„Genialna przyjaciółka” – premiera we Wrocławskim Teatrze Współczesnym

Kolejna premiera tego sezonu w Teatrze Współczesnym im. Edmunda Wiercińskiego – „Genialna przyjaciółka” na podstawie tetralogii neapolitańskiej Eleny Ferrante, wyreżyserowana przez Weronikę Szczawińską, na Scenie na Strychu od 17 lutego br.

  • genialna przyjaciółka

    Autorem plakatu do przedstawienia jest Karol Radziszewski

  • „Genialna przyjaciółka” we Wrocławskim Teatrze Współczesnym, fot. BTW photographers Maziarz_Rajter

  • „Genialna przyjaciółka” we Wrocławskim Teatrze Współczesnym, fot. BTW photographers Maziarz_Rajter

  • „Genialna przyjaciółka” we Wrocławskim Teatrze Współczesnym, fot. BTW photographers Maziarz_Rajter

  • „Genialna przyjaciółka” we Wrocławskim Teatrze Współczesnym, fot. BTW photographers Maziarz_Rajter

  • „Genialna przyjaciółka” we Wrocławskim Teatrze Współczesnym, fot. BTW photographers Maziarz_Rajter

  • „Genialna przyjaciółka” we Wrocławskim Teatrze Współczesnym, fot. BTW photographers Maziarz_Rajter

  • „Genialna przyjaciółka” we Wrocławskim Teatrze Współczesnym, fot. BTW photographers Maziarz_Rajter

  • „Genialna przyjaciółka” we Wrocławskim Teatrze Współczesnym, fot. BTW photographers Maziarz_Rajter

  • Reżyser Weronika Szczawińska, fot. BTW photographers Maziarz_Rajter

  • „Genialna przyjaciółka” we Wrocławskim Teatrze Współczesnym, fot. BTW photographers Maziarz_Rajter

  • „Genialna przyjaciółka” we Wrocławskim Teatrze Współczesnym, fot. BTW photographers Maziarz_Rajter


– Adaptacja jest oparta na całości tetralogii Eleny Ferrante. To powieść. którą jestem w dużym stopniu zafascynowana i jako literaturą, i jako fenomenem kulturowym – mówi na kilka dni przed premierą Weronika Szczawińska.

Weronika Szczawińska, fot. BTW photographers Maziarz_Rajter  

– To teatralna odpowiedź na tę powieść. Cztery tomy nie zostały zamienione w coś, co jest streszczeniem fabuły, a w coś, czym staramy się oddać ducha literatury Eleny Ferrante, który sprowadza się dla mnie do takich haseł, jak opowiadanie o historii najnowszej, o społeczeństwie widzanym z bardzo kobiecej perspektywy, opowiadanie, w jaki sposób nasze bardzo intymne przeżycia są kształtowane przez to, co wspólne, społeczne, klasowe i publiczne. To również opowieść o aspiracjach i o terrorze, jaki w związku z nimi na siebie nakładamy – wyjaśnia Szczawińska, reżyserka, dramaturżka i kulturoznawczyni, absolwentka warszawskiego Uniwersytetu i Akademii Teatralnej. We Wrocławskim Teatrze Współczesnym zrealizowała do tej pory prace oparte na tekstach Tymoteusza Karpowicza: słuchowisko na podstawie „Dźwiękowego zapisu doliny” (2013), zdarzenie teatralne inspirowane fragmentami poematu „Odwrócone światło” (2013) oraz spektakl „Niewidzialny chłopiec” (2015).

Kim jest Ferrante?

Tego naprawdę nie wie nikt… oprócz niej samej oczywiście. Nie jest nawet pewne, czy to kobieta czy mężczyzna. Kto ukrywa się pod nazwiskiem, które stało się jednym z bardziej gorących w literaturze ostatnich 25 lat? Począwszy od 1992 r., gdy na rynku ukazała się pierwsza z czterech powieści cyklu neapolitańskiego autorstwa Ferrante –  „Genialna przyjaciółka”, trwa swoiste „śledztwo”, mające odkryć, kim jest autor/ka „rozkosznie uzależniających” – jak powiedziała Ophra Winfrey – książek.

Anna Kieca, BTW photographers Maziarz_Rajter 

Podejrzenia padały na różnych twórców, w tym na neopolitańskiego pisarza Domenica Starnone, związanego jako tłumacz literatury niemieckiej z tym samym małym rzymskim wydawnictwem e/o, w którym Ferrante publikowała swoje powieści.

Pewnym przełomem w dochodzeniu do prawdy okazała się enuncjacja włoskiego dziennikarza Claudio Gattiego na łamach „Il Sole” w 2016 r. Wyjawił on mianowicie, że pod nazwiskiem Eleny Ferrante ukrywa się najprawdopodobniej żona powyżej wspomnianego literata Starnone, również tłumaczka, Anita Raja, także pracująca dla e/o.

Anna Błaut i Ewelina Paszke-Lowitzsch, fot. BTW photographers Maziarz_Rajter 

Czym dziennikarz uzasadnił swoje domysły? Głównie tym, że majątek małżonków znacznie się powiększył w czasie, gdy na rynku ukazywały się kolejne części powieściowego cyklu, a dochody Anity rosły w miarę, jak te książki zyskiwały na popularności. Przypomnijmy bowiem, że tetralogia Ferrante została przetłumaczona m.in. na angielski, francuski, hiszpański, szwedzki, duński, norweski i polski i wszędzie świetnie się sprzedaje.

