Wrocław Extra

Villa Colonia – tu zaczęła się nowa historia Wrocławia

źródło: Villa Colonia/Facebook

W 80. dniu oblężenia Festung Breslau, w nocy z 5 na 6 maja 1945 r. niemiecki dowódca obrony twierdzy gen. Niehoff podejmuje decyzję o poddaniu miasta armii radzieckiej. Chce negocjować z Rosjanami i rano wysyła do nich emisariuszy. Kilka godzin później zostaje przywieziony do Villi Colonia przy Kaiser Wilhelm Strasse. W salonie, przy stole, który stoi tam do dziś, po godz. 18.00 składa podpis pod aktem kapitulacji Festung Breslau. Przyjmuje go i również się pod nim podpisuje zdobywca Wrocławia gen. Głuzdowski.

Małgorzata Wieliczko | 04 maja 2021

Tamta Kaiser Wilhelm Strasse to dziś ul. Mariana Rapackiego 14 na wrocławskich Krzykach, nieopodal parku Południowego. Położona przy niej słynna Villa Colonia nie ucierpiała podczas oblężenia Festung Breslau. Stacjonował w niej wtedy, w 1945 r., sztab 22. Korpusu Piechoty radzieckiej armii.

Zobacz: 75 lat powojennego Wrocławia

Wedle wrocławskich architektów, Villa Colonia została zbudowana w 1911 r. W latach 1996-2009 przeprowadzono w niej prace remontowo-rekonstrukcyjne, fot. fotopolska.eu

6 maja 1945 r. – akt kapitulacji 

Na cześć tego wrocławskiego zwycięstwa radzieckiej armii w Moskwie oddano 224 salwy armatnie. Tak brzmiały warunki kapitulacji, złożone dowódcy twierdzy Hermannowi Niehoffowi:  

„Do Pana Komendanta twierdzy Wrocław generała piechoty Niehoffa

Zgodnie ze złożonym przez pana przyrzeczeniem honorowego poddania zamkniętych w kotle pańskiej twierdzy i jednostek fortecznych proponuję panu następujące warunki:

1. Wszystkie oddziały znajdujące się pod pańskim rozkazem wstrzymają działania bojowe z dniem 6 maja 1945 o godzinie 14.00 czasu moskiewskiego (13.00 czasu niemieckiego).

2. Przekaże pan stan osobowy, broń, wszelkie środki bojowe, środki transportu i urządzenia techniczne w stanie nieuszkodzonym.

3. Gwarantujemy panu, wszystkim oficerom i żołnierzom, którzy zaprzestali oporu, życie, wyżywienie, pozostawienie osobistego majątku i odznaczeń, a po zakończeniu wojny powrót do ojczyzny. Całemu korpusowi oficerskiemu zezwala się na noszenie białej broni.

4. Wszystkim rannym i chorym z naszych środków zostanie udzielona natychmiastowa pomoc medyczna.

5. Całej ludności cywilnej gwarantuje się bezpieczeństwo i normalne warunki życia.

6. Panu osobiście i innym generałom zostaną pozostawione samochody z obsługą, a także odpowiednia obsługa dla generałów w niewoli.

Chciałbym jeszcze dodać do wytycznych odnośnie do przekazania twierdzy, że zapewnione przeze mnie gwarancje dotyczące oficerów i jednostek rozciągają się również na Waffen-SS, która brała udział w obronie”.

(źródło: Hans von Ahlfen, Festung Breslau w ogniu, Hermann Niehoff, Agata Janiszewska, Tomasz Głowiński, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2008)

To przy tym stole miała zmienić się historia Wrocławia – podpisano na nim akt kapitulacji, źródło: Villa Colonia/Facebook 

Czytaj: Oblężenie i upadek Festung Breslau. Początek polskiego Wrocławia

„Pachnąca” posiadłość na „końcu”...

Villa Colonia – pochodzenie tej nazwy jest jedynie „domyślne”. Może kojarzyć się z wodą kolońską, którą sprzedawał w swojej aptece opolski aptekarz Wieczorek, jeden z przedwojennych właścicieli willi, albo z miejscem położenia tej posiadłości. Kolonia to bowiem koniec jakiejś miejscowości, osada położona na uboczu, a w czasach, gdy Villa Colonia powstawała, właśnie na takim „końcu” się znajdowała.

