„Dziady” bez skrótów w Teatrze Polskim

Premiera dzieła Mickiewicza w sobotę

  • Gustaw (Bartosz Porczyk) i Myśliwy Czarny (Adam Szczyszczaj) - "Dziady" cz. I  fot. Tomasz Walków

    Gustaw (Bartosz Porczyk) i Myśliwy Czarny (Adam Szczyszczaj) - "Dziady" cz. I fot. Tomasz Walków

  • Gustaw (Bartosz Porczyk) i Myśliwy Czarny (Adam Szczyszczaj) - "Dziady" cz. I  fot. Tomasz Walków

    Gustaw (Bartosz Porczyk) i Myśliwy Czarny (Adam Szczyszczaj) - "Dziady" cz. I fot. Tomasz Walków

  • Gustaw (Bartosz Porczyk) i Myśliwy Czarny (Adam Szczyszczaj) - "Dziady" cz. I  fot. Tomasz Walków

    Gustaw (Bartosz Porczyk) i Myśliwy Czarny (Adam Szczyszczaj) - "Dziady" cz. I fot. Tomasz Walków

  • Myśliwy Czarny (Adam Szczyszczaj) - "Dziady" cz. I  fot. Tomasz Walków

    Myśliwy Czarny (Adam Szczyszczaj) - "Dziady" cz. I fot. Tomasz Walków

  • Myśliwy Czarny (Adam Szczyszczaj) i Widmo (Cezary Łukaszewicz) fot. Tomasz Walków

    Myśliwy Czarny (Adam Szczyszczaj) i Widmo (Cezary Łukaszewicz) fot. Tomasz Walków


Nigdy nie wystawiono ich za życia Adama Mickiewicza, później skracano na potrzeby różnych realizacji, wreszcie doczekały się pełnej inscenizacji w Teatrze Polskim we Wrocławiu. „Dziady” reżyseruje Michał Zadara. Premiera w sobotę 15 lutego, w roli Gustawa zobaczymy Bartosza Porczyka.

Projekt pełnej inscenizacji „Dziadów” w Teatrze Polskim potrwa trzy lata. W sobotę publiczność zobaczy na scenie część I, II i IV „Dziadów” oraz wiersz „Upiór”. Spektakl potrwa około pięciu godzin. W roku 2015 wystawiona zostanie III część dzieła Mickiewicza, a w 2016 – w roku Europejskiej Stolicy Kultury zobaczymy całość. Pełna inscenizacja może potrwać nawet 15 godzin, oczywiście z przerwami.

- Namawiam, żebyśmy zobaczyli w Mickiewiczu człowieka, a nie wieszcza narodowego – mówił Krzysztof Mieszkowski, dyrektor Teatru Polskiego przed próbą prasową spektaklu.

- Sam fakt istnienia „Dziadów” wystarczy, by chcieć je wystawić w teatrze. Jako człowiek kultury chciałem mieć możliwość zobaczenia ich w całości – wyjaśniał Michał Zadara. Wspominał swoje spotkania z „Dziadami”: - Widziałem w Stanach Zjednoczonych przedstawienie zrealizowane przez studentów reżyserii z Filadelfii na podstawie II części dzieła. Zachowali jego strukturę, by opowiadać o swoich przodkach. Za to III część czytałem na indywidualnych zajęciach, jakie prowadził Jerzy Axer.

- Olbrzymim problemem systemu polskiej edukacji jest czytanie nie „Dziadów”, ale ich interpretacji – mówił Michał Zadara. – Przez to utwór traci swą moc i tajemniczość. Jest w nim wiele niezrozumiałych scen i postaci. Właśnie to, że nie rozumiemy jest naszym ludzki doświadczeniem. Narzucona przez różnego rodzaju bryki i omówienia interpretacja „Dziadów” jest wykroczeniem przeciwko literaturze. Wyzwaniem dla mnie jest, by tę tajemnicę zachować.

