Fantastyczni pianiści z Akademii Muzycznej i ich Profesor

Talent to dar!

Takiego sukcesu wrocławska pianistyka nie miała dawno. Na początku lutego jury 50. Ogólnopolskiego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina ogłasza, że I nagrodę otrzymuje wrocławianin Piotr Alexewicz, a IV – Tomasz Marut, także wrocławianin. Obaj są uczniami jednego profesora – Pawła Zawadzkiego i teraz, pod kierunkiem swojego pedagoga, przygotowują się do Konkursu Chopinowskiego.

Magdalena Talik | 10 kwietnia 2020

Na razie wiadomo jedynie, że XVIII Międzynarodowy Konkurs Chopinowski odbędzie się w październiku, a eliminacje, ze względu na epidemię koronawirusa, przełożono z kwietnia na wrzesień.

Dla biorącego udział w eliminacjach Tomasza Maruta oznacza to wyjątkowo intensywny początek jesieni.

Piotr Alexewicz nie musi martwić się eliminacjami. Zwycięstwo w ogólnopolskim konkursie organizowanym przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina kwalifikuje wprost do Konkursu Chopinowskiego, ale i tak czeka go wiele miesięcy przygotowań.

Obydwaj żartują, że zdarza im się zapomnieć zjeść, kiedy dużo ćwiczą. – Człowiek czasem przysiądzie do klawiatury, jest zainspirowany, ma twórczy dzień i po prostu traci poczucie czasu – przyznaje Piotr Alexewicz, student I roku wrocławskiej Akademii Muzycznej w klasie fortepianu profesora Pawła Zawadzkiego.

Tomasz Marut (z lewej) i Piotr Alexewicz w sali ćwiczeń Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego/fot. Joanna Leja

Rywalizacja? Nie ma mowy!

– W ogóle nie powinno być słowa „rywalizacja” przy opisywaniu konkursów. Ważna jest radość z muzyki, mobilizacja, ale i potrzebny relaks – zapewnia Tomasz Marut, student V roku Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego w klasie fortepianu Pawła Zawadzkiego. To dzięki profesorowi młodzi artyści nie czują presji.

– Nie dopuszczam do niezdrowej rywalizacji pomiędzy uczniami w mojej klasie – podkreśla prof. Paweł Zawadzki. – Nawołuję, by czerpali z własnych doświadczeń, wspierali się, dobrze sobie życzyli – dodaje pianista i doskonale wie, co mówi. W 1995 roku reprezentował Polskę na XIII Konkursie Chopinowskim, dziś czerpie z tamtych doświadczeń.

W pracy z nim uczniowie cenią ogromną wiedzę, życiową mądrość i doświadczenie, ale jak zwraca uwagę Piotr Alexewicz, najważniejsze jest móc zaufać drugiej osobie pod kątem artystycznym. – Uwagi profesora są bardzo celne, potrafią zmienić nasze myślenie dotyczące jakiegoś dzieła – mówi Alexewicz. Tomasz Marut przypomina o imponującej wiedzy, jaką przekazuje podczas zajęć profesor Paweł Zawadzki.  

Wrocławski pedagog doceniony w Polsce

Nie czuje się spadkobiercą tzw. polskiej szkoły pianistycznej, choć przyznaje, że wiele czerpie z nagrań znakomitych rodzimych pianistów. Paweł Zawadzki do dziś pamięta na przykład zasłyszany przed laty fragment nagrania Sonaty h-moll Fryderyka Chopina w interpretacji Zofii Rabcewiczowej, legendarnej polskiej pianistki, jurorki przedwojennych Konkursów Chopinowskich.

– Niczego tak pięknego jak to wykonanie nie znalazłem, a na ironię losu, zachował się tylko jego fragment, kiedy po przemówieniu Bolesława Bieruta, któryś z dźwiękowców prawdopodobnie zapomniał wyłączyć mikrofon – opowiada prof. Paweł Zawadzki.

Profesor Paweł Zawadzki z uczniami/fot. Joanna Leja

Ostatnio wrocławski pedagog znalazł się w gronie najbardziej cenionych polskich profesorów fortepianu. Dwóch jego uczniów zostało laureatami Ogólnopolskiego Konkursu Chopinowskiego. Drugim profesorem z takimi wynikami, podczas tegorocznego konkursu, była prof. Katarzyna Popowa-Zydroń, pedagog Rafała Blechacza, zwycięzcy XV Konkursu Chopinowskiego (dwóch jej wychowanków wywalczyło w lutym nagrody).

Jak „wyhodować” zwycięzcę 

Takiego sukcesu wrocławska pianistyka dawno nie pamięta, ale profesor Paweł Zawadzki nie do końca wierzy w to, że można „wyhodować” zwycięzcę konkursowego.

– Talent to dar, nie mamy na niego wpływu, natomiast inną kwestią jest to, jak owym talentem będziemy rozporządzać – rozwijać się nie tylko na kanwie czysto pianistycznej, mieć dyscyplinę, by konsekwentnie ćwiczyć i poszerzać repertuar, cierpliwość, by zgłębiać język muzyczny kompozytora, nad którym pracujemy. Nie znajdziemy na to przepisu, recepty – tłumaczy profesor i dodaje, że ważnym czynnikiem jest również odpowiedzialność w trakcie przygotowań do publicznych występów.

Na wielu przykładach widać, że sukces to jeszcze jeden czynnik. Dobra relacja z pedagogiem. Martha Argerich, triumfatorka Konkursu Chopinowskiego z 1965 roku przed laty opowiadała, że z austriackim pianistą Friedrichem Guldą łączyło ją niezwykłe porozumienie. Podobnie jak innego zwycięzcę Konkursu Chopinowskiego, Krystiana Zimermana z jego profesorem Andrzejem Jasińskim.

