Wrocław Extra

„Sztuka na miejscu” – nowa przestrzeń wystawiennicza

fot. Tomasz Hołod

W kamienicy przy Łaciarskiej 4 we Wrocławiu 2 lutego zaczęła działalność „Sztuka na miejscu”, nowa przestrzeń dla kultury. Twórcą i właścicielem galerii jest spółka Save The World Real Estates. – Chcieliśmy stworzyć miejsce, w którym będziemy się starali przekonać tych, którzy na co dzień nie chodzą do galerii, że sztuka współczesna jest na miejscu, na wyciągnięcie ręki, można z nią spędzać czas – mówi Piotr Karwat, menedżer ds. komunikacji.

Magdalena Talik, Małgorzata Wieliczko | 02 lutego 2021

Inwestorzy, czyli Save The World Real Estates, spółka prowadzącej także Vertigo Jazz Club & Restaurant (laureata naszego plebiscytu 30 Kreatywnych Wrocławia), swój pomysł przedstawili dyrektorowi Wydziału Kultury Urzędu Miejskiego Jerzemu Pietraszkowi, który pomógł w tworzeniu wstępnej koncepcji i zaproponował, aby do projektu włączyć Akademię Sztuk Pięknych we Wrocławiu, mając na względzie współpracę z tą uczelnią, prowadzoną przez miasto od wielu lat.   

Od lewej: rektorzy ASP – (obecny) prof. Wojciech Pukocz i (były) prof. Piotr Kielan, artyści: Jolanta Nikt i Zdzisław Nitka oraz dyr. Wydziału Kultury UM Wrocławia Jerzy Pietraszek

– Dziś wspólnie z inwestorem – Save The World Real Estates – przekazujemy tę przestrzeń w zarządzanie profesorowi Wojciechowi Pukoczowi, rektorowi Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, aby programował ze swoimi współpracownikami wystawy, które tutaj będą się odbywały. To jest przestrzeń przeznaczona przede wszystkim dla wrocławskich artystów, ale pewnie nie tylko. Będzie tak, jak Akademia Sztuk Pięknych sobie to wyobraża – mówił dyrektor Jerzy Pietraszek w środę 2 lutego br. podczas otwarcia galerii, na żywo i w reżimie sanitarnym, któremu towarzyszył wernisaż prac uznanego wrocławskiego artysty, świeżo nominowanego profesora, Zdzisława Nitki.

Większa promocja ASP we Wrocławiu

Jak więc ASP wyobraża sobie swoją aktywność w „Sztuce na miejscu” – wyjaśnia rektor uczelni prof. Wojciech Pukocz.

– Propozycja, którą dostaliśmy od dyrektora Pietraszka, bardzo dobrze wpisuje się w moją koncepcję, związaną z większą aktywnością i obecnością Akademii w mieście. Rozmowy na ten temat prowadziłem z Wydziałem Kultury już we wrześniu ubiegłego roku i oto dziś mamy pierwszy owoc tych rozmów.

„Sztuka na miejscu” – to obecność Akademii i artystów z nią związanych. Chciałbym, żeby to była reprezentacja bardzo szeroka. Planujemy pokazywanie prac naszych dyplomantów – i projektantów, i reprezentantów sztuk czystych. Mamy w związku z tym nadzieję, że ta galeria stanie się dla studentów ASP miejscem, w którym mogą szukać inspiracji i zaprezentować swoje dzieła, a dla wrocławian i tych, którzy przyjeżdżają do Wrocławia, miejscem, w którym będą mogli poznać twórczość wrocławskich artystów. W nieformalnej atmosferze. 

Rzeźba Zdzisława Nitki

Galeria przy Łaciarskiej 4 ma do dyspozycji również patio, które oprócz funkcji gastronomicznej dla klientów i zwiedzających „Sztukę na miejscu”, ma jeszcze jedną zaletę w postaci dużej, białej ściany. Może ona doskonale służyć np. prezentacjom multimedialnym.

– Rozmawialiśmy z właścicielami również o tym, bo to przecież jeden z obszarów naszej działalności artystycznej. Wykorzystanie patio na działania multimedialne czy muzyczne jest oczywiście do zorganizowania – potwierdza rektor Pukocz. 

Jak wygodnie kontemplować sztukę

– Ustaliliśmy, że powstanie wyjątkowe miejsce – mniej galeria, bardziej przestrzeń dla sztuki, w której artyści mogą zaprezentować swoje prace, a odbiorcy sztuki będą się po prostu czuli swobodnie – wyjaśnia menedżer Save The World Real Estates Piotr Karwat.

