Broda składa mistrzów

Tomek Broda potrafi zrobić wszystko. Każdy, kto jest sławny, wyszedł spod jego rąk. Stworzył już nie tylko setki ludzi, ale też zwierzęta i budynki, a nawet tramwaj. Czyni to za pomocą plasteliny, ping-pongów, kabli, zakrętek, butelek, klamerek, domowych sprzętów. Jednak jego ulubionym tworzywem wydają się… rajtuzy. Z nich wyczarować łatwo Marylin Monroe, van Gogha, Fridę.

  • Tomasz Broda

    Telewizyjne metamorfozy Tomasza Brody rozbawiają do łez. Poszukajcie na Youtube!


W zasadzie w interpretacji artysty van Gogh będzie Vangogiem, pojawi się też Pikaso, Gogę, Łorhol, Rubęs i Rębrant. To dlatego, że twory Brody tylko imitują wielkich reprezentantów światowej sztuki. Ponieważ okazało się, że bardzo łakniemy kompleksowych przeglądów autorów z najwyższych półek, Tomasz Broda postanowił pozwolić się spotkać wielkim nazwiskom na jednej ekspozycji. Zrobił to tak, by wystawa nie wymagała wielkich nakładów finansowych na wyjątkowo pieczołowity transport i ochronę dzieł – po prostu odtworzył sam wielkie dzieła, ich bohaterów i twórców. To po to, byśmy nie musieli czuć się zakompleksieni, że nie mamy, na skutek przeróżnych zakrętów losu, wystarczających zasobów własnych.

Liryczny plastyk

To, jak tłumaczy autor, zaproszenie do zabawy. „W Polsce każdy kogoś udaje” – Broda przywołuje słowa Sławomira Mrożka i zachęca do wykorzystania tej polskiej skłonności bez robienia z niej wstydliwego nawyku. Odbicie się od oryginału pomoże odnaleźć nową jakość.

Twórca tej wyjątkowej galerii udowadnia jednocześnie, że w sztukach plastycznych czuje się równie dobrze, jak w literaturze, pisząc wierszowany list przewodni do swojej pracy: Zaszpanuj Rubęsem, a będzie pięknie/ Dodaj Fridę Kalo i zrób wielkie halo!/ Dorzuć dwa Wangogi i cztery Direry/ Zobacz sobie w gogle, jak wygląda Brojgel/ Zapodaj Wandajka, a dostaniesz lajka/ Na poprawę ego weź rzeźbę Dalego/ Ukryj w bucie słomę – najlepiej Bejkonem/ Skombinuj Pikasa a znajdzie się kasa/ Świat arcydzieł żąda – kto widział ten trąba.

Ktoś z… byle czego

Jak zwykle u Brody, wielkie ikony kultury odtworzone są za pomocą wszelkich przedmiotów dostępnych w kuchniach, w szafach ubraniowych, schowkach na buty, w łazienkowych szafkach oraz w składzikach tymczasowo niepotrzebnych rzeczy. Ten budulec, którym posługuje się twórca, może w rzeczy samej budzić niepokój – akt twórczy musi z jednej strony prowadzić do destrukcji domowych zasobów, z drugiej – zmuszać całą rodzinę artysty do magazynowania latami naprawdę wszystkiego, co wyszło już z użycia.

Pan z tv-okienka

Tomek Broda objawia swoje talenty już od wielu lat. Ze swoimi wprawiającymi w szok i rozbawienie wynalazkami pojawił się w telewizyjnym „Wieczorze z Jagielskim” i był bez wątpienia niewielkim, ale bardzo wyczekiwanym elementem programu. Potem zręcznie, z lekkością i fantazją, choć po niemiecku, składał zadziwiające zwierzątka w niemieckiej wersji „Ulicy Sezamkowej”. Było w tym mnóstwo podziwu godnego poświęcenia; czasem artysta musiał „poświęcić” swoją własną nogę, by stworzyć animowaną żyrafę lub własnym organizmem aranżować misia. 

Wrocław z rajstopek zrobiony

Zilustrował również przepięknie wydaną w 1997 roku książkę „Zrób sobie Wrocław”. Z zestawu garnków zrobił Halę Stulecia, ceglaste spodnie stanowiły bazę do skonstruowania jego własnej katedry, a dwie pary dziecięcych rajtuzków z szelkami, uzupełnionych elementem z falistego tworzywa, zamieniły się w most Grunwaldzki. Podobne ilustracje zaistniały w książce Beaty Maciejewskiej o Dzielnicy Czterech Wyznań oraz w „Puszce – cacuszce” Lecha Janerki.

Za ten ilustracyjny dorobek zdobył wiele laurów, między innymi w 2000 roku, uhonorowany został przez prezydenta Wrocławia, w 2008 zdobył nagrodę dla ilustratora Polskiej Sekcji IBBY w konkursie Książka Roku. Aż siedmiokrotnie (ostatni raz w tym roku) był laureatem Międzynarodowej Wystawy Satyrykon w Legnicy. Jego kreskę znają chyba wszyscy wrocławianie – trudno było nie zauważyć tramwaju linii 10, który był namalowaną jeżdżącą historią i współczesnością Leśnicy, która jest miejscem życia Tomka Brody.

 

Wystawa Tomasza Brody „Od Rubęsa do Pikasa” w Muzeum Współczesnym Wrocław (schron przy pl. Strzegomskim, Woliery, V piętro) już od 12 grudnia (wernisaż, godz. 18.00, wstęp bezpłatny) do 2 lutego 2015 r. 

Barbara Chabior

Zgłoś uwagę