Pierwszy raz całowałam się we Wrocławiu

Sylwia Juszczak-Arnesen znana i lubiana jest nie tylko w Polsce, ale i w Norwegii, gdzie wcieliła się w postać Pameli w popularnym serialu „Alle sammen sammen”. Aktorka urodziła się we Wrocławiu i – jak twierdzi – nigdy o tym nie zapomniała. Nam opowiedziała, czym się różni praca w serialu w Polce i w Norwegii oraz o planach na przyszłość.

  • fot: archiwum aktorki

  • fot: archiwum aktorki;


Sylwia dorastała w kamienicy niedaleko ulicy Grabiszyńskiej. Od dziecka uchodziła za niezłego urwisa. Wolała wspinać się po drzewach i płotach, niż bawić się lalkami. Jednak nie była niepokorna, w szkole i nigdy nie miała problemów z nauką. Z bardzo dobrymi wynikami ukończyła VIII liceum imienia Bolesława Krzywoustego. Sylwia nigdy nie miała też problemów z wyborem tego, co chce robić w przyszłości. Już jako dziecko chodziła na zajęcia aktorskie w MDKu przy ul. Kołłątaja. – Tak naprawdę na poważnie moja aktorska droga zaczęła się, gdy wygrałam ogólnopolski konkurs recytatorski w Częstochowie, na który wysłał mnie właśnie MDK – mówi aktorka.

Początek kariery

W 2002 roku Sylwia ukończyła studia na wydziale aktorskim Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. W filmach grała już w czasie studiów. Jak choćby w 1999 roku w „Głośniej od bomb” Przemysława Wojcieszka. Do dzisiaj wystąpiła w kilkudziesięciu filmach. Najważniejsze z nich to wspomniany „Głośniej od bomb”; „Swoimi słowami” (za tę rolę otrzymała nominację do nagrody Nagroda Polskiego Kina Niezależnego im. Jana Machulskiego); „Na boso”; „Zniknięcie” (za tę rolę także otrzymała nominację do nagrody im. Jana Machulskiego). Od początku kariery aktorka pojawiała się także w wielu znanych polskich serialach. Ma za sobą występ między innymi w „Fali zbrodni”, „Na Wspólnej”, „Na dobre i na złe” czy w „Bulionerach”. Widzowie pokochali ją zwłaszcza w ekranizacji książek Małgorzaty Kalicińskiej z cyklu „…nad Rozlewiskiem”. Jej bohaterka, Mirka, na początku czarny charakter, powoli zmieniła się na jedną z bardziej lubianych bohaterek.

Za morze

Zwrot w karierze nastąpił w 2011 roku. Wtedy poślubiła Magnusa Arnesena, norweskiego reżysera, którego poznała w Warszawie. Kilkanaście miesięcy później przeniosła się do Norwegii. Nie zamierzała jednak zapomnieć o swojej karierze. Zmieniła kraj, ale nie zmieniła swojej życiowej drogi. Szybko nauczyła się języka, bo nie miała kompleksów obcokrajowca. Zanim poszła na kurs, uczyła się języka w codziennym życiu: podczas rozmowy z sąsiadami, na zakupach. Efekty przyszły szybko. Wkrótce dostała rolę w serialu „DAG”. Na kolejny sukces nie trzeba było długo czekać. Zaproponowano jej główną rolę w serialu „Alle sammen sammen”. – Gram Pamelę, Polkę, która zamieszkała i założyła rodzinę w Norwegii. To postrzelona babka, ale budzi sympatię widzów – mówi Sylwia. Już niedługo mają rozpocząć się prace nad drugim sezonem. Teraz Sylwia przebywa w Polsce. Pojawi się już niedługo w lubianym przez widzów „Ojcu Mateuszu”.

Norweski porządek, polska spontaniczność

Pracując w Norwegii, Sylwia miała możliwość porównania tego, jak wygląda plan filmowy w Polsce i w Norwegii. – W Norwegii panuje większy porządek. Wiadomo, co, gdzie i kiedy. Wiem, że jeżeli zaplanowano koniec zdjęć o 16.00, to o tej godzinie wyjdę do domu. W Polsce na planach filmowych panuje większa spontaniczność – mówi aktorka. – Ale nie potrafię ocenić, co mi bardziej odpowiada. I to, i to jest graniem, czyli tym, co kocham robić.

Daleko do Wrocławia

Spotkać Sylwię w jej rodzinnym mieście jest niezwykle trudno. Do Wrocławia przyjeżdża już teraz tylko w odwiedziny do mamy. Aktorka dodaje, że niestety zawodowo daleko jej do Wrocławia. I nie chodzi tylko o komunikację, ale i o produkcje filmowe i seriale, które tu powstają. Bardzo ceni jednak festiwale, które organizowane są w stolicy Dolnego Śląska. Nowe Horyzonty czy choćby American Film Festiwal. – Nie bywam często we Wrocławiu, ale nie zapominam jednak, że jest to moje rodzinne miasto. Pamiętam różne miejsca, gdzie spędzałam młodość. Wiele z nich, niestety, bardzo się zmieniło lub nawet zniknęły. Jak choćby pub Rekwizytornia. A tam… chodziłam na randki z moim pierwszym chłopakiem – śmieje się.

Zgłoś uwagę