– Relacja nauczyciel-uczeń to oś, na której elementy wzajemnie się uzupełniają. Nie jest tak, że nauczyciel inwestuje, a uczeń wchłania jak gąbka. Uczeń także emanuje osobowością, nauczyciel wyciąga z tego wnioski. Jest wzajemna komunikacja – dodaje prof. Zawadzki.

Przed konkursem? Nie dać się zwariować

Ważne jest także to, co wznoszą ze sobą uczniowie, wrażliwość, inne doświadczenie. Piotr Alexewicz śpiewał w Chórze Chłopięcym NFM Bachowskie Pasje i Mozartowskie Msze. Dziś uważa, że tamten czas procentuje lepszą wyobraźnią dźwiękową, umiejętnością prowadzenia linii melodycznej w sposób naturalny, adekwatny do tego, jak robią to wokaliści.

Tomasz Marut przez lata uprawiał taniec towarzyski. – To może pomóc – uważa. – Zwłaszcza w wyrażaniu emocji gestem, czy podejściu do samego walca – śmieje się pianista. Wtóruje mu profesor. – Tak powinno być, bo Piotr i Tomasz mają dystans do tego, co robią. Nie można dać się zwariować, zwłaszcza przed Konkursem Chopinowskim – nie ma wątpliwości.

Tomasz Marut ma przed sobą eliminacje do Konkursu Chopinowskiego/fot. Joanna Leja 

A przed obydwoma uczniami profesora Pawła Zawadzkiego niełatwych kilka miesięcy i wreszcie walka o to, by utrzymać się w trzyetapowym konkursie i dojść do finału (czyli, de facto, czwartego etapu).

Jak w tej sytuacji przygotować pianistów, by jednak pozostali wierni sobie, ale jednocześnie spodobali się jury? – Kluczem do wykonania jest naturalność, autentyczność, aby utwory nie były udziwnione, ale zgodne z tekstem, bo na pierwszym planie są intencje kompozytora – nie ma wątpliwości wrocławski pedagog.

Ważna jest też strona psychiczna. Wielu uczestników nie wytrzymuje presji, nie gra w stu procentach tak, jakby sobie tego życzyli. Trzeba trafić z formą, jak sportowiec na olimpiadzie.

– To prawda, w konkursach jest element sportu – przyznaje prof. Zawadzki. – Musimy w tych kilkunastu minutach zawrzeć całą pełnię przygotowań i jeszcze oddać wszystko w sposób niewyreżyserowany, finezyjny. I nie dać się sprowokować negatywnym emocjom, nie pozwolić im, aby przeważyły podczas głównego wykonania.

Relaks obowiązkowy

Jak się nie dać sprowokować? – Wszystko zależy od przygotowań, bo to przecież praca na parę ładnych miesięcy – uważa Piotr Alexewicz. Pytany o relaks młody pianista dodaje, że lubi podróżować, oderwać się od fortepianu, „przewietrzyć” głowę.

Ostatnio sporo pracował, także w studiu nagrań. Niedawno ukazała się jego debiutancka płyta z nagraniami kompozycji Liszta, Beethovena, Chopina i Ravela, zarejestrowana dla Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina.

W listopadzie 2019 Alexewicz nagrał materiał na kolejny album, tym razem wyłącznie Chopinowski (utwory na fortepian z orkiestrą pod batutą Howarda Shelleya). – Doświadczenia pod mikrofonem dużo dają, bo czynią artystę bardziej świadomym swojej gry, pozwalają w jakimś sensie, skuteczniej przygotować się do konkursu – dodaje profesor Paweł Zawadzki.

Piotr Alexewicz jesienią będzie reprezentował Polskę w Konkursie Chopinowskim/fot. Joanna Leja

Zajęcia w czasach pandemii

Przed wybuchem pandemii młodzi Chopiniści, choć wyjątkowo zajęci, mówili, że nie oczekują taryfy ulgowej. Studiują, zdają egzaminy, godzą inne przedmioty z wieloma godzinami ćwiczeń. – Musimy sobie jakoś radzić, chcemy wykonać to, co do nas należy – przyznawał Tomasz Marut.

Ostatnie kilka tygodni zmieniło bardzo wiele. Odwołano koncerty obydwu wrocławian, szansę, aby przed publicznością „ogrywać” repertuar przed konkursem, a lekcje na odległość zastąpiły tradycyjne konsultacje z profesorem.

– Wysyłam nagrania zrealizowane podczas mojej samodzielnej pracy. Po ich odsłuchaniu profesor dzwoni do mnie i omawia konkretną interpretację. To obecnie jedyna możliwość konsultacji, więc pozostaje mi się cieszyć, że żyjemy w czasach tak daleko posuniętego rozwoju technologicznego – przyznaje Piotr Alexewicz.

Tomasz Marut podkreśla, że, oczywiście, ćwiczenie na instrumencie odbywa się w normalnym trybie, ale brakuje mu codziennych rytuałów. – Choćby możliwości wyjścia na zwykły spacer w trakcie pracy nad repertuarem Chopinowskim – mówi pianista.

Wrocławskim pianistom zamkniętym w domach pozostaje przede wszystkim konsekwentna, metodyczna praca. Zaprocentuje nie tylko przed konkursem. Może dlatego, że, jak uważa Piotr Alexewicz, rozwój artystyczny nie polega na skokach od ważnego przedsięwzięcia do kolejnego, lecz na stałym doskonaleniu się podczas codziennego ćwiczenia. Także w czasie pandemii.

 

Tekst: Magdalena Talik

Zdjęcia: Joanna Leja