American Film Festival 2019 rozpoczęty. Olga Tokarczuk wśród widzów

Jubileuszową 10. edycję Urszula Śniegowska, dyrektor artystyczna otwierała w Kinie Nowe Horyzonty z B.Bixem Aliu, zastępcą Szefa Misji w Ambasadzie USA i wiceprezydentem Wrocławia Jakubem Mazurem. Kiedy amerykański dyplomata dowiedział się, że na sali jest Olga Tokarczuk przyznał, że to dla niego wielki honor, a Jakub Mazur przywitał wszystkich we Wrocławiu nawiązując do słów noblistki, która mówiła o mieście zbudowanym na miłości i chwalił zaangażowaną publiczność. Widzowie AFF w ciągu siedmiu dni obejrzą 125 tytułów.

  • Urszula Śniegowska, programerka AFF, B.Bix Aliu, zastępca Szefa Misji Ambasady USA w Warszawie, wiceprezydent Wrocławia Jakub Mazur otwierają 10. American Film Festival/fot. BTW Photographers

  • Widzowie przed inauguracyjnym seansem „Irlandczyka” w reżyserii Martina Scorsese/fot. BTW Photographers

  • Sala w Kinie Nowe Horyzonty podczas wieczoru inauguracyjnego 10. American Film Festival

  • Urszula Śniegowska, szefowa programowa American Film Festival na tle tegorocznego plakatu

  • Kadr z „Rzymskich wakacji” z Gregorym Peckiem. Retrospektywa filmów z udziałem wybitnego aktora będzie jednym z festiwalowych hitów.


W ubiegłym roku festiwalowych gości witała Georgette Mosbacher, ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce, tym razem przyjechał B. Bix Aliu, który przygotował przemówienie, ale w końcu zdecydował się przekazać pozdrowienia bardziej spontanicznie, nawiązując m.in. do niedawnego wyboru Wrocławia na Miasto Literatury UNESCO.

– Cieszę się, że Wrocław został wybrany i laureatka literackiej Nagrody Nobla mieszka w tym mieście, a American Film Festival podnosi społeczną świadomość. Najwyraźniej szczęście chodzi parami – żartował zastępca Szefa Misji.

American Film Festival 2019

American Film Festival 2019

Wydarzenie kinowe
Termin od 5 listopada 2019 do 11 listopada 2019

Miejsce Kino Nowe Horyzonty

Zobacz

Obecność Olgi Tokarczuk (powitaną wielkimi brawami przez publiczność) na sali zauważył także wiceprezydent Jakub Mazur. – Droga Pani Olgo, Pani zmienia wszystko – podkreślał przypominając słowa noblistki o Wrocławiu, mieście zbudowanym na miłości, które Olga Tokarczuk wypowiedziała podczas uroczystości przyznania jej tytułu Honorowej Obywatelki Wrocławia. Wiceprezydent gratulował jubileuszu festiwalowego i podkreślił, że American Film Festival może zawsze liczyć na wsparcie.

Dyrektor artystyczna festiwalu Urszula Śniegowska w błyskawicznym tempie, pamiętając o wyjątkowo długim filmie otwarcia – „Irlandczyku” Martina Scorsese (ponad 200 minut), opowiedziała o najważniejszych punktach programu tegorocznej edycji kończąc dowcipnie cytatem z jednego z festiwalowych obrazów, filmu „Zeroville” Jamesa Franco, że film jest sztuką ponadczasową.

Urszula Śniegowska, programerka American Film Festival/fot. BTW Photographers

Do poniedziałku 11 listopada widzowie obejrzą 125 tytułów – 70 nowych, w tym aż 6 premier europejskich i 69 polskich. Wciąż są jeszcze dostępne bilety.

Filmy z Sundance

Urszula Śniegowska, programerka festiwalu, jak co roku odwiedziła najważniejsze festiwale kina niezależnego w Stanach z Sundance na czele. Wypatrzyła tam intrygujące filmy, w których porusza się najważniejsze dziś dla amerykańskiego kina tematy. Wśród nich jest m.in. rasizm czy życie na peryferiach.

– Bohaterką jednego z moich ulubionych filmów „Late Night” jest prowadząca wieczorny show grana przez Emma Thompson. Właściciele stacji narzucają naszej bohaterce konieczność zatrudnienia kobiet i tak jej współpracownicą zostaje Hinduska (w tej roli świetna Mindy Kaling), a film oscyluje między „Diabeł ubiera się u Prady” a „I tak Cię kocham”, bo w grę wchodzą aspekty kulturowe i różnice między paniami na wielu poziomach – tłumaczy Urszula Śniegowska.

Innym tematem pozostaje analiza celebrytów. – Zwłaszcza w filmie „Honey Boy”, biografii aktora Shii LaBeoufa, w której sam występuje, przepięknie zrealizowanej przez Almę Har'el – podkreśla Urszula Śniegowska.

