wroclaw.pl strona główna Akademicki Wrocław – studia i uczelnie wyższe we Wrocławiu Akademicki Wrocław - strona główna

Infolinia 71 777 7777

23°C Pogoda we Wrocławiu
Ikona powietrza

Jakość powietrza: umiarkowana

Dane z godz. 12:25

wroclaw.pl strona główna

Reklama

  1. wroclaw.pl
  2. Akademicki Wrocław
  3. Aktualności
  4. Wolontariusz może być egoistą
Wolontariusz może być egoistą

Akcja Pola Nadziei Wrocławskiego Hospicjum dla Dzieci, fot. archiwum prywatne

Reklama

Jadwiga Skowrońska studiuje na V roku na Uniwersytecie Ekonomicznym i pracuje. Od ponad roku jest wolontariuszką w Wrocławskim Hospicjum dla Dzieci.

– Zawsze czułam potrzebę pomagania. Nie wiedziałam, jak się do tego zabrać, gdy przyjechałam na studia – mówi drobna szatynka.

Mówiąc o inspiracji, wskazuje na rodziców. Nie działają w żadnych organizacjach, nie wspierają żadnej instytucji. Jak przychodzi potrzebujący, to dają drobne albo wyszukują zajęcie, aby mógł zarobić.

Jadwiga: – Są dla mnie wzorem i chcę, żeby byli ze mnie dumni. U mnie w rodzinie panuje przekonanie, że kolejne pokolenie musi być lepsze niż poprzednie.

22-letni Andrzej Kulesza jest na II roku logistyki w Wyższej Szkole Bankowej. Już w ogólniaku chodziło mu po głowie, jak wkręcić się w wolontariat, ale przyszła matura, trzeba było siedzieć nad książkami. Do pomocy w hospicjum dla dzieci zgłosił się jesienią ubiegłego roku.

– Czułem potrzebę pomocy drugiej osobie, o której wiem, że jest bezradna, że nie może sama funkcjonować – mówi wysoki blondyn. – Na pierwszym spotkaniu zacząłem się zastanawiać, czy do tego się nadaję. Przede wszystkim chodzi o emocje. Jestem wrażliwy, zastanawiałem się, jak zareaguję w codziennym kontakcie z osobą kompletnie bezradną, bo takie dzieci są w hospicjum.

Prawdziwe intencje wolontariuszy

Pod opieką Wrocławskiego Hospicjum dla Dzieci znajduje się dwustu nieuleczalnie chorych pacjentów i ich rodziny. Na co dzień przebywają w swoich domach, tam odwiedzają ich wolontariusze. Tych ostatnich jest 140, z tego 40 procent to studenci. Przychodzą nie tylko studenci medycyny, przeciwnie, większość ma indeksy niemedycznych kierunków: są ludzie z uniwersytetów – Przyrodniczego, Wrocławskiego, Ekonomicznego, Politechniki Wrocławskiej, Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Na dziesięć osób siedem to dziewczyny.

– Najczęściej to ci ze starszych roczników już wiedzą, jak sobie efektywnie zaplanować czas poza uczelnią – mówi Milena Dudek, koordynatorka wolontariatu.

Kandydaci przechodzą proces rekrutacyjny, pierwszym etapem jest rozmowa kwalifikacyjna. Wtedy najczęściej mówią, czym się kierowali, decydując się na bezpłatną pracę na rzecz chorych.

Milena Dudek: – Jednak prawdziwej motywacji nigdy do końca nie znamy. Ale czasem podskórnie wyczuwam, że za decyzję o przyjściu do hospicjum do pomocy kryją się osobiste powody, często bardzo poważne.

Nigdy nikomu nie odradziłam pracy u nas, mimo że przeczuwam, że komuś może być trudniej. Bywa i tak, że się mylę, i okazuje się, że człowiek, o którego się bałam, jest doskonałym wolontariuszem.

Po pierwsze: Sprawdzian w akcji

Wolontariusze angażowani są w dwóch sferach. Najpierw sprawdzani są w wolontariacie akcyjnym. Pomagają w imprezach organizowanych przez fundację, biorą udział w kwestach, akcjach społecznych i informacyjnych, szukają sponsorów lub innych źródeł finansowania. Co roku organizowane są duże akcje społeczne, np. Wielkie Tchnienie Życia czy Pola Nadziei. Ich celem jest uświadomienie ludziom, że istnieją hospicja, jak działają, to także okazja na kształtowanie empatii w społeczeństwie.

Pomocnicy przygotowują także imprezy dla podopiecznych. Dzieci i ich zdrowe rodzeństwo co roku bawią się na mikołajkach i Dniu Dziecka, ich matki świętują Dzień Kobiet.

