Transport tak wielkiego wodnego ssaka to ogromne wyzwanie, które wymaga zaangażowania mnóstwa ludzi, specjalistycznego sprzętu, doświadczenia i dobrego planu.
Zobaczcie, jak wyruszał w drogę do nowego domu – zoo Pairi Daiza w Belgii – 5-letni manat Ambroży, który szczęśliwie dotarł już na miejsce. Niedługo w jego ślady pójdzie 2-letni Aluś.
Zobacz jak wyglądały przygotowania do podróży!
Galeria zdjęć
Więcej zdjęć znajdziesz w galerii:
Manaty na nowej drodze życia
Ambroży i Aluś to dwa z pięciorga młodych manatów, które urodziły się we Wrocławiu. Panowie już są dorośli i teraz ruszają w świat, by pracować nad ratowaniem swojego gatunku, czyli założyć rodzinę i mieć dzieci. To ważna misja, bo na całym świecie w prowadzonych w ogrodach hodowlach zachowawczych jest tylko 190 zwierząt tego gatunku, a w naturze są zagrożone wyginięciem.
Ambroży i Aluś zamieszkają w jednym z najbardziej spektakularnych ogrodów zoologicznych w Europie, w Pairi Daiza w Belgii, gdzie ulokowane zostaną w nowym, pięknym pawilonie o nazwie Edenia. O tym, że trafią właśnie tam, zadecydował koordynator gatunku, który najlepiej wie, jak łączyć manaty w pary, by zapewnić ich populacji możliwie jak największą różnorodność genetyczną.
Podróż na mokro...
Wczoraj (16 kwietnia) w drogę wyruszył Ambroży. Jego podróż już się zakończyła i wszystko przebiegło sprawnie.
Ambroży ma około 2 m i waży 250-300 kilo (trudno to określić precyzyjniej, bo ważenie manata w wodzie nie jest łatwe) i jest nieco większy oraz bardziej zdystansowany od bardziej przyjaznego Alusia.
Gdyby leciał samolotem, podróżowałby na sucho, regularnie zraszany wodą, by jego skóra nie wyschła. Pojechał jednak drogą lądową, a więc w opcji na mokro, w odpowiednio zabezpieczonej skrzyni transportowej, wypełnionej wodą o temperaturze 25-26 stopni i wyłożonej gąbką, żeby nie obijał się o ścianki.Marcin Matuszak, brygadzista Sekcji Zwierząt Kopytnych wrocławskiego zoo
Manatowi towarzyszyły 4 osoby: weterynarz i trzech opiekunów, dwóch z zoo we Wrocławiu - poza Marcinem Matuszakiem pojechał także Dominik Szoka - oraz nowej opiekunki z Belgii.
...a wcześniej przygotowania
Manaty karaibskie spędzają całe życie w wodzie, dlatego nie można ich nauczyć wchodzenia do skrzyni transportowej, jak się to robi np. w przypadku nosorożców lub tygrysów.
Żeby ograniczyć stres związany z podróżą, przyzwyczajaliśmy je podczas treningów, że na jakiś czas są oddzielane od pozostałych w tzw. odłowniłumaczy Marcin Matuszak.
Wczoraj z odłowni została spuszczona woda, a Ambroży na specjalnych noszach, które tam wcześniej przygotowano, został przeniesiony do skrzyni przy pomocy ludzkich sił i dźwigu zamówionego specjalnie na tę okazję.
Na czas podroży wypełniona wodą skrzynia została zabezpieczona wiekiem z otworami, przez które można do niego zaglądać.
W akcji brało udział całe mnóstwo osób. Żeby nie powodować u zwierzęcia dodatkowego stresu, cała operacja odbyła się bez udziału zwiedzających.
Podobnie będzie podróżować Aluś. Zobacz, jak wyglądały jego narodziny:
A tu możesz przeczytać, jak wygląda transport w przypadku innych zwierząt, np. nosorożców albo żyraf.
Manaty w Polsce można zobaczyć tylko we Wrocławiu
Wrocławskie zoo jest jedynym ogrodem w Polsce, w którym można zobaczyć manaty karaibskie, a zarazem ważnym ośrodkiem ich ochrony w Europie. Częścią tej misji jest wymiana osobników między ogrodami.
Po wyjeździe Ambrożego (a później Alusia) zostaną u nas dwa 16-letnie samce, Gumlle i Amstrong z Danii, oraz 13-letnia samica Abel z Singapuru, od których 11 lat temu rozpoczęła się hodowla zwierząt tego gatunku we Wrocławiu.
Dotychczas na świat przyszło 5 młodych. Oprócz Ambrożego i Alusia są to Letizia, Lavia i Piraya. Dwie ostatnie samice doczekały się już potomstwa.
Mieliśmy obawy, czy podejmą się opieki nad swoimi cielakami, ale wszystko poszło znakomicie. Okazało się, że dobrze wychowaliśmy nasze manatymówi Marcin Matuszak.
Manaty mieszkają w części nazywanej Dżunglą Kongo i można je podziwiać z dwóch miejsc:
- z górnego tarasu widokowego.
- przez szybę, dzięki której można obserwować, co robią pod wodą.
Manaty to krewne… słoni
Choć manaty całe życie spędzają w wodzie, są ssakami. Na pierwszy rzut oka mogą kojarzyć się np. z delfinami albo waleniami, ale nie mają z nimi nic wspólnego. Ich krewnymi są za to słonie i tak jak słonie są zwierzętami kopytnymi. Mają nawet na przednich kończynach przekształconych w pletwy szczątkowe kopytka z paznokciami.
Co jeszcze warto o nich wiedzieć?
- Mogą żyć zarówno w wodach słonych jak i słodkich. Można je spotkać na obszarze od Karaibów, u brzegów Ameryki Środkowej i północnego wybrzeża Ameryki Południowej, po północno – wschodnią Brazylię.
- Nie mają naturalnych wrogów, niestety poza nami, ludźmi. Zmagają się z utratą siedlisk, kolizjami z łodziami i zanieczyszczeniem wód.
- Muszą się wynurzać, żeby wziąć oddech.
- Mogą ważyć nawet 600 kg i mieć 3 m długości.
- Są spokojne, przyjazne i inteligentne.
- Mnóstwo jedzą. Zoo wydaje majątek na sałatę, która jest ich przysmakiem. Cała piątka zjadała ok 100 kg dziennie.
- Nie mają tylnych kończyn, ich napędem jest ogon.
- Mnóstwo informacji ze świata dostarczają im wibrysy – włosy czuciowe na ich pysku (mają ich wielokrotnie więcej niż psy czy koty).
- Witają się na misia, poklepując po grzbiecie.