Modny Wrocław w czasach PRL-u – zobacz, w czym się chodziło

Prochowce na podpinkach, jesionki na watolinie, szmizjerki, wellingtony, a do tego rurki o niezaprasowanych kantach i letnie garnitury z teksasu, no i oczywiście kremplina, czyli bistor – o tym wszystkim w PRL-u marzył każdy, kto chciał być modny. Wrocław na modowej mapie kraju miał silną pozycję. Tu pracowały takie odzieżowe zakłady, spółdzielnie i salony usługowe, jak: Moda Polska, Intermoda, Otis, Zgoda, Moda, Delia, Elegancja, Styl, Kodim, Polmoda, Tricot, Silana, Robotnik.

  • pl. Solny, maj 1975 r.

    Skórzane kurtki – to jest to, pl. Solny, maj 1975 r., fot. Zbigniew Nowak / Ośrodek „Pamięć i Przyszłość”


Prezentujemy modę na wrocławskich ulicach z lat 70. autorstwa fotografów Stanisława Kokurewicza i Zbigniewa Nowaka. To część fotograficznej kolekcji Ośrodka „Pamięć i Przyszłość”. Zobacz więcej zdjęć na Facebooku: Nie-zapomniany Wrocław. Archiwalne zdjęcia przejrzał dr Jarosław Maliniak, kierownik Centrum Dokumentacyjnego Ośrodka „Pamięć i Przyszłość”.

(kliknij aby zobaczyć galerię zdjęć)

– Na początku dekady moda zmierzała do jak największej wygody i funkcjonalności. Sylwetka kobiety pozostawała smukła i pełna ruchu. W modzie męskiej obowiązywała wydłużona sylwetka z zaakcentowaną talią i prostymi ramionami. Z tkanin największym popytem cieszyły się wełny, flanele i krepy. Bardzo modne był szkockie kraty, a krawcy proponowali ubiory damskie z tkanin połączonych. W modzie damskiej modne były kołnierze z dużymi klapami, rękawy nisko wszyte, koszulowe, zakończone mankietem. Najbardziej typowe zestawy to suknia i płaszcz lub żakiet i spodnie – mówi Jarosław Maliniak.

Jesionki na watolinie i wellingtony

W 1971 r. na sezon jesienno-zimowy Moda Polska przygotowała szeroki wybór płaszczy damskich ze 100-procentowej wełny. Dla panów proponowano prochowce na podpinkach oraz jesionki na watolinie i bez. W sklepach firmowych Mody Polskiej w sprzedaży były damskie płaszcze i męskie kurtki ze skórki cielęcej oraz zamszowe marynarki. Firma polecała na jesień suknie, blezery i garsonki z dzianiny. Produkowała także damskie i męskie golfy wełniane. Jeżeli chodzi o obuwie, to najmodniejsze były damskie kozaczki sznurowane wykonane ze skór licowych, weluru oraz napy na spodach zastępczych. Paniom oferowano również wellingtony, czyli po prostu kalosze. Panowie mieli nosić botki skórzane, sztyblety z weluru, a ponadto ocieplane tzw. skutery. Dla panów były też tzw. maltanki, czyli ocieplane buty męskie na zimę.

(kliknij aby zobaczyć galerię zdjęć)

– Od początku lat 70. XX w. bardzo modna była kremplina, czyli bistor, z której szyto wówczas suknie i płaszcze damskie oraz garnitury. W 1971 r. po raz pierwszy pojawiły się w sprzedaży futra ze sztucznych tkanin (kosztowały 2-4 tys. zł). W 1973 r. w kolekcji wiosenno-letniej Mody Polskiej popularnością cieszyły się szmizjerki o dwóch długościach i na różne okazje. Spódnice ich poszerzono za pomocą zaszytych do bioder fałdów lub plisowanych „portfeli”. Występowały również suknie płaszczowe o linii tuby z akcentowaną talią oraz suknie princesse z lekko poszerzonym dołem – mówi Jarosław Maliniak.

Wrocławscy „dyktatorzy” mody lat 70.

Wrocławskie zakłady Intermoda najbardziej znane były z produkcji spodni i marynarek z elanowełny i elanobawełny. Spodnie z tych materiałów o wykończeniach „el-press” pozwalały na mokre pranie w domu bez konieczności prasowania.

– Krawiecka Spółdzielnia Pracy „Zgoda” przy ul. Ruskiej specjalizowała się w szyciu męskich garniturów i spodni (w 1972 r. uszyto tam 84 tys. garniturów i tyleż samo pojedynczych spodni, a 40% produkcji przeznaczone było na eksport). Ponadto „Zgoda” szyła również mundurki dla szkół – wylicza Jarosław Maliniak.

