Pianista Piotr Anderszewski w specjalnej rozmowie

Genialność trudno wytłumaczyć

Materiały prasowe Warner Classics

Jeden z najwybitniejszych polskich pianistów sięga po wyjątkowy dla niego V Koncert fortepianowy Beethovena. Wykona go w piątek 1 października wspólnie z NFM Filharmonią Wrocławską pod batutą Giancarla Guerrera. W rozmowie z wroclaw.pl opowiada o fascynacji tym genialnym utworem, ale też o niełatwym czasie pandemii i czytelniczych odkryciach.

Magdalena Talik | 01 października 2021

Pamiętam, że poprzednim razem rozmawialiśmy w Narodowym Forum Muzyki w styczniu 2020 roku, a niedługo potem rozpoczęła się już pandemia i wszystko wokół się zmieniło. Jak Pan wspomina ten czas?

Na początku, w marcu, przeżyłem szok, ale muszę powiedzieć, że było mi z tym fantastycznie. Mogłem się skupić na rzeczywiście istotnych rzeczach. Okazało się, że pandemia stała się katalizatorem tego, co w życiu ważne. Nastąpiło zbliżenie z niektórymi osobami, a oddalenie z innymi.

Później, zwłaszcza na początku 2021, było już trudniej, kiedy nie wiedzieliśmy, czy zamykają się instytucje, czy koncert został odwołany, czy odbędzie się z publicznością lub bez niej. Ciągłe zmiany męczyły i destabilizowały, człowiek czuł się zagubiony, czego ślady chyba częściowo pozostały. 

Świadectwem tego okresu jest wyreżyserowana przez legendarnego Bruna Monsaingeona rejestracja Pana koncertu z Elbphilharmonie w Hamburgu. Program z Bachowskim „Das Wohltemperierte Klavier” zagrany do pustej sali.

To było nagrywane w kwietniu, w dość trudnym okresie, bo miałem zaplanowaną całą serię recitali wokół Bacha i od stycznia 2021 roku wszystko wisiało na włosku, a koncert w Elbphilharmonie, bez udziału publiczności, okazał się jedynym, który się w całości utrzymał w grafiku. Trochę mi żal, bo włożyłem dużo serca w ten projekt, a wiem, że tego repertuaru – trudnego, wymagającego – nie będę więcej grał. Muszę się zająć czymś innym.

Na przykład V Koncertem fortepianowym Ludwiga van Beethovena, który dodaje Pan do repertuaru i wykona z NFM Filharmonią Wrocławską pod batutą Giancarla Guerrera w piątek 1 października, podczas inauguracji sezonu NFM. 

Ten koncert jest pierwszym utworem muzycznym, jaki kiedykolwiek usłyszałem w życiu, który wprowadził mnie w świat muzyki, kiedy miałem dwa czy trzy lata. Ja tego nie pamiętam, ale rodzice opowiadali, że odtwarzali mi nagranie tego koncertu i byłem zupełnie zahipnotyzowany. Dlatego ten koncert Beethovena ma dla mnie ogromne znaczenie i zawsze bałem się go grać, niesie ze sobą sporo głębokich emocji.

Ale w lipcu tego roku, kiedy byłem u przyjaciół na francuskiej wsi, stał się cud. Ktoś przez przypadek włączył radio i nadawali akurat II część tego koncertu. Nagle niesamowicie i niespodziewanie mnie wzruszyła muzyka, którą znam od samego początku. I już wiedziałem, że nie będę spełniony, jeśli nie zagram tego utworu. Wtedy skontaktowałem się z Narodowym Forum Muzyki. Wcześniej uzgadnialiśmy z Giancarlem Guerrero, że zagram I Koncert fortepianowy Beethovena, który wykonywałem już wiele razy, może nawet zbyt wiele. A V Koncert fortepianowy wytrącił mnie z jakiejś strefy komfortu, musiałem się go prędko nauczyć, bo zacząłem dopiero w sierpniu.

