Wrocław Extra

Portrety na wrocławskich murach. Gdzie ich szukać...

fot. Marek Księżarek

...kto na nich został uwieczniony i przez kogo – a tego mogą nie wiedzieć nawet wrocławianie „z dziada pradziada”. Dziwne? Niekoniecznie. Murale te powstały bowiem stosunkowo niedawno z okazji, która w historii Wrocławia zapisała się... bardzo kulturalnymi zgłoskami. Poznaj więc sportretowanych bohaterów i adresy, pod którymi ich spotkasz. Zobaczcie portrety na wrocławskich murach.

Małgorzata Wieliczko | 27 lutego 2021

Bibliopolis – to bardzo przyjemnie brzmiące słowo, prawda? Miastem Biblioteką został Wrocław w 2016 r. wraz z przejęciem dwóch zaszczytnych tytułów – Europejskiej Stolicy Kultury i Światowej Stolicy Książki UNESCO. Właśnie wtedy objawiło się Bibliopolis, czyli program, którego celem stało się przeobrażenie Wrocławia w świątynię literatury, gdzie czytanie książek jest po prostu w modzie. 

Pomysł namalowania w miejskiej przestrzeni wizerunków pisarzy, poetów, myślicieli i księgarzy – to w sumie 11 portretów w różnych lokalizacjach – jako jedno z działań, wpisanych w filozofię Bibliopolis, został zrealizowany przez Wrocławski Dom Literatury. Wykonał zaś tę artystyczną pracę Filip SKONT Niziołek, którego czeka niebawem obrona dyplomu z malarstwa i technik multimedialnych na wrocławskiej ASP.

Filip SKONT Niziołek, fot. T. Hołod

Na graffiti jego autorstwa można się natknąć w najróżniejszych zakątkach miasta i one dobrze zapadają w pamięć. Doświadczenie w tej artystycznej robocie ma SKONT nie byle jakie, bo wcześnie zaczął swoją przygodę ze street artem. – Z okien tramwaju zobaczyłem małe, kolorowe napisy na murach zajezdni Dąbie – miałem wtedy 13 lat i nie mogłem oderwać od nich oczu. Wiedziałem, że to jest to. Rok ćwiczenia na kartkach i pierwsze malowanie na ścianie było jak lot Piotrusia Pana – tak SKONT opowiadał o swojej twórczej pasji przy okazji kolejnej edycji 30 Kreatywnych Wrocławia w 2020, której jest jednym z laureatów. 

Bruno Schulz

Większość portretów ludzi pióra, związanych z Wrocławiem, które zdobią zamurowane okna miejskich budynków, powstało w roku ESK, czyli 2016. Z tej daty „wyłamała” się podobizna Brunona Schulza (bo z roku 2017), który za swojego życia z naszym nadodrzańskim grodem co prawda związów nie miał, ale to właśnie tutaj, we Wrocławiu, od 2012 r. (z okazji 120. rocznicy urodzin i 70. rocznicy śmierci tego wybitnego wybitnego prozaika) mamy słynny, międzynarodowy Bruno Schulz. Festiwal. 

 

Przy ul. Szajnochy 5 portret – „z widokiem” na Zaułek Solny – Brunona Schulza (1892-1942) – prozaika, krytyka literackiego, ale i malarza, grafika i rysownika, autora słynnych „Sklepów cynamonowych” i „Sanatorium pod klepsydrą”, fot. M. Księżarek

Tadeusz Różewicz

Sejm ustanowił 2021 Rokiem Tadeusza Różewicza, na październik br. przypada bowiem 100. rocznica urodzin bardzo mocno związanego z Wrocławiem – od 1968 r. aż do śmierci – poety i dramaturga. Mamy jego popiersie w Galerii Sławnych Wrocławian w Starym Ratuszu, gabinet w Muzeum Pana Tadeusza, jest szkoła jego imienia (SP nr 77), rękopisy – wiersze, notatki, listy, a także książki, które należały do poety, przechowuje Ossolineum, a za kilka miesięcy ukaże się jego biografia. 

Na ścianie kamienicy przy Kuźniczej 56, w dobrym miejscu – bo nad księgarnią – widoczny od strony ul. Kotlarskiej portret Tadeusza Różewicza (1921-2014), jeszcze jeden dowód wrocławskiej pamięci o artyście, fot. M. Księżarek

Stanisław Lem

Z okazji 100. rocznicy urodzin tego najwybitniejszego polskiego pisarza science fiction, filozofa i futurologa, sejm również zdecydował, że 2021 będzie Rokiem Stanisława Lema. Jego książki przetłumaczono na ponad 40 języków i wydrukowano w łącznym nakładzie ponad 30 mln egzemplarzy, a nazwiskiem ochrzczono planetoidę i pierwszego polskiego satelitę naukowego. Doceniając zasługi Lema dla fantastyki naukowej, Politechnika Wrocławska w roku 1981 r. nadała mu tytuł doktora honoris causa. 

