Jak smakuje posiłek na wysokościach? [ZDJĘCIA, WIDEO]

5 czerwca na pl. Solnym stanęła platforma podniebnej restauracji Dinner in the Sky – jako jedna z atrakcyjnych imprez towarzyszących 7. edycji wielkiej imprezy kulinarnej Europa na Widelcu. Żeby zjeść posiłek na wysokości kilkudziesięciu metrów, wystarczy wykupić miejsce przy stole. Niektórzy wrocławianie mogli też „szybować” ponad miastem dzięki wygranej w konkursach.

  • 5 czerwca - pierwsi, żądni wrażeń goście Dinner in the Sky

    5 czerwca - pierwsi, żądni wrażeń goście Dinner in the Sky wznieśli się nad wrocławską starówką, fot. Janusz Krzeszowski

  • Platforma Dinner in the Sky ponad pl. Solnym,

    Platforma Dinner in the Sky ponad pl. Solnym, fot. Janusz Krzeszowski

  • Platforma Dinner in the Sky ponad pl. Solnym,

    A taki jest widoczek na ziemię, fot. Janusz Krzeszowski

  • Platforma Dinner in the Sky ponad pl. Solnym,

    Grzegorz Pomietło, szef kuchni Art Hotelu, po raz pierwszy na pokładzie, ale w pełnej gotowości, fot. Janusz Krzeszowski

  • Platforma Dinner in the Sky ponad pl. Solnym

    22 osoby plus platforma to ok. 6 ton wagi, fot. Janusz Krzeszowski

  • Platforma Dinner in the Sky ponad pl. Solnym,

    Pod wrocławskim błękitnym niebem, fot. Janusz Krzeszowski

  • Platforma Dinner in the Sky ponad pl. Solnym,

    Platforma wznosi się pomału, prawie niepostrzeżenie..., fot. Janusz Krzeszowski,

  • Platforma Dinner in the Sky ponad pl. Solnym,

    Platforma Dinner in the Sky na pl. Solnym, fot. Janusz Krzeszowski,

  • Platforma Dinner in the Sky ponad pl. Solnym,

    Fotele, na których siedzą goście, obracają się. Krajobrazy można więc podziwiać z co najmniej trzech stron, fot. Janusz Krzeszowski

  • Platforma Dinner in the Sky ponad pl. Solnym,

    Obsługa restauracji instaluje się w "lokalu", fot. Janusz Krzeszowski

  • Platforma Dinner in the Sky ponad pl. Solnym,

    Wyżej niż budynki dookoła, fot. Janusz Krzeszowski

  • Platforma Dinner in the Sky ponad pl. Solnym,

    Podniebne atrakcje jeszcze do 7 czerwca, fot. Janusz Krzeszowski

  • Platforma Dinner in the Sky ponad pl. Solnym,

    250-tonowy dźwig, pełne zabezpieczenia na ziemi i w powietrzu, fot. Janusz Krzeszowski

  • Platforma Dinner in the Sky ponad pl. Solnym,

    Szef kuchni poleca i... serwuje, fot. Janusz Krzeszowski


Wiemy już, jakie wrażenia i emocje towarzyszą gościom Dinner in the Sky. Także spoglądaliśmy bowiem na wrocławską panoramę z ponad 40 m i to przy niezwykle sprzyjającej aurze. „Szybując” nad dachami Starego Miasta, na widoku mieliśmy nawet Masyw Ślęży. Po raz pierwszy patrzyliśmy na miasto z takiej perspektywy, a nam przyglądali się z dołu między innymi wrocławianie, którzy przyszli bawić się na dorocznej Europie na Widelcu.

Bezpieczeństwo

Siadanie przy 22-osobowym stole podniebnej restauracji trwa tylko chwilę i przypomina trochę zajmowanie miejsca na pokładzie samolotu. Trzeba bowiem przypiąć się do fotela, całkiem wygodnego, trzema pasami bezpieczeństwa, w czym sprawnie pomaga obsługa restauracji. Każdy ma również swój kawałek „podłogi” – dla wygody i także po to, żeby jednak poczuć się pewniej na sporej wysokości, a majtanie nogami ewidentnie temu nie sprzyja. Niekorzystnie też, wyobrażamy sobie, sprawdza się podczas dłuższej konsumpcji.

Panie, które nie lubią rozstawać się ze swoimi torebkami, mogą oczywiście mieć je przy sobie na platformie, ale muszą na nie uważać. Podobnie jak na inne drobne przedmioty (aparaty, kamery) czy „ruchome” części garderoby – zbyt luźne obuwie albo kapelusze, mogące poszybować z głów przy silniejszych poduchach wiatru. Obsługujący platformę zapewniają jednak, że przebywanie na niej jest wykluczone przy wietrze dmuchającym z siłą od 9 m/s albo podczas burzy z wyładowaniami. Poza tym jest całkiem bezpiecznie i miło – taka panuje opinia wśród osób, które już korzystały z gościny Dinner in the Sky. I my potwierdzamy, że opanowanie, poczucie humoru i luz, jakimi epatują panowie czuwający nad dobrym samopoczuciem gości restauracji, pozwala nie myśleć o żadnych złych konsekwencjach posiłku nad dachami miasta.