Amerykanie dostali wręcz na jej punkcie bzika. „Genialną przyjaciółkę” porównuje się tam do „Buddenbroków” Tomasza Manna („New Yorker”), „Historię zaginionej dziewczynki” w 2015 r. „The New York Times” uznał za jedną z najlepszych książek roku, a „Times” umieścił Elenę Ferrante na liście 100 najbardziej wpływowych ludzi świata. 

Jerzy Senator, Anna Kieca i Paulina Wosik, fot. BTW photographers Maziarz_Rajter 

Ani Raja, ani Starnone nie wypowiedzieli się co do swojej roli w twórczości Ferrante. Dlatego dla literackiego świata pozostaje ona/on przede wszystkim autorką/rem epickiego arcydzieła, będącego przejmującym studium kobiecej natury i walki kobiet o godne życie.

Różne wątki i czasoprzestrzenie w jednym

Wrocławskie przedstawienie „Genialnej przyjaciółki”, jak słyszymy od Weroniki Szczawińskiej, opiera się na wszystkich czterech tomach cyklu („Genialna przyjaciółka”, ”Historia nowego nazwiska”, „Historia ucieczki” i „Historia zaginionej dziewczynki”).

Niektórzy krytycy przyznają jednak, że w zasadzie trudno to włoskie dzieło nazwać cyklem, ponieważ tak naprawdę jest to bardzo długi, liczący ok. 2 tys. stron, tekst, dość arbitralnie podzielony na tomy. Dlatego jak najbardziej wskazane jest przeczytanie od razu wszystkiego, jak leci, żeby nie pogubić się w narracji, która pomaga wyłapać wszystkie subtelności, którymi nasyciła utwór Ferrante.

Anna Kieca, Anna Błaut, Ewelina Paszke-Lowitzsch i Mariusz Bąkowski, fot. BTW photographers Maziarz_Rajter  

W „Genialnej przyjaciółce” występuje tłum rozmaitych postaci. Najważniejsze są dwie – Elena i Lila, połączone już od dzieciństwa więzią dość skomplikowaną. Sporo w niej bowiem przyjaźni, ale i nienawiści czy zazdrości, a także nieraz perwersyjnej „podległości”.

Rzecz dzieje się na przestrzeni kilkudziesięciu lat (począwszy od lat 40.) na tle Neapolu. Miasta biedaków, pełnego brutalnej przemocy, powszechnej mizoginii, stłamszonego przez kamorrę, faszystów, komunistów, żądnego pieniędzy i seksu, gdzie króluje prawo rodowej zemsty. Czy z takiego piekła można się wydostać? Ferrante pokazuje, że tak, ale cena, jaką trzeba za to zapłacić, nie jest bynajmniej niska.

Paulina Wosik, fot. BTW photographers Maziarz_Rajter 

Na pytanie o to, jak opowiedzieć w teatrze tak rozbudowaną, epicką historię, Weronika Szczawińska odpowiada:

– Razem z Piotrem Wawrem, który jest współautorem scenariusza i dramaturgiem przedstawienia, szukaliśmy filtrów, przez które będziemy patrzeć na powieść. Teatr, wyrastający z najbardziej nawet fascynującej literatury, musi dać swoją odpowiedź. Lektura w zaciszu domowym jest sprawą bardzo prywatną. Przeżywanie w teatrze jest natomiast zawsze aktem wspólnym. Dlatego badamy przestrzeń, gdzie to, co indywidualne, styka się z tym, co publiczne. Podzieliliśmy tematy, które nas interesowały, na kilka grup i wielokrotnie czytaliśmy cały tekst, wyłapując wątki, spostrzeżenia i zdarzenia, które należały do takich kategorii, jak: macierzyństwo, klasa społeczna, seksualność, mentorzy i mentorki, formowanie się kobiety-artystki. Każda scena naszego przedstawienia będzie wypełniona wątkami z różnych czasoprzestrzeni życia bohaterki. Postanowiliśmy nie tyle opowiadać historię, co wykreować mentalny pejzaż Eleny Greco i zaprosić naszych widzów, aby weszli – dosłownie – w cudze życie, do butiku z życiem, w który zamieni się w naszym ujęciu Strych Teatru Współczesnego. 

Kolory i formy włoskiego modernizmu... 

Za wizerunek owego „butiku” jest odpowiedzialny, podobnie jak za kostiumy (wespół z Bajką Mourier), Karol Radziszewski, który zaprojektował również plakat do przedstawienia.

Karol Radziszewski w deseniach postmodernistycznej scenografii, fot. BTW photographers Maziarz_Rajter 

– Scenografia nawiązuje do włoskiego postmodernizmu – do Ettore Sottsassa [jeden z najbardziej nowatorskich włoskich projektantów ub. wieku, tworzył meble, ceramikę, biżuterię, oświetlenie czy sprzęt biurowy – red.] i do Mendiniego [Alessandro Mendini, architekt i designer, wielki propagator postmodernizmu – red.] – mówi Radziszewski. – Meble to repliki tych z lat 70.-80. Całość, nawiązująca do projektów z tamtych lat, jest więc dla mnie jak odtworzenie pewnej konkretnej epoki. Rekwizyty – miks wszystkiego – z okresu gdy powojenne Włochy, wychodząc z biedy, próbują zbudować swoją nową potęgę – poprzez design, kolory, laminaty, nowe technologie.

Postać goni postać...

W tej bardzