O historii małego mrównika pisaliśmy już w naszym portalu: Bubu, która prawie na pewno jest samicą, urodziła się 17 października 2025 roku i początek jej życia był bardzo trudny: jej mama, Tatsu, nie była nim zainteresowana, co czasem się zdarza, zarówno w ogrodzie zoologicznym, jak i w naturze. Zaopiekował się nią Andrzej Miozga, kierownik Sekcji Małych Ssaków i karmił ją z butelki jak niemowlę, dniami i nocami, co 2 godziny.
Bubu dołączyła do rodziców i można ją odwiedzać
Całkiem już spora Bubu (waży pewnie ok. 35 kg) jest na wybiegu ze swoimi rodzicami, Tatsu i Tanu, na dwupoziomowej ekspozycji w Afrykarium naprzeciwko dikdików i można ją tam odwiedzić.
Trafiła tam wraz z wyprawką: ręcznikami i kocykami z jej dotychczasowego legowiska. Chodziło o to, żeby czuła uspokajający, znajomy zapach. Najpierw poznała swoją mamę, a potem ojca.
Wszystko przebiegło gładko, choć mrówniki zawierały znajomość od nowa, czyli tak, jak to robią niespokrewnione osobniki. Zupełnie bezstresowo, a denerwowałem się tylko ja. Śpią poprzytulane, nie ma między nimi ani rezerwy, ani śladu agresji, a do ojca Bubu przyssała się niczym pijawka. Kto by pomyślał 5 miesięcy temu, że stworzą szczęśliwą rodzinę.Andrzej Miozga, kierownik Sekcji Małych Ssaków
Mrównik ma być mrównikiem
Opiekun Bubu, Andrzej Miozga, bardzo cieszy się z faktu, że wychowany przez niego mrównik zachowuje się jak mrównik, a nie np. jak przywiązujący się do człowieka pies.
– Bubu jest samodzielna, niezależna i chyba nie bardzo mnie już pamięta. To bardzo dobrze, bo to znaczy, że przeważyły w niej naturalne instynkty. Chodzi za swoimi rodzicami, uczy się od nich ich zachowań i bardzo dobrze sobie radzi.
Teraz najważniejsze jest to, aby Bubu nauczyła się jeść stały pokarm, tak jak jej rodzice – z korytka, a nie z butelki. Nie pije już mleka, a specjalną „zupę krem”, która zawiera chitynę, taką samą jak w pancerzykach mrówek, ale nadal korzysta z butelki, którą pan Andrzej podaje jej 2 razy dziennie.