Odradzamy go jednak tym, którzy cierpią na lęk wysokości – frajda z imprezy z wykwintnym posiłkiem może być bowiem bardzo wątpliwa. No i trudno podziwiać miejską panoramę z… zamkniętymi oczami. 

Podniebna restauracja to również atrakcja dla osób pełnoletnich. Młodsi mogą z niej korzystać tylko za zgodą i pod kuratelą opiekunów.

W czasie gdy my „wisieliśmy” nad miastem, dźwig unoszący platformę musiał wznieść i utrzymać na wysokości ciężar ok. 6 ton (waga gości plus całej platformy). Organizatorzy zapewniają, że doświadczony operator i jego 250-tonowe cacko poradzą sobie z jeszcze większym tonażem… Wznoszenie przebiegało łagodnie, bez zrywów, w powietrzu nie odczuwaliśmy także żadnych turbulencji. Tylko leciutkie skręty platformy wskazywały, że wisimy w powietrzu.

Menu

W Dinner in the Sky tanio nie jest. To prawda – zależnie od rodzaju przyjęcia, trzeba mieć „wolnych” co najmniej 183 zł, żeby spędzić 30 minut przy dobrym trunku albo filiżance wyśmienitej kawy lub herbaty ze słodkim co nieco. Zaoszczędzić tę kwotę mogli jednak goście Europy na Widelcu, którzy wzięli udział – i wygrali – w konkursach, jakie dzisiaj odbywały się na scenie przy pl. Gołębim, stanowiąc jedne z atrakcji wielkiej wrocławskiej imprezy kulinarnej. Wśród nagród była bowiem mała czarna nad pl. Solnym. Pewnie taka okazja trafi się też 6 i 7 czerwca.

A na co można liczyć, chcąc skosztować nad dachami Wrocławia czegoś ekstra? Zapowiadane są m.in. marynowany łosoś, krewetki z pastą tagliatelle i świeżymi ziołami, a także truskawkowy mus z białą czekoladą i morską solą. Do tego oczywiście różne napoje. Ile to kosztuje? Ceny wraz z dostępnymi terminami podajemy poniżej.

Dla smakoszy gotuje m.in. szef restauracji Art Hotelu Grzegorz Pomietło, który na kuchni zna się wyśmienicie, choć w roli „dryfującego w przestworzach kucharza” zadebiutował właśnie podczas Europy na Widelcu. Dzielnie jednak zaprezentował się gościom restauracji, pokazując, że w stąpaniu po platformie kilkadziesiąt metrów nad ziemią również daje radę.

 

Platformę Dinner in the Sky…

…wymyślili Belgowie prawie dekadę temu, ale – jak to bywa z wieloma oryginalnymi pomysłami – szybko znaleźli naśladowców. Podniebne przyjęcia odbywają się więc dzisiaj w ponad 40 krajach na całym świecie, w tym od 2010 r. w Polsce.

Nie można zaprzeczyć, że wzniesienie się na wysokość ok. 50 metrów nad ziemię, żeby zjeść kolację czy prowadzić biznesowe spotkanie, nosi znamiona ekscetryczności. Ale kto lubi wyzwania i dreszczyk emocji, no i nie ma lęku wysokości, pewnie będzie chciał zasiąść przy podniebnym stole i zapięty w specjalne pasy bezpieczeństwa popatrzeć na miasto z góry, przegryzając jednocześnie coś wykwintnego. Platforma może pomieścić jednocześnie 22 gości. W środku znajdują się także miejsca stojące dla np. kucharza (gdy posiłek przyrządzany jest „na oczach” gości), kelnera, barmana (podczas coctail party), czy też animatora, muzyka, fotografa – jeśli impreza ma jakiś inny, specjalny charakter. Możliwości wykorzystania podniebnego stołu jest bowiem wiele. Za sprawą nieograniczonych możliwości wyreżyserowania eventu Dinner in the Sky znalazł się na liście World's most extravagant meals, opublikowanej przez magazyn „Forbes”.

No to się wznosimy

Gdy wszyscy goście zajmą już swoje miejsca i zapną pasy, solidny dźwig, przynajmniej o masie 160 ton, zaczyna podnosić platformę na wysokość kilkudziesięciu metrów. We Wrocławiu, na pl. Solnym, będzie to ok. 37 m. Taki kulinarny seans trwa około 80 minut i od razu zaznaczamy – nie jest to najtańsza impreza w mieście. Za dinner in the sky, w składzie którego znajdują się przystawka, danie główne oraz deser, w niecodziennej oprawie, z panoramą okolicy na widoku, trzeba zapłacić 389 zł (rezerwacja tutaj). Natomiast coctail in the sky (30 minut), podczas którego barman podaje wyborne trunki, kosztuje 183 zł (zafundować można go sobie tutaj). A może ktoś woli lunch in the sky (ok. 55 minut) z przystawką kuchni włoskiej i daniem głównym oraz pakietem napojów za 329 zł? Tutaj są dostępne terminy lunchu.

Spróbujmy tego razem

Platforma Dinner in the Sky po raz pierwszy trafia do Wrocławia i najprawdopodobniej jej „występ” podczas Europy na Widelcu 5-7 czerwca, nie będzie jedyny. Przetestujemy tę przyjemność i opiszemy nasze wrażenia. Mamy nadzieję, że niezapomniane…

 

fot. Dinner in the Sky, wideo: Janusz Krzeszowski

Zgłoś uwagę