Na sobotniej ceremonii pojawiło się wiele osób, które chciały towarzyszyć w ostatniej drodze artystki. Obecni byli także m.in. prezydent Wrocławia Jacek Sutryk oraz były prezydent Bogdan Zdrojewski.
– W imieniu własnym, ale także w imieniu wszystkich instytucji kultury, a także obecnego na tej uroczystości prezydenta Jacka Sutryka pozwolę sobie podzielić się z Państwem kilkoma myślami i kilkoma słowami pożegnania. Stajemy dziś razem w ciszy i skupieniu oddając się wspomnieniom o wyjątkowej artystce i prawdziwej ikonie Wrocławia – mówił podczas ceremonii pogrzebowej Jarosław Perduta, dyrektor Departamentu Kultury i Sportu UMW.
„Lalka” Terlikowska była artystką niewątpliwie światowego formatu. Utalentowana, pracowita, przenikliwa, wielokrotnie nagradzana. Tworzyła własny, oryginalny, niezależny język artystyczny. Miała wyjątkową zdolność operowania materią. Potrafiła tknąć w nią dusze i emocje. Tworzyła magiczne światy, niby niedoskonałe, ale jednocześnie perfekcyjne w formie. Dzisiejsze pożegnanie to oczywiście wielka strata dla wrocławskiej kultury. Żegnamy jej bardzo ważną postać. Wrocławskie teatry, ulice, kawiarnie i pracownie bez jej charakterystycznej sylwetki, jej wyjątkowej i barwnej energii będą uboższe.Jarosław Perduta, dyrektor Departamentu Kultury i Sportu UMW
– Droga Pani Elżbieto, droga „Lalko”, w imieniu całej wspólnoty kulturalnej Wrocławia dziękujemy za każdą kreskę na papierze, za każdy kostium, który ożył na scenie. Za każdy japoński motyw, Twój ukochany, który zgrabnie wplatałaś w swoje artystyczne wizje. Za to, że uczyniłaś nasz świat piękniejszym. Dziękujemy za Twoją sztukę, za Twoją obecność, za piękno, za każde dzieło, które z nami pozostało i każde wspomnienie, które będziemy ze sobą nosić. Wrocław będzie o Tobie pamiętał. Odpoczywaj w spokoju – zakończył Perduta.
Galeria zdjęć
O tym, że śladem, który pozostanie po Elżbiecie Terlikowskiej, będzie jej artystyczny pseudonim „Lalka” mówił Kazimierz Pawlak, prezes zarządu Związku Polskich Artystów Plastyków z okręgu wrocławskiego.
– Imię, które z czasem przestało być pseudonimem, a stało się znakiem rozpoznawczym jej sztuki. Imię jak pieczęć, jak herb artystki, która potrafiła zbudować własny język, własną scenę, własną prawdę. Symbol twórczej niezależności i bezkompromisowego piękna. Dziś żegnamy Elżbietę, ale jej scenografia pozostaje. Pozostają światy, które zbudowała. Te na scenach, te w galeriach, te w naszych wspomnieniach. Pozostaje jej twórcza odwaga, jej kolor, jej niepowtarzalny gest – podkreślił Kazimierz Pawlak.
– Pani Elżbieta dla mnie nie była tylko wybitną artystką. Była kobietą, dla której najważniejsze były relacje, rodzina, przyjaciele i miłość. Miłość, której poświęciła wiele lat... a w ostatnich miesiącach także swoje zdrowie. Mówiono o niej artystka dynamit. Była bezwzględna dla głupoty, próżności i fałszu. Pełna zrozumienia dla ludzkich słabości. Pracoholiczka. To była kobieta konkretna, zdecydowana, która wiedziała czego chce –powiedział Marcin Brodowski, prowadzący ceremonię pogrzebową.
Elżbieta Terlikowska - artystka światowego formatu
Elżbieta Terlikowska była autorką 300 realizacji scenograficznych i kostiumograficznych o rozpoznawalnym stylu, wyrazistej kolorystyce, pięknej formie.
W 2014 roku Elżbieta Terlikowska otrzymała medal „Merito de Wratislavia” w podziękowaniu za wkład w rozwój kultury w mieście.
Jeszcze niedawno - pod koniec ubiegłego roku - otwierała swoją ostatnią wystawę we wrocławskiej Galerii Miejskiej: „Elżbieta Terlikowska/Rowerek”. Więcej o artystce przeczytacie tutaj.