Piotr Anderszewski i NFM Filharmonia Wrocławska

Piotr Anderszewski i NFM Filharmonia Wrocławska

Klasyczna / Koncert
Termin 1 października 2021 19:00

Miejsce Narodowe Forum Muzyki (NFM) Wrocław

Zobacz

Koncert w NFM będzie poprzedzony poranną próbą z młodą publicznością – uczniami wrocławskich szkół w ramach projektu edukacyjnego SMS (Spotkania z muzyką symfoniczną). Gdyby padło pytanie o koncert Beethovena, o jakim jego aspekcie chciałby Pan opowiedzieć?

O konstrukcji tego dzieła, niesamowitej architekturze muzyki, o tym, jak na przykład Beethoven przetwarza motyw, stawiając go w zupełnie innym kontekście i dlaczego w konkretnym miejscu utworu wywołuje to taki właśnie emocjonalny efekt. Dlaczego „Cesarski” to w dużej mierze gamy i pasaże, i co sprawia, że są takie piękne, mają tyle ekspresji, podczas gdy Carl Czerny napisałby to samo i pozostałoby jedynie banalnym ćwiczeniem. Nie mam do końca odpowiedzi na te pytania, gdyż tu w grę wchodzi geniusz kompozytora. Genialność trudno wytłumaczyć. 

Przed pandemią, pamiętam, przygotowywał Pan jeszcze utwory Brahmsa.

Zgadza się, ale potem przyszła pandemia, Bach. Mam Brahmsa na tzw. warsztacie, ale na razie nie planuję go wykonywać.

Piotr Anderszewski

A czy w pandemii znalazł Pan czas na czytanie książek?  

Na początku byłem przerażony, że nie umiem już czytać, bo robię to często w podróżach, a ponieważ ich zabrakło, pojawiła się dezorientacja. Jednak w drugiej części pandemii wróciłem do czytania i fantastycznym odkryciem był dla mnie William Faulkner.

Trochę tym razem oszukałem i sięgnąłem po francuskie tłumaczenie jego powieści „Światłość w sierpniu”, choć literaturę angielską poznaję w oryginale. Skłonił mnie do tego skomplikowany język, składnia, jaką posługuje się Faulkner, a francuski jest mi jednak bliższy, zwłaszcza że znalazłem bardzo dobre tłumaczenie. Jest w tym tomie coś zupełnie fantastycznego. Nie znam autora, który by tak opisał Amerykę, absolutną kwintesencję, jej brutalność, ale bez moralizowania, najmniejszej oceny. Maluje obraz Południa tego kraju, tak dokładny i żywy, mimo że wiele dzieje się między słowami. Wielka książka!

Rok temu czytał Pan Flauberta, teraz Faulknera. Powrót do klasyki jest świadomym wyborem?

Raczej fakt, że czytałem parę innych rzeczy i nic mi się nie podobało. Zirytowała mnie na przykład ostatnio powieść Philipa Rotha „Przeciwżycie”. Fantastyczny pisarz, wybitna inteligencja i warsztat, ale te seksualne obsesje – jakie to się robi nudne. I ta zawzięta, podskórna wściekłość, czasem zabawna, ale w pewnym momencie męcząca.

Ostatnio przyjaciel podsunął mi książkę Pawła Huelle „Mercedes-Benz”. Strasznie mi się to spodobało. Bardzo zabawne, bardzo polskie. Mamy taki niepoważny kraj, ale przynajmniej jest śmiesznie. Ta książka przywołała moje dziwne przywiązanie do Kresów. Nigdy tam nie byłem, ale kiedy jest mowa o pociągu z Wilna do Lwowa przez Baranowicze, to jest mi w jakiś sposób smutno. Dużo Lwowiaków przyjechało też do Wrocławia. I przeniesiono tu Ossolineum. Przedziwne to miasto, Wrocław… 

Rozmawiała Magdalena Talik

Fotografie: Materiały prasowe Warner Classics