Bollywood we Wrocławiu. Rajkumar Hirani nakręci tu swój kolejny film?

Na 18. MFF Nowe Horyzonty festiwalowa publiczność ma okazję oglądać bollywoodzką produkcję pt. „Sanju”, której reżyser Rajkumar Hirani jest zainteresowany kręceniem swojego kolejnego filmu we Wrocławiu. 30 lipca pod listem intencyjnym w tej sprawie podpisały się m.in. władze naszego miasta. 

  • bollywood, jacek sutryk, Rajkumar Hirani

    Sygnatariusze listu intencyjnego, fot mawi


Rajkumar Hirani, 55-letni reżyser i montażysta, to jeden z najbardziej cenionych i nagradzanych twórców kinematografii indyjskiej. Debiutował 15 lat temu obrazem „Munna Bhai M.B.B.S”, w kolejnych latach powstawały „Lage Raho Munnabhai”, „3 Idiotów”, „PK”, a ostatnio „Sanju”. Wszystkie odniosły komercyjny sukces, często były uznawane za przełomowe dla historii indyjskiego kina. 

W tym roku Hirani, w odpowiedzi na zaproszenie Konsula Honorowego Republiki Indii we Wrocławiu Kartikeya Johri, jest gościem Wrocławia i festiwalu Nowe Horyzonty. 30 lipca złożył swój podpis pod listem intencyjnym, którego sygnatariusze zakładają powstanie kolejnego filmu indyjskiego reżysera właśnie w dolnośląskiej stolicy. To zarówno wyraz promocji Wrocławia za granicą, jak i dołożenie nowej cegiełki do rozwoju kinematografii.

Pod listem intencyjnym podpisali się (od lewej): Kartikey Jori – konsul honorowy Indii, Rajkumar Hirani – reżyser, Tsewang Namgyal – ambasador Republiki Indiii w Polsce i na Litwie, Jacek Sutryk – dyr. Departamentu Spraw Społecznych UMW i Andrzej Młynarczyk, dyrektor ds. produkcji ATM Grupy SA 

– Jednym z moich zobowiązań jako konsula honorowego Republiki Indii jest wspieranie współpracy polsko-indyjskiej m.in. w sferze kultury – mówi Kartikey Johri. – To porozumienie zdecydowanie zbliża świat kina Bollywood, reprezentowany przez Rajkumara Hiraniego, z naszym pięknym miastem i regionem, które – o czym jestem przekonany – doskonale nadaje się na miejsce, w którym realizowane mogą być kolejne produkcje kina indyjskiego.

Reżyser Rajkumar Hirani (z mikrofonem) i konsul honorowy Republiki Indii Kartikey Johri, fot. mawi

– Na całym świecie poszukujemy takich miejsc, gdzie możemy realizować nasze produkcje – mówił w dniu podpisania listu intencyjnego Rajkumar Hirani. – Chciałbym właśnie tu, na Dolnym Śląsku, nakręcić jeden ze swoich filmów, ponieważ macie do zaoferowania piękne miejsca i krajobrazy. Wasze miasto z jednej strony jest nowoczesne, a z drugiej pokazuje także starą architekturę. Wrocław i Polska mają poza tym długą tradycję filmową, więc baza, na której można się oprzeć, robiąc film, jest tu bardzo dobra – twierdzi Hirani.   

Zadowolenie ze spotkania, które propaguje pomysł nakręcenie bollywoodzkiej produkcji we Wrocławiu, wyraził również Tsewang Namgyal – ambasador Republiki Indiii w Polsce i na Litwie. – Kinamatografia indyjska jest największa na świecie – mówi ambasador Namgyal – więc inicjatywa, o której mówimy, pozwoli Rajkumariemu Hirani, a być może także innym filmowcom z Indii, przyjeźdżać tu i kręcić swoje kolejne filmy we Wrocławiu. Mam wielką nadzieję, że taka współpraca z Polską będzie się rozwijać.

...a konto przyszłej współpracy, fot mawi

Jacek Sutryk, dyrektor Departamentu Spraw Społecznych UMW: – Film i wszystko, co się z nim wiąże, jest szczególnie ważne dla naszego miasta. Bardzo dużo spodziewamy się więc po tej polsko-indyjskiej współpracy. Ten projekt oczywiście nie powstał nagle. To wynik działalności konsula honorowego Kartikeya Jori, który się do tego przygotowywał od dłuższego czasu, i jest bardzo aktywny w budowniu polsko-indyjskich pomostów. Miasto ze swojej strony składa deklarację, że pozostaje otwarte na tę współpracę i bardzo się cieszymy, że zyskaliśmy także aprobatę Rajkumara Hiraniego, który bardzo dokładnie, okiem filmowca, przyjrzał się Wrocławiowi. Mam nadzieję, że te obrazy będą inspiracją dla jego przyszłej pracy. Możemy zapewnić o wsparciu koncepcyjnym i logistycznym, gdy zapadnie już decyzja o stworzeniu tu indyjskich produkcji.

Podobne zapewnienia złożył Andrzej Młynarczyk, dyrektor ds. produkcji ATM Grupy SA. 

– Spotkałem się już z indyjskimi filmowcami. To są profesjonaliści. Po obejrzeniu filmu „Sanju” jesteśmy przekonani, że tak naprawdę panu Hiraniemu nie musimy w niczym pomagać. Wystarczy nie przeszkadzać – mówi Andrzej Młynarczyk. – Indyjskie produkcje filowe za granicą wyglądają tak, że przyjeźdża cała ekipa, i trzeba tych ludzi po prostu dobrze przyjąć i zorganizować pomoc w czasie dni zdjęciowych. To dla filmu jest kluczowe. Nasz kraj jest różnorodny, także pod względem krajobrazowym, dlatego filmowcom potrzebny jest taki partner, który i zaproponuje odpowiednie plenery, i zajmie się całą oprawą logistyczną – wymienia dyrektor Młynarczyk, dodając, że ATM Grupa SA jest gotowa na spełnienie wszystkich wymagań.          

 
 
 


Zgłoś uwagę