznej. Myślałem, że tworzenie, a następnie wydanie takiego pocztu mogłoby być narodową lekcją historii – podkreśla uczeń i przyjaciel Waldemara Świerzego, współtwórcy polskiej szkoły plakatu, wspaniałego grafika, malarza i wykładowcy.

Marek Klat i Andrzej Pągowski podczas konfrencji prasowej nt. wrocławskiej ekspozycji ich projektu, fot. mawi 

Historyk Marek Klat, który jest autorem katalogu do projektu i kuratorem wystawy, zasugerowal, żeby to Andrzej Pągowski taki poczet namalował, ale ten nie miał wątpliwości, że powinien to zrobić Waldemar Świerzy. I rzeczywiście, profesorowi pomysł się spodobał. Na pierwszy ogień poszli Sobieski i Poniatowski – ukazani barwnie i dynamicznie. Każdy kolejny portret był tworzony po wnikliwym przebadaniu przez Waldemara Świerzego, na podstawie materiałów historycznych dostarczonych przez Marka Klata, życia bohatera portretu, jego przywar, a nawet chorób, na jakie cierpiał.

– Władców narysował Matejko 42, natomiast prof. Świerzy namalował ich 49 – mówi Marek Klat. – Różnica wzięła się stąd, że Matejko rysował ku pokrzepieniu serc. Mógł nie znać Plątonogiego, ale reszty tych, których nie narysował, po prostu... nie lubił. Uważał, że o „takich” władcach lepiej zapomnieć. Na przykład o Bezprymie, Wacławie III, Zbigniewie,  Rogatce, Probusie, którzy „podpadli” Matejce dlatego, że albo byli wyjątkowo okrutni i niegodni miana królów, albo zbyt progermańscy, albo postrzegani jako władcy przegrani – tak jak Henryk Pobożny, którego wizerunku również u Matejki nie ma – wylicza historyk. – Na tym właśnie polegała siła jego pocztu – jeśli jakiegoś wladcy w nim zabrakło, Polacy także o nim nie pamiętają.

Artysta ponad wszystko

Waldemar Świerzy malował swój poczet przez dziesięć lat, z krótszymi i dłuższymi przerwami. Wtedy gdy chorowal, tracił wiarę, że uda się zakończyć projekt. 

– Gdy zostały do namalowania jeszcze dwa ostatnie portrety, akurat musiałem wyjechać za granicę – mówi Andrzej Pągowski. – Gdy wróciłem, dowiedziałem się, że Waldek jest w szpitalu. Od tego momentu sprawy potoczyły się szybko. Badania, diagnoza... Ale właśnie w szpitalu powiedział mi, że poczet jest ukończony. Gdy okazało się, że Świerzy musi iść do szpitala, dokończył ostatnie dwa portrety i dopiero potem zgłosił się na oddział. To było nasze ostatnie spotkanie. Waldemar Świerzy zmarł 27 listopada 2013 r. Wiem, że bardzo się cieszył z zakończenia tej pracy. Opowiadał mi z detalami, jak stawiał końcowe kreski na portrecie Poniatowskiego. Umarł kilka dni po zakończeniu trwającego 10 lat projektu, po namalowaniu 49., ostatniego portretu władcy Polski – wspomina Pągowski.

Fragment wrocławskiej ekspozycji, fot. mawi

Nowy poczet władców polskich po raz pierwszy został pokazany półtora roku po śmierci Waldemara Świerzego, w 2015 r. na Zamku Królewskim w Warszawie. W 2016 r. wystawa trafiła do Muzeum Narodowego w Gdańsku. Teraz ten projekt, objęty Honorowym Patronatem Prezydenta Wrocławia, możemy oglądać w Muzeum Miejskim do 15 listopada. 

Dodatkową atrakcją, towarzyszącą prezentacji, jest możliwość kupienia plakatów z całym pocztem oraz znakomicie opracowane merytorycznie przez Marka Klata wydawnictwa albumowe.

Nowy poczet władców Polski w Muzeum Miejskim

Nowy poczet władców Polski w Muzeum Miejskim

Wernisaż / Wystawa
Termin od 8 lipca 2017 do 15 listopada 2017

Miejsce Pałac Królewski – Muzeum Historyczne

Zobacz

Rozmowa z Andrzejem Pągowskim

Czy każda z dotychczasowych ekspozycji projektu wyglądała podobnie i jak ocenia Pan tę wrocławską?