Wszystkie części „Dziadów” liczą 6227 wierszy, w tym IV część to praktycznie monolog Gustawa, któremu przypada aż 1000 wierszy do wypowiedzenia. Ogrom materii tekstowej sprawił, że aktorów prócz suflerki wspomagać będzie też technika – tekst będzie wyświetlany na prompterze zainstalowanym nad głowami widzów. W odsłonie pierwszej publiczność zobaczy część I, II i IV oraz wiersz „Upiór”. Części te powstały w latach 1820-1822, w okresie zwanym wileńsko-kowieńskim. Odnoszą się do ludowego obrzędu odprawianego w dzień zaduszny.

- Staram się być wierny Mickiewiczowi – podkreśla Michał Zadara. – Nie załatwiam tą inscenizacją żadnych spraw, które z literaturą nie mają nic wspólnego. Tekst „Dziadów” nie jest jakoś specjalnie polityczny. Zdarzyło się, że wcześniejsze inscenizacje miały taki kontekst, ale nie był on zamierzony przez twórców, to tekst zawładnął wyobraźnią widowni.

Przypomnijmy, że „Dziady” w reżyserii Kazimierza Dejmka w 1967 roku w Teatrze Narodowym wystawione dla uczczenia pięćdziesiątej rocznicy rewolucji październikowej zostały zdjęte z afisza na polecenie najwyższych władz PZPR. 30 stycznia 1968 roku odbyło się ostatnie publiczne przedstawienie inscenizacji Dejmka. Po spektaklu grupa studentów zorganizowała demonstrację pod pomnikiem Mickiewicza z transparentem „Żądamy dalszych przedstawień". W efekcie protest doprowadził do „wypadków marcowych", jednego z najpoważniejszych przesileń w dziejach PRL.

Wrocławska publiczność może natomiast wspominać dwie inscenizacje Kazimierza Brauna. Ta z 1978 roku, jak zapewniał Braun, obejmowała całość tekstu. Realizatorzy sobotniego spektaklu skonfrontowali jednak słowa reżysera z tym, co pokazano na scenie – w realizacji Brauna na scenie wybrzmiały tylko 5303 wiersze wobec 6227 wersów oryginału.

Jeden z najważniejszych polskich dramatów, który ukształtował polski patriotyzm, religijność i tożsamość narodową fascynuje twórców. Prapremierę „Dziadów” zrealizował w 1901 roku w Teatrze Miejskim w Krakowie Stanisław Wyspiański – od tego czasu dramat gościł na prawie wszystkich polskich scenach, nikomu jednak nie udało się go wystawić w całości bez skrótów.

- Wystawienie „Dziadów” w Teatrze Polskim we Wrocławiu można uznać za manifest polityczny w tym znaczeniu, że mimo kryzysu kultury w Rzeczpospolitej udało nam się doprowadzić do wystawienia klasyki w teatrze publicznym – dodaje Zadara.

- To gest polityczny – podkreśla Krzysztof Mieszkowski. – Manifest na rzecz teatru publicznego, w którym zadajemy sobie pytania o naszą tożsamość i kulturę.

Inscenizacja „Dziadów” to także olbrzymie przedsięwzięcie logistyczne – na scenie zobaczymy kilkadziesiąt postaci – obok profesjonalnych aktorów występuje też dziesięcioro dzieci, wybranych w castingach, animowane są też lalki. Wszystkich wspomaga sztab pracowników technicznych – charakteryzatorów, garderobianych, montażystów, realizatorów światła, projekcji, dźwięków.

Na scenie zobaczymy m.in. w I i w II części Annę Ilczuk (Dziewica), Jankę Woźnicką (Waleryja), Bartosza Porczyka (Gustaw), Mariusza Kiljana (Guślarz). W IV części w roli Księdza wystąpi Wiesław Cichy. Autorem scenografii jest Robert Rumas, kostiumów Julia Kornacka i Arek Ślesiński, muzyki Maja Kleszcz i Wojciech Krzak z Kapeli ze Wsi Warszawa. Reżyseruje Michał Zadara.

Agnieszka Kołodyńska

Premiera „Dziadów” – I, II i IV części w Teatrze Polskim na Scenie im. Jerzego Grzegorzewskiego w sobotę 15 lutego.

fot. Tomasz Walków



Zgłoś uwagę