Portret Stanisława Lema (1921-2006) na budynku Instytutu Historycznego przy ul. Szewskiej 49 jest widoczny od ul. Uniwersyteckiej, fot. M. Księżarek

Stanisław Dróżdż

Z tym nazwiskiem powinny kojarzyć się wrocławianom „Było Jest Będzie”, czyli napis, który od lat zdobi siedzibę Muzeum Współczesnego Wrocław – bunkier przy pl.  Strzegomskim, a także murale, napisy na przystankach czy instalacja „Samotność” w parku Popowickim, które pojawiły się w projekcie, przybliżającym twórczość Stanisława Dróżdża, wrocławskiego poety i animatora polskiego nurtu poezji konkretnej. 

Poeta Stanisław Dróżdż (1939-2009) został uwieczniony na portrecie, który widnieje na budynku Renaissance Business Centre przy ul. Św. Mikołaja 7, fot. M. Księżarek

Rafał Wojaczek

W lipcu 2019 r. miasto przekazało Ossolineum zakupione dwa lata wcześniej listy Rafała Wojaczka. 59 takich archiwaliów dołączyło do już obecnych w ossolińskich zbiorach autografów zmarłego w wieku niespełna 26 lat artysty. Określano go nieraz jako „polskiego Rimbauda” oraz poetę wyklętego – wywoływał skandale, okaleczał się, ale nie sposób odmówić mu ogromnego talentu pisarskiego. Jego poezja i proza były nad wyraz dojrzałe i przejmujące. Wrocławianinem został w 1964 r., zmarł w 1971 r. Jego grób jest na cmentarzu św. Wawrzyńca.

Portret Rafała Wojaczka (1945-1971) został namalowany na gmachu dawnej poczty paczkowej przy ul. Purkyniego 2, fot. M. Księżarek

Marianna Bocian

Poetka przez wiele lat związana z Wrocławiem. Absolwentka polonistyki i filozofii na UWr, propagatorka poezji konkretnej, publikowała m.in. w „Odrze”, członkini Związku Literatów Polskich. Pracowała również jako bibliotekarka i koordynowała spotkania autorskie, organizowane przez Wojewódzką i Miejską Bibliotekę Publiczną we Wrocławiu, a jako wolontariuszka prowadziła zajęcia psychoterapeutyczne na oddziale dziecięcym wrocławskiej Kliniki Onkologii. Znana także ze swojej działalności opozycyjnej.

Portret Marianny Bocian (1942-2003) na zamurowanym oknie budynku przy ul. Komuny Paryskiej 3 (od strony ul. Hercena). Tak na marginesie, jak widać street art nie zawsze oznacza to samo, natomiast my zdecydowanie preferujemy go w wykonaniu takich artystów, jak SKONT, fot. M. Księżarek

Tymoteusz Karpowicz

W dawnym wrocławskim domu Tymoteusza Karpowicza i jego żony Marii jest teraz siedziba Fundacji Olgi Tokarczuk. To jakby symbol jednocześnie literackiej schedy i artystycznej kontynuacji. Karpowicz – czołowy twórca poezji lingwistycznej, prozaik, dramaturg i tłumacz – z Wrocławiem związał się w 1949 r. Kilkanaście lat życia poświęcił miesięcznikowi „Odra”, jako szef działu poetyckiego, był też prezesem wrocławskiego oddziału ZLP. Gdy po latach, osiedlonemu już w Ameryce Karpowiczowi prezydent Wrocławia w 2000 r. przyznał swoją nagrodę, poeta odebrał ją osobiście, ale nie uległ namowom, by powrócić do kraju.  

Portret Tymoteusza Karpowicza (1931-2005) powstał na murze dawnej poczty paczkowej przy ul. Janickiego, fot. M. Księżarek

Helmut Kajzar

W swoim krótkim, bo zaledwie 41-letnim życiu dał się poznać jako dramatopisarz, reżyser teatralny, eseista, autor słuchowisk radiowych, tłumacz, a także wykładowca na uczelniach teatralnych w Polsce i za granicą. Swój debiut dramaturgiczny i reżyserski miał na dwóch wrocławskich scenach – teatrów Polskiego i Współczesnego. Jego koncepcja teatru metacodziennego polegała na nadaniu wymiaru artystycznego temu, co zwyczajne i spotykane na co dzień. „Odwołuję trzy jedności – czasu, miejsca i akcji. Ich estetyczną tyranię. W teatrze metacodzienności teatr odzyskuje swój rytualny sens. Przywracam mu godności i urodę, i ostateczność, zwykłość i prostotę” – m.in. tak pisał Kajzar o swojej teorii.