Zakłady Przemysłu Odzieżowego „Moda” dostarczały stroje i okrycia dziecięce do lat 16, ubiory damskie i męskie oraz futra. We Wrocławiu działały salony usługowe tych zakładów – Elegancja oraz kuśnierski Styl. Dom Mody „Elegancja” w Rynku rozszerzył swoją działalność. W kwietniu 1973 r. przy pl. Kościuszki 14 została otwarta filia tego zakładu, która świadczyła usługi w zakresie krawiectwa damskiego i męskiego. Przewidziano tam również punkt repasacji pończoch i szycia kołder. U zbiegu ulic Oławskiej i Szewskiej, na piętrach Kameleona działały Zakłady Przemysłu Odzieżowego im. 1 Maja (później ZPO „Otis”).

– W 1973 r. jako nowość proponowały spodnie o tzw. linii papierosa – rurki o niezaprasowanych kantach, noszone do bluzek i sweterków przylegających do ciała. ZPO im. 1 Maja na sezon zimowy wytwarzała odzież w pięciu grupach: kurtki z ortalionu i stilonu, kurtki futrzane z anilany i elanobawełny, komplety narciarskie, kurtki i wiatrówki ze skóry naturalnej – zaznacza Jarosław Maliniak.

Produkcją odzieży, i to nie tylko seryjną, zajmowała się także „Delia” – Spółdzielnia Pracy Konfekcyjnej im. Stanisława Dubois (przy ul. Rzeźniczej 5). Istniał tam specjalny dział produkcji modelowej, zatrudniający chałupników. W ciągu roku wprowadzali do sprzedaży 20 nowych wzorów, głównie damskich płaszczy i skafandrów. Do tych ostatnich używane były tkaniny wodoodporne. W 1976 r. przystąpiła do szycia damskich i męskich letnich garniturów z teksasu. Wojewódzka Spółdzielnia Pracy „Kodim”, której główne wydziały mieściły się przy ul. Jagiellończyka, była jednym z producentów odzieży lekkiej i bielizny. Kodim miał własną wzorcownię zatrudniającą plastyka, techników odzieżowych i innych specjalistów. Szyto tam również ubrania dla dzieci do lat 11 – bluzeczki, śpioszki, piżamki, sukienki itp.

Wrocławscy krawcy i projektanci

Jedną z większych spółdzielni krawieckich we Wrocławiu była Polmoda. Specjalizowała się w szyciu marynarek, spodni, garniturów i prochowców dla mężczyzn. Produkcją odzieży według własnych projektów zajmowała się także wrocławska spółdzielnia Tricot. Do najlepszych producentów ubiorów damskich, męskich i młodzieżowych zaliczały się Wrocławskie Zakłady Dziewiarskie „Silana”. Szyto tam suknie, spódnice, bluzki, pulowery, kamizelki, koszule, golfy – głównie z anilany. W 1976 r. Silana na nowy sezon wiosenny przygotowała nowość – pelerynę jednorzędową w kształcie tuby, zapinaną na duże guziki i przyozdobioną długim szalem. Do łask wróciły retro-pumpy wiązane pod kolanami i wykończone ozdobnymi pomponami. Zaproponowano także paniom spódnico-spodnie komponowane z golfami i kamizelkami. Damskie i męskie, młodzieżowe oraz dziecięce stroje z bistoru i anilany produkowano w Dziewiarskiej Spółdzielni Pracy „Robotnik”. Producentem damskich i męskich kurtek i płaszczy była Odzieżowa Spółdzielnia Pracy im. 8 Marca przy ul. Powstańców Śląskich. Np. w 1975 r. dostarczyła na rynek bardzo modne męskie budrysówki uszyte z elanobawełny na podpince ze sztucznego futra.

„Prawdziwe” dżinsy za miesięczną pensję

Na ulicach panowała duża różnorodność ubiorów. Bardzo często panie same próbowały dokonywać rozmaitych przeróbek lub korzystały z usług zaprzyjaźnionych krawcowych. W Polsce wśród kobiet moda na mini zapanowała w 1967 r. i odtąd zawsze cieszy się niesłabnącą popularnością. Modne kobiety próbowały nadążać za modą z Zachodu. Na przykład, przed świętami w 1973 r. w PDT „Renoma” otwarto butik (jak wyjaśniano, był to „rodzaj wydzielonego stoiska”) wiedeńskiej firmy Egosta, oferujący wyroby dziewiarskie (sweterki, bluzki, kamizelki, polo – wykonane z akrylu o śmiałych kolorach). Amatorów zakupów było tak wielu, że specjalne służby porządkowe wpuszczały tam po kilkanaście osób.

– Z kolei młodzież i tak wiedziała, że „prawdziwe” dżinsy kupowało się w Pewexie, za które trzeba było jednak zapłacić miesięczną pensję – dodaje Jarosław Maliniak.

O Wrocławiu na starych zdjęciach czytaj więcej:

Zgłoś uwagę