Na 185 mkw. (jedno pomieszczenie) znajduje się zarówno powierzchnia wystawiennicza, jak i bar (zostanie uruchomiony, jeśli zluzowane zostaną obostrzenia dla gastronomii). Wkrótce zwiedzający usiądą także w wygodnych fotelach i na kanapach, by móc lepiej i swobodniej o sztuce porozmawiać.

„Sztuka na miejscu” będzie czynna od wtorku do niedzieli, od 12.00 do 20.00. – Latem patio wewnątrz kamienicy można wykorzystać jako ogródek do projekcji i koncertów – mówi Piotr Karwat. Zapowiada się więc również kolejna scena dla Vertigo.

– W klubie staramy się grać jazz, blues, okołojazzowe gatunki, niektóre wrocławskie zespoły nie mieszczą się jednak w stylistyce klubu jazzowego, mamy nadzieję, że galeria pozwoli realizować nowe pomysły – podkreśla Piotr Karwat.

Pandemia nie przeszkodzi w planach

Organizatorzy „Sztuki na miejscu” śledzą sytuację pandemiczną, ale nie obawiają się, wierzą w siłę swojego doświadczenia.

– Przy pierwszej i drugiej fali reagowaliśmy na bieżąco i udało się zrealizować festiwale jazzowy i bluesowy (Vertigo Summer Jazz Festival, Vertigo Summer Blues Festival) w pełnym reżimie sanitarnym, mieliśmy otwarty klub Vertigo, w którym zadbaliśmy o kwestie bezpieczeństwa – wyjaśnia Piotr Karwat.

W lutym w „Sztuce na miejscu” na razie tylko sztuka

– Teraz jesteśmy gotowi na wszystkie scenariusze, nawet jeśli pandemia potrwa jeszcze rok – dodaje. Dzięki zniesieniu obostrzeń „Sztukę na miejscu” można zainaugurować właśnie teraz.

Obecnie w nowej przestrzeni może przebywać jednocześnie tylko kilkanaście osób, ale zainteresowanie galerią jest już ogromne. – Mamy zapytania o możliwości prezentacji prac od artystów z Polski, a nawet z Czech – słyszymy od menedżera galerii. – Wszystkie wystawy jednak odbywać się będą w uzgodnieniu z Akademią Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Przyświeca nam cel promowania lokalnych artystów, bo uważamy, że mamy bardzo wielu fantastycznych zdolnych wrocławian.

Prace Zdzisława Nitki na dobry początek

Szybkie, spontaniczne działania rodzą często bardzo kreatywne i wartościowe pomysły – twierdzi rektor ASP i za taki uważa pierwszą artystyczną prezentację w „Sztuce na miejscu”, czyli wystawę prac Zdzisława Nitki.

– To, że tak uznany, europejskiego formatu artysta zgodził się w trzy tygodnie zrobić wystawę i namalować na nią obrazy, to naprawdę coś fantastycznego – podkreśla prof. Wojciech Pukocz.  

Na inaugurację, 2 lutego, prof. Zdzisława Nitka przygotował dziesięć obrazów i cztery starsze swoje rzeźby, jak „Smutny anioł” z 1998 roku, ale i najświeższe, jak pochodzące z bieżącego roku „Trzy siostry”. 

Zdzisław Nitka z żoną Jolantą Nikt

– Ta duża, nowoczesna przestrzeń, stanowiła dla mnie swoiste wyzwanie. Malarze zwykli bowiem prezentować swoje prace w mniej „ekskluzywnych” miejscach, dlatego postanowiłem namalować obrazy, które byłyby kontrastem dla tej przestrzeni, podobnie miały zaistnieć wybrane na dziś przeze mnie rzeźby – zdradził nam podczas wernisażu Zdzisław Nitka.

Przyznajemy, że zamierzony przez artystę efekt został osiągnięty, o czym bardzo łatwo się przekonać i skorzystać z wyjątkowej okazji obejrzenia prac, nazywanych przez wielu „ikoną wrocławskiego malarstwa”, prof. Nitki. Jak zapowiadają bowiem organizatorzy galerii, poszczególne wystawy będą w niej prezentowane ok. miesiąca.   

Warto zapamiętać ten adres – Łaciarska 4

Zdjęcia: Tomasz Hołod/www.wroclaw.pl

Galeria

Kliknij na zdjęcie aby powiększyć