We wnętrzu willi tak, jak dawno temu..., źródło: Villa Colonia/Facebook 

W reprezentacyjnym stylu rezydencjalnym zbudowano ją sto lat temu dla Theodora Lützenkirchena – w bliskim połączeniu z powstałym kilka lat wcześniej domem dwurodzinnym przy Krieternstrasse (dzisiejsza ks. Pawła Wawrzyniaka 22). Oba obiekty wyglądają tak, jakby były rzeczywiście „sklejone”, ale istnieje pomiędzy nimi widoczny przesmyk, który sprawia, że są to jednak oddzielne budowle. 

Oryginalne okna z zachowanymi pięknymi witrażami, źródło: Villa Colonia/Facebook

O aptekarzu Wieczorku, jako właścicielu willi, już było. Po nim okazałe wnętrza Colonii zamieszkiwał – do roku 1945 – niejaki Hans Gunther Olowinsky, kupiec. Potem, wiadomo, rezydentami zostali Rosjanie w mundurach, a także ten, który poddał im Festung Breslau, ostatni komendant oblężonego miasta, czyli gen. Niehoff – po podpisaniu aktu kapitulacji miał w willi spędzić całkiem miło jeszcze co najmniej tydzień, zanim trafił do obozu jenieckiego na Psim Polu.

Polscy lokatorzy Colonii

Już w polskim Wrocławiu, niezniszczona willa przy Rapackiego 14 stała się na kilka lat siedzibą izby skarbowej. Biura i stołówki tego urzędu ulokowano również w innych, okolicznych budynkach (dlatego jedna z krzyckich ulic nosi dziś nazwę Skarbowców).

Historyczny klimat i meble sprzed stu lat, źródło: Villa Colonia/Facebook

Potem lokatorami reprezentacyjnej rezydencji byli pracownicy wrocławskich uczelni – prof. Edmund Klein, historyk prawa z Uniwersytetu Wrocławskiego, czy dr hab. Władysław Nadwyczawski, doktor nauk rolniczych z Uniwersytetu Przyrodniczego. Właśnie rodzina Nadwyczawskich kupiła posiadłość od Prokuratorii Generalnej w latach 60. ub. wieku. Po śmierci w 2018 r. ostatniego właściciela, zawiadują nią dziś jego spadkobiercy. Nie wiadomo jednak, jak długo to jeszcze potrwa.

Willa najpiękniej prezentuje się z towarzyszeniem zieleni, źródło: Villa Colonia

W 2020 r. willa została bowiem wystawiona na sprzedaż za 4,5 mln zł. Oferta jest nadal aktualna, a na stronie biura nieruchomości widnieje już kwota 5,2 mln zł. Budynek o powierzchni 519 mkw. z działką 847 mkw. można nabyć wraz z autentycznymi meblami w gabinecie i salonie. A i to nie wszystkie ślady historii w tym obiekcie. We wnętrzu, na ścianach zachowały się również malowidła z 1935 r., przedstawiające różne dolnośląskie obiekty, a na oknach widnieją oryginalne witraże.  

Niemy świadek historii miasta

Na razie jest jeszcze turystyczną atrakcją i swoistą lekcją wrocławskiej historii, której „pisanie po polsku” zaczęło się symbolicznie właśnie tutaj. Nie wiadomo, jaki charakter będzie chciał nadać Villi Colonia nowy właściciel. Czy zdejmie z elewacji metalową tablicę, którą zamontowano na 5-kondygnacyjnym domu w latach 90. (w zamian za oryginalną, gipsową, odsłoniętą w 1975 r.), upamiętniając podpisanie aktu kapitulacyjnego w 1945 r.?

źródło: Villa Colonia/Facebook

Należy mieć nadzieję, że tak jednak się nie stanie, jak i o to, że zaprojektowana i wybudowana w charakterystycznym dla przełomu XIX i XX w. stylu uspokojonego baroku, propagowanego przez wiedeńskiego architekta Friedricha Ostendorfa, wtopiona w zieleń willa nie zachowa swojego dworkowego charakteru, z elementami wiedeńskiej secesji, widocznej m.in. w metalowym zadaszeniu nad wejściem głównym czy ogrodzeniu od strony frontu).

W latach 1996-2009 w całym obiekcie przeprowadzono prace remontowo-rekonstrukcyjne tak, by przywrócić mu walory eksploatacyjno-użytkowe i architektoniczne do poziomu rezydencjalno-reprezentacyjnego, jakim nieruchomość odznaczała się w przeszłości. W takim stanie Villa Colonia może z powodzeniem trwać we Wrocławiu przez najbliższe kilkadziesiąt lat.