„BYpass. Wystawa pandemiczna” w Pawilonie Czterech Kopuł

Świetna „BYpass. Wystawa pandemiczna” to nie tylko ekscytująca podróż po polskiej sztuce XX i początków XXI wieku, ale również odpowiedź na kluczowe dziś pytanie, jak duże muzeum może radzić sobie z lockdownem, który uniemożliwia organizowanie wielu tradycyjnych ekspozycji. Odpowiedź brzmi: mądrze i inspirująco, a zespół czterech kuratorek nie tylko sięga do przepastnych magazynów, by pokazać zaskakujące perły, także przywraca zwiedzającym krążenie. Do oglądania od 27 lutego do 16 maja. 

  • bypass wystawa pandemiczna pawilon czterech kopul wroclaw

    Krzesława Maliszewska-Mazurkiewicz, „Cukierki miętowe”, 1959

  • bypass wystawa pandemiczna pawilon czterech kopul wroclaw

    Bogdan Łopieński, „Władysław Hasior”, 1973

  • bypass wystawa pandemiczna pawilon czterech kopul wroclaw

    Stasys Eidrigevicius, „Miniatury” (fragm.), 1978-1979

  • bypass wystawa pandemiczna pawilon czterech kopul wroclaw

    Zofia Rydet, „Ślady, montaże autobiograficzne”, 1982


Rarytasy z wyjątkowych zbiorów

Wspomniana kolekcja sztuki współczesnej, jaką posiada Muzeum Narodowe we Wrocławiu liczy sobie, bagatela, 20 tysięcy obiektów. Większości z nich nie obejrzymy na stałej wystawie w Pawilonie Czterech Kopuł. – To sprawia, że powinniśmy jak najczęściej prezentować ową różnorodność i bardzo świadomie rozpięliśmy od ściany do ściany zarówno rzeźbę, malarstwo, rysunek, grafikę, instalacje, szkło i ceramikę – tłumaczy Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu dodając, że prezentacja jest także rodzajem swoistego post scriptum do wystawy stałej. – Wspólnie tworzą niezwykłą wręcz panoramę tego, czym jest sztuka współczesna – zwraca uwagę Piotr Oszczanowski.

Nazwiska artystów, których prace obejrzymy przyprawią o zawrót głowy każdego fana sztuki współczesnej – Stasys Eidrigevičius, Edward Hartwig, Zofia Kulik, Bogdan Łopieński, Teresa Pągowska, Józef Robakowski, Zofia Rydet, Wilhelm Sasnal to tylko niektóre nazwiska z bogatego leksykonu wystawy.   

Wystawa na trudne czasy

– Słowo „bypass” oznacza zabieg, który ratuje życie w krytycznym momencie, kiedy serce szwankuje. Traktujemy tę wystawę jako przeczekanie i doczekanie momentu, gdy będziemy mogli sięgnąć po współpracę z partnerami zewnętrznymi – zapowiadała tę wystawę jeszcze na początku lutego Barbara Banaś, jedna z kuratorek, jednocześnie wicedyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu.  

„BYpass” przygotowała wspólnie z trzema innymi kuratorkami – Iwoną Dorotą Bigos (kierownik Pawilonu Czterech Kopuł), Małgorzatą Santarek (z działu Fotografii), Magdaleną Szafkowską (z działu Grafiki i Rysunków), a scenariusz napisało samo życie. – Rok 2020 był dla kultury rokiem nieszczęśliwym, padły pewne projekty wystawiennicze, zwłaszcza te związane z wypożyczeniami. Nie mając świadomości, kiedy wrócimy do tzw. normalności postanowiliśmy przygotować, szykując się na ten moment spotkania z widzami, wystawę, która bazowałaby na naszych zasobach, kolekcji, która jest ogromna – opowiada Barbara Banaś.

Wybór nie był łatwy, ważne okazało się natomiast, aby zachować narrację, która pozostaje w dialogu z nurtem sztuki prezentowanej na wystawie głównej, jako że „BYpass” to sequel wystawy stałej, jaką oglądać można w Pawilonie Czterech Kopuł. – Każdy artysta posiada swoją notę biograficzną i ważny element pokazujący zasobność naszych zbiorów. Przy każdej postaci znajdziemy także informację, ile jeszcze prac znajduje się w kolekcji, to daje pewną świadomość wielkości zbiorów – podkreśla Barbara Banaś. 