 

Plomba przy ul. Szczytnickiej 50-52 – portret Helmuta Kajzara (1941-1982) na parterze budynku, fot. M. Księżarek

Lothar Herbst

Jego imieniem nazwane jest studio radiowe w Katedrze Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na wrocławskim Uniwersytecie, od kilku lat ma też swoją ulicę na osiedlu Sołtysowice, a przed tzw. reformą edukacji w 2017 r. patronował, mieszczącemu się ma Maślicach przy ul. Lubelskiej, Gimnazjum nr 22. Był polonistą – pracownikiem Instytutu Filologii Polskiej, poetą i opozycjonistą, a także bywalcem nieistniejącego już legendarnego baru Chmiel przy ulicy Odrzańskiej, co nawet zostało uwiecznione stosowną tablicą pamiątkową.  

Portret Lothara Herbsta (1940-2000) w industrialnych klimatach Browaru Mieszczańskiego przy ul. Hubskiej 44-48, fot. M. Księżarek 

Edyta Stein 

Jest patronką Europy – a data jej urodzenia bardzo ten fakt symbolicznie wzmacnia – Edyta Stein przyszła bowiem na świat we Wrocławiu 12 października 1891 r., czyli w żydowskie Jom Kippur (Dzień Pojednania). Historia jej życia jest fascynująca. Była filozofką i fenomenologiem, po przejściu na katolicyzm wdziała habit karmelitanki bosej i przyjęła imię Teresa Benedykta od Krzyża. Zginęła w komorze gazowej wraz ze swoją siostrą w nazistowskim obozie zagłady Auschwitz-Birkenau. Beatyfikowana i kanonizowana przez polskiego papieża. Jej wrocławski dom stoi przy ul. Nowowiejskiej 38. Niedaleko jest też ulica jej jej imienia (od Kluczborskiej do Nowowiejskiej).    

Edyta Stein uwieczniona na portrecie. Jej sąsiadem z okna obok jest...

Wilhelm Bogumił Korn

Księgarz i wydawca – urodził się i zmarł we Wrocławiu. Firmę odziedziczył po ojcu i przekształcił w prężnie działające przedsiębiorstwo. Był dostawca książek dla bibliotek króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i Uniwersytetu Wileńskiego. Publikował po niemiecku, ale i np. podręczniki do nauki języka polskiego – we współpracy z polskim bibliotekarzem i filologiem Jerzym S. Bandtkiem. Ostatnim właścicielem spuścizny Kornów we Wrocławiu (do 1945 r.) był prapraprawnuk Wilhelma – Richard, który stworzył wydawnictwo Bergstadtverlag, reaktywowane w Niemczech w latach 50. ub. wieku.  

Portrety Edyty Stein (1891-1942) i Wilhelma Bogumiła Korna (1739-1806) zdobią gmach Biblioteki Uniwersyteckiej na Piasku przy ul. św. Jadwigi 3/4, fot. M. Księżarek

Angelus Silesius

... czyli Anioł Ślązak. Pomnik poświęcony temu mistykowi i poecie stoi od roku 2007 na dziedzińcu Ossolineum. Angelus Silesius był zakonnikiem w klasztorze, mieszczącym się w obecnym budynku Ossolineum, a w krypcie pobliskiego kościoła św. Macieja został pochowany. Inną pamiątką, którą mamy w mieście po tym barokowym twórcy, jest fundowana przez miasto Literacka Nagroda Europy Środkowej „Angelus”, a także Międzynarodowy Festiwal Poezji Silesius i Wrocławska Nagroda Poetycka Silesius. 

Angelus Silesius (a właściwie Johannes Scheffler – 1624-1677) spogląda na przechodniów z budynku Instytutu Archeologii UWr przy ul. Szewskiej 48, fot. M. Księżarek

W bonusie – jej portret

To już nie dzieła SKONTA, ale prace z wrocławskiego „zagłębia niezwykłych murali”. O kolorowych rybach, błękicie oceanów, rajskim ogrodzie, psach i kotach, portretach czy wierszach umieszczonych i innych „cudach” na 250-metrowym malowidle, stworzonym przez mieszkańców pod kierunkiem artystów – na kamienicach otaczających Ośrodek Kulturalnej Animacji Podwórkowej przy Roosevelta na Nadodrzu – głośno jest w całej Polsce i nie tylko. Te, które pokazujemy poniżej, zdobią budynek przy Roosevelta 24. Portrety Polek, które zapisały się szczególnie w naszych dziejach, uzupełnione są ich krótkimi biografiami. Dobra, podwórkowa szybka lekcja historii nie tylko dla najmłodszych wrocławian.

fot. M. Księżarek

Galeria

Kliknij na zdjęcie aby powiększyć