Andrzej Kulesza jest jeszcze w wolontariacie akcyjnym. Do hospicjum przychodzi co najmniej raz w tygodniu na pięć godzin.

– Najczęściej zajmuję się zbieraniem nakrętek po różnych punktach, w których są one gromadzone, albo sprawami papierkowymi, albo pełnię funkcję kuriera. Przygotowanie Dnia Kobiet dla dwustu mam to duże przedsięwzięcie, pracy przy nim jest dla wielu osób – mówi chłopak.

Inna sfera działania to praca z rodzinami nieuleczalnie chorych dzieci, czyli wolontariat rodzinny.

Milena Dudek: – Przy czym, nie pozwalamy, aby do rodzin wchodziły osoby, których nie znamy. Każdy, zanim wejdzie do rodziny, musi przez pół roku udzielać się w wolontariacie akcyjnym, a następnie przejść kwalifikację psychologiczną.

Wolontariusze rodzinni zakres zadań mają bardzo różnorodny.

Często z chorym dzieckiem zostają samotne matki, które nie tylko muszą zapewnić całodobową opiekę nad nim, ale też zadbać o pozostałe dzieci, pójść do pracy, zadbać o zakupy. W takiej sytuacji każda pomoc jest nieoceniona. Nie musi polegać na pielęgnacji chorego, ale także na sprzątnięciu mieszkania, pomocy w zakupach lub pozostałym dzieciom w lekcjach.

– Oczywiście, dobieramy wolontariuszy do potrzeb domu. Jeśli chorym jest duży chłopak, którego trzeba przenieść na wózek albo do wanny, to nie wysyłamy do takiego domu drobnej dziewczyny – podkreśla koordynatorka wolontariatu.

Jadwiga Skowrońska mówi, że nie ma oporów przed pielęgnacją osobistą chorych osób. Ma w tym wprawę, w domu troszczyła się o chorą babcię.

Wyjedź pomagać za granicę

We Wrocławiu studenci mogą się angażować ze swoim wsparciem w dziesiątkach instytucji. Wkrótce program dla wolontariuszy uruchomi dom opieki dla osób starszych, prowadzony przez siostry zakonne przy ul. Grunwaldzkiej, studenci pomagają w szpitalach i przychodniach rehabilitacyjnych.

Spora grupa wrocławskich studentów wyjeżdża pracować na rzecz ubogich za granicę.

Nabór do udziału w programie Global Citizien prowadzi studencki AISEC na Uniwersytecie Ekonomicznym. Co roku bierze w nim udział ok. 50 osób.

– Można decydować się między Ukrainą, Rumunią, Węgrami, Włochami a Brazylią lub Portugalią – mówi Martyna Krystkiewicz z AISEC na Uniwersytecie Ekonomicznym.

W ramach programu studenci wybierają różne formy aktywności. Można po prostu pomagać dzieciom z ubogich rodzin w codziennych zadaniach albo brać udział w akcjach, które wymagają zdolności organizacyjnych i menedżerskich, albo w przedsięwzięciach, które mają na celu promocję wiedzy, np. o zagrożeniu AIDS.

Warunki wyjazdu: wiek poniżej 30 lat, znajomość angielskiego na poziomie B1 oraz posiadanie statusu studenta.

– Wolontariusze wyjeżdżają na swój koszt i sami zapewniają sobie utrzymanie – podkreśla Martyna Krystkiewicz. – To okazja na zdobycie doświadczenia w niekonwencjonalnych działaniach w międzynarodowym środowisku. Pracodawcy wyżej oceniają takie osoby.

Praca dla innych – dobre samopoczucie

Do Fundacji Wrocławskie Hospicjum dla Dzieci ludzie przychodzą najczęściej na kilka miesięcy. Są też studenci, którzy pracują u nas od czterech lat.

Co jest najważniejsze w wolontariacie?

Milena Dudek: – Aby nie był on wyrzeczeniem, nie stał się obowiązkiem. Ważne jest też to, aby najważniejsze sprawy wolontariusza – dom, nauka czy praca, relacje osobiste – nie cierpiały w związku z tym zaangażowaniem.

Przewrotnie, wolontariat może być także okazją na poprawienie samooceny.

– Dobry egoizm jest lepszy niż brak działania. Jeśli ludzie robią coś dobrego, to przy okazji mogą się dobrze poczuć, nie ma w tym nic złego – podkreśla Jadwiga Skowrońska. – Każdy jest egoistą, ale jeśli to wynika z dobrych pobudek, nie widzę w tym niczego złego, żeby dobrze myśleć o sobie przy tej okazji.

wto

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama

Powrót na portal wroclaw.pl