Prezentacja (malarstwa, rzeźby, grafiki, fotografii, instalacji, sztuki wideo, ceramiki i szkła) w Pawilonie Czterech Kopuł ma charakter leksykonu, przeglądu magazynowego, ułożona została w układzie alfabetycznym od A do Ż. Zachowano parytet – na równi obok siebie występują prace artystek i artystów. 

Co trzeba obejrzeć. Poleca Barbara Banaś 

  • Krzesława Maliszewska-Mazurkiewicz, Prace graficzne (od lewej „Telefon” i „Jutro chrzciny”)

Trochę z pewnym zamysłem postanowiliśmy nie pokazywać prac malarskich Krzesławy Maliszewskiej-Mazurkiewicz, a słynęła z portretów pięknych dziewcząt w kobaltowych tłach, ale sięgnęliśmy po bardzo interesujące prace graficzne z końcówki lat 50., które porzygotowywała jako ilustracje dla miesięcznika „Odra”. Mamy typowy dla tych czasów groteskowy, satyryczny, liryczny rysunek. To prace kolażowe, wydaje mi się, że bardzo subtelne i pokazujące zupełnie nieznany widzowi fragment jej twórczości. 

  • Obrazy Jolanty Nitki ps. Nikt (od lewej „Dwie malarki-autoportret z Fridą Kahlo”, „Jesteśmy jak dwie rzeki-portret z Niki de Saint Phalle”)

Prace artystki związanej z wrocławskim środowiskiem, poetki, osoby o ogromnej wrażliwości. Mamy to szczęście, że w zbiorach posiadamy dwa obrazy, które tak naprawdę ze sobą rozmawiają poprzez rozmowę artystki z innymi artystkami. Jeden jest autoportretem z Fridą Kahlo, z pięknym podpisem „Frida rozumiem Cię, pozdrawiam Cię", więc eksponuje aspekt pewnej metafizycznej więzi pokazując siebie ze swoimi atrybutami i Fridę w wyobrażonym przez meksykańską artystkę wizerunku.

Bohaterka drugiego obrazu to Niki de Saint Phalle, o dynamicznym, barwnym charakterze. Na wystawie stałej znajdziemy natomiast prace Zdzisława Nitki, (męża artystki) w nurcie młodych dzikich lat 80. – dynamicznego, bardzo ekspresyjnego malarstwa, które w środowisku wrocławskim miało ciekawych reprezentantów. 

  • Ludwik Ferenz „Kompozycja przestrzenna”

Wrocław to mekka szkła artystycznego, a Akademia Sztuk Pięknych (a wcześniej Państwowa Wyższa Szkoła Sztuk Plastycznych) kształci w tym kierunku jako jedyne miejsce w Polsce. Zdecydowałam się na pokazanie pracy Ludwika Ferenza, który znany jest kolekcjonerom jako projektant związany z Hutą Szkła Artystycznego „Barbara” w Polanicy Zdroju, a tak naprawdę był to twórca, który penetrował możliwości szkła także w obszarze instalacyjno-rzeźbiarskim i ta kompozycja przestrzenna pokazuje próbę wyjścia z użytkowości szkła jako pewnej formuły materiału, surowca, a jednocześnie zainteresowanie kolorem, budowaniem połączeń. Praca pochodzi z początku lat 70. i wpisuje się w, wówczas tak silnie pulsujący, nurt sztuki konceptualnej.

  • Zofia Woźna („Skrzypaczka” i „Spotkanie”), Andrzej Wojciechowski („Śpiewaczka” i „Lola”) 

Z pewną premedytacją postanowiliśmy połączyć w jednej niszy te dwie postaci – Zofię Woźną i Andrzeja Wojciechowskiego, obydwoje rzeźbiarzy, ona pracująca w metalu, odlewach brązowych, on w gipsie polichromowanym. Mamy do czynienia z rzeźbą figuratywną, ale to dwa różne światy – jeden lirycznej opowieści lat 60. bliski estetyce tamtych czasów, drugi o dekadę późniejszy z barwnością na granicy kiczu, ale bardzo przemyślanego. To dyskurs dwóch różnych postaw artystycznych.  



Zgłoś uwagę