W tym nurcie także nowy obraz Jamesa Franco – „Zeroville” opowiadający o jego miłości do kina, czy biografia Judy Garland w filmie „Judy” z Renée Zellweger w tytułowej roli, albo „Seberg” poświęcony tej części kariery Jean Seberg (Kristen Stewart), gdy aktorka wróciła z Francji do Stanów.

Na otwarcie szykowany jest najnowszy, już okrzyknięty znakomitym, ponad trzygodzinny film Martina Scorsese „Irlandczyk”, którego bohaterem jest Frank Sheeran (Robert de Niro), oszust i płatny morderca, który jest odbiera zlecenia od najważniejszych kryminalistów.

Filmem zamknięcia będzie z kolei piękny portret małżeński w „Historii małżeńskiej” Noaha Baumbacha.

Dziesiątka reżyserów na dziesięciolecie

Widzowie American Film Festival wybrali dziesięciu, ich zdaniem, najważniejszych twórców niezależnych ostatniej dekady w Stanach i to ich filmy obejrzymy. Wśród nazwisk m.in. James Franco (wśród filmów dwa nowe obrazy tego twórcy cofające się do czasów końca lat 60. i początku 70.), Debra Granik, Barry Jenkins, David Robert Mitchell, bracia Benny i Josh Safdie.

Filmy, które obchodzą dziesięciolecia

„Easy Rider” powstał w 1969, nadał nowe znaczenie podróżowaniu motorem i słowu „wolność”, wypromował gwiazdy – Petera Fondę, Denisa Hoppera i Jacka Nicholsona. Organizatorzy przygotowali też pokaz „Łowcy androidów”, będzie skandalizujący ostatni film Stanley'a Kubricka „Oczy szeroko zamknięte” (20 lat od premiery), czy „Do the Right Thing” Spike'a Lee (30 lat od premiery).

Retrospektywa Gregory'ego Pecka

Brew podniesiona do góry w charakterystyczny sposób, wzrost, który nokautował innych aktorów, piękne piwne oczy i głęboki, ale miękki głos – przy takich warunkach Gregory Peck musiał zostać gwiazdą Hollywood.

Widownia, zwłaszcza damska, pokochała go praktycznie od pierwszego filmu „Dni chwały”, gdzie zagrał rosyjskiego powstańca, by już rok później współczuć granemu przez niego pacjentowi z amnezją w „Urzeczonej” Hitchcocka, a wreszcie uśmiechać się, kiedy woził swoją Vespą Audrey Hepburn po Rzymie i wreszcie cieszyć się jego radością, gdy odbierał Oscara za poruszającą rolę adwokata czarnoskórego mieszkańca Południa w „Zabić drozda”. 

Peck był gwiazdą Złotej Ery Hollywood, ale i w późniejszych latach jego postać i role zwracały uwagę, a Martin Scorsese zachwycił się jego filmem z lat 60. „Przylądek strachu” i nakręcił remake, do którego zaprosił także Pecka. Aktor grywał w karierze głównie role pozytywne, a jego bohaterów cechowała często nieskazitelna postawa moralna i umiejętność dokonywania właściwych wyborów. 

Podczas retrospektywy na American Film Festival obejrzymy m.in. „Dżentelmeńską umowę” (1947), western „Jim Ringo” (1950), „Rzymskie wakacje” (1953), „Ostatni brzeg” (1959) i „Zabić drozda” (1962), a gościem American Film Festival będzie wnuk Gregory'ego Pecka.

Indie Star Award 2019

W tym roku nagrodę, którą przyznaje się znamienitym twórcom amerykańskiego kina odbiorą w tym roku aktor i reżyser Mark Webber i producent Jay Van Hoy.

Polskie akcenty na American Film Festival

Będzie, rzecz jasna, projekcja „Pewnego razu... w Hollywood” Quentina Tarantino z niewielką, ale jednak obecnością na ekranie Rafała Zawieruchy (w roli Romana Polańskiego). Są dwa filmy Magdaleny Zyzak (zrealizowane wspólnie z mężem, Zacharym Cotlerem).

– Obydwa są osadzone w dzisiejszej polityce, pierwszy – „Gdy będę ćmą” – to fantazja biograficzna na temat wczesnych lat Hillary Clinton, a w konkursie znalazł się świetny lynchowski kryminał „Wielki mur meksykański” i traktuje o tym, jak rodzina meksykańska musi ogrodzić się murem od drapieżnych Amerykanów, czyli rodzaj żartu z wielkiego muru Donalda Trumpa – opowiada Urszula Śniegowska. 

Polskim akcentem są też znakomite zdjęcia polskiego operatora Pawła Pogorzelskiego do obydwu filmów Ariego Astera – „Dziedzictwa” i „Midsommar. W biały dzień”. 



Zgłoś uwagę