Andrzej Pągowski: – Do tego projektu został całkowicie opracowany kształt wizualny. Jego autorką jest Magdalena Błażków od mnie z Kreacji Pro [autorska firma A. Pągowskiego – red.], scenografię w każdej wystawie robi Leszek Białowąs. To pokazuje, że to jest projekt, to nie jest wystawa, którą wieszamy we wnętrzu. Za każdym razem mieliśmy inne wnętrze i każdorazowo trudne. To, w którym jesteśmy, jest najtrudniejsze, ale uważam, że to najładniejsza ekspozycja. Jest pełna zakamarków, dających możliwość spokojnego zwiedzania, jest też miejsce, żeby usiąść, rozejrzeć sie, zastanowić... Możemy oglądać władcow średniowiecznych, nie mając za plecami tych ostatnich. 

A skąd się wziął wybór koloru tła à la ciemna fuksja? 

– W czasach wielu z tych władców w zamkach nie było koloru białego. Był ciemnozielony, brązowy, właśnie taka fuksja i te kolory sprawiały, że dzieła sztuki wyglądały na nich dostojniej. I dlatego w każdym muzeum robimy „rewolucję”,  bo stawiamy własną dekorację, malujemy ją na nasze kolory. Wystawa ma też zawsze ten sam motyw graficzny, logo. To bardzo współcześnie zrobiony projekt i cenię sobie to, że znalazłem ludzi, którzy pomogli mi to wizualnie ustawić.   

Jeden z opisów do portretu z wystawy, fot. mawi

Niezwykłe są prace Waldemara Świerzego zestawione z pracami Matejki, ale oryginalnością przykuwają uwagę wszystkie podpisy im towarzyszące. Zwłaszcza młodzi ludzie powinni być zachwyceni...

– [śmiech] Tak, to wielka wartość dodana tej wystawy. Jeżeli one wciągają każdego, niezależnie od tego, kim jest i jaką wiedzą dysponuje, to oznacza, że to jest wystawa trafiona.

...a katalogi są nie tylko odbiciem tego, co oglądamy, ale zawierają dużo więcej ciekawie podanej wiedzy historycznej.

– Dokładnie tak. Jeden jest, mówiąc „po młodzieżowemu”, wypasiony, drugi jest mniejszy, także w wersjach niemieckiej i angielskiej, wszystkie redagowane przez Marka Klata.

Nie uważa Pan, że po tym, co tu ogladamy i czytamy, kilka mitów o szlachetnych i dobrych władcach padnie?

– Oczywiście że tak. Już tak się dzieje, mamy świadomość, których władców podręczniki zaczynają od nas „kupować”. Bardzo nam się też marzy, aby taki poczet, który wydaliśmy na plakacie przy okazji wystawy, obok pocztu Matejkowskiego znalazł się w każdej szkole.

Profesor Świerzy niestety nie mogł już zobaczyć wystawy. Jak Pan uważa, gdyby było inaczej, jak by ją odebrał?

– Waldek wiedział o przygotowaniach na Zamku w Warszawie, więc znał projekt wizualny, kolorystyczny. Myślę, że by mu się spodobało. Mam też nadzieję, że dzięki temu pocztowi Waldemar Świerzy zajmie to miejsce, na które zasłużył. Podobnie jak cała grupa, która nazywa się polską szkołą plakatu, zasługuje na to, by o niej pamiętać. 

rozmawiała M. Wieliczko

Waldemar Świerzy – plakacista, grafik, ilustrator książek, profesor projektowania plakatu w Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu i Warszawie. Urodził się 9 września 1931 r. w Katowicach, zmarł 27 listopada 2013 r. w Warszawie. Studiował w latach 1947-1952 w ASP w Krakowie (Wydział Grafiki w Katowicach). Wielokrotnie nagradzany. W 1997 r. Świerzy otrzymał tytuł doktora honoris causa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Był członkiem prestiżowej Aliance Graphique Internationale (AGI). Należy do ścisłego grona najwybitniejszych europejskich plakacistów, był jednym z twórców polskiej szkoły plakatu z lat 60. i 70. XX wieku. Autor ponad tysiąca plakatów, głównie o tematyce kulturalnej (teatralne, filmowe, cyrkowe i muzyczne), ale w jego dorobku nie brakuje prac o wymowie społecznej czy propagujących sport. Portret byl dla niego niewyczerpanym źródłem możliwości. Tworząc wizerunki polskich władców, zapowiadał, że nie będą one idealizowane, jak w poczcie Matejki, lecz będą stanowić rodzaj studiów psychologicznych, ukazujących ich jako ludzi z krwi i kości, namiętnych i nierzadko okrutnych. 

Zgłoś uwagę