Nowości Wydawnictwa Warstwy. Książki Horodeckiej i Ameliny

Dwa świetne nowe tomy na początek lata – Wydawnictwo Warstwy przygotowało debiut Dominiki Horodeckiej „Wdech i wydech” oraz powieść „Dom dla Doma” Ukrainki Wiktorii Ameliny w przekładzie Katarzyny Kotyńskiej. Akcja obydwu książek toczy się w latach 80. i 90. U Horodeckiej bohaterką jest dorastająca w cieniu ojca alkoholika Natalia, u Ameliny historię poznajemy z ust Doma, a właściwie jego psiego pyszczka, bo to pudel.    

  • wiktoria amelina, dom dla doma, wydawnictwo warstwy

    Wiktoria Amelina, „Dom dla Doma”, tłumaczenie Katarzyna Kotyńska, Wydawnictwo Warstwy 2020

  • dominika horodecka, wdech i wydech, wydawnictwo warstwy

    Dominika Horodecka, „Wdech i wydech”, Wydawnictwo Warstwy 2020


Wdech, wydech, psychika, ciało

Pierwotnie tytuł książki absolwentki AWF mieszkającej od lat za granicą brzmiał „Dziewczynka z zakładu pogrzebowego”, jako też główna bohaterka Natalia urodziła się i mieszka wraz z rodziną w kamienicy przylegającej do cmentarza komunalnego.

Ostateczny tytuł podpowiedział Dominice Horodeckiej redaktor Dawid Skrabek. – Byłam sceptyczna, a dziś uważam, że jest super i oddaje klimat książki, bo Natalia ciągle lawiruje między psychiką i ciałem, a wdech i wydech to, z psychologicznego punktu widzenia,  granica, na której się znajduje – tłumaczyła autorka w rozmowie z Sylwią Chutnik. 

Jej małoletnia bohaterka musi „radzić sobie z dorosłymi” (ojcem alkoholikiem, zbyt bierną matką, dziadkami), a w momentach, kiedy jej się to nie udaje  „ucieka w ciało” – zaciska pośladki, robi głęboki wdechy i wydechy. Według Sylwii Chutnik przedstawienie owej cielesności to novum w polskiej literaturze, zwłaszcza że dużo miejsca autorka poświęciła też rozmaitym obrzydliwościom – są wstrzymywane siuśki Natalii, mętny mocz sąsiada w słoiku niczym muzealny eksponat etc. 

Dla Dominiki Horodeckiej obrzydliwości są częścią dziecięcej ciekawości świata. – Chciałam przełamać stereotyp dziecka ugrzecznionego idealnego, ugładzonego. Dzieci są niewinne, fantastyczne, ale jednocześnie one się dopiero uczą świata i empatii. I chciałam przełamać wstyd, bo mam poczucie, że w naszej polskiej kulturze jest bardzo dużo wstydu, niedobrego wstydu m.in. przed własną fizjologią – dodała autorka powieści „Wdech i wydech”.  

Debiut Horodeckiej jest intrygującym portretem rodzinnym we wnętrzu. Z ojcem, którego nastroju nikt z domowników nie jest w stanie przewidzieć, matki, która sama sprawia wrażenie dużego dziecka, babci bezkrytycznie kochającej syna alkoholika. Dzieciństwo Natalii do sielskich nie należy, dziewczynka przechodzi przyspieszony kurs dorastania, ale potrafi w wielu zaskakujących i dziwnych sytuacjach dostrzegać humor i przewrotność świata. – Jej pozytywna krnąbrność wynika z tego, że została wciśnięta w świat dorosłych i czuje się uprawniona do wszystkich rzeczy – przyznaje Dominika Horodecka.  

W blurbie „Wdechu i wydechu” przeczytamy, że to nowy, poruszający głos w polskiej prozie i choć wydawcy z reguły nie skąpią swojemu autorowi pochwał, w tym przypadku trudno się z nimi nie zgodzić. 

Zobaczcie spotkanie z Dominiką Horodecką

Dom dla Doma, czyli pudel opowiada

Rodowita lwowianka Wiktoria Amelina debiutantką nie jest, a na Ukrainie to jedna z najciekawszych pisarek młodego pokolenia. Jej pierwsza, głośna (bo oparta na wydarzeniach z Majdanu) książka „Syndrom listopada, czyli Homo Compatiens” ukazała się w 2015 roku, kolejna (tym razem dla dzieci) rok później.

W 2017 roku premierę miał „Dom dla Doma”, który właśnie doczekał się polskiego przekładu w interesującej serii Wydawnictwa Warstwy. Przetłumaczyła rzecz dobrze znana czytelnikom ukraińskiej prozy Katarzyna Kotyńska odpowiedzialna m.in. za znakomite spolszczenie sporej części „Kochanków Justycji” Jurija Andruchowycza. 

Zadanie miała zresztą tłumaczka wdzięczne i świetnie czyta się historię rodziny radzieckiego pułkownika, która w latach siedemdziesiątych zajmuje dwupokojowe mieszkanie we Lwowie, przy ulicy Jarosława Hałana. To dawna ulica Brajerowska, a dokładnie pod tym samym adresem mieszkał niegdyś z rodzicami Stanisław Lem. Po wojnie ulica zmieniała bohaterów (w książce – w czasach radzieckich – była ulicą Hałana, a potem Bohdana Łepkiego). Ale nazwa ulicy to tylko jeden z sygnałów transformacji, jaka na początku lat 90. stała się udziałem Ukrainy, kiedy rozpadł się ZSRR. O nich także opowiada w książce Amelina (rocznik '86), choć to tytułowy dom (ten pierwszy) jest najistotniejszy. Miejsce spotkań, życia rodzinnego, konfliktów, trudnych rozmów. 

Drugi dom z tytułu to pudel Dom (zdrobnienie od pełnego imienia Dominicus), narrator i bystry obserwator ludzi. Pies urodzony w ukraińsko-rosyjsko-polsko-żydowskiej rodzinie głównego księgowego berdyczowski zakładów odzieżowych. To zresztą, jak zaznacza na początku autorka, jedyny prawdziwy bohater powieści. Dzięki jego niezawodnym wyostrzonym zmysłom historia dawnego domu Lema wzrusza, bawi, na długo pozostaje w pamięci.

Powieść Wiktorii Ameliny nominowano do prestiżowej literackiej nagrody LitAkcent 2017, a polskim czytelnikom także powinna się spodobać. Zwłaszcza że ukraińskie i polskie doświadczenia ostatnich kilkudziesięciu lat są bardzo podobne. 

Spotkanie autorskie z Wiktorią Ameliną



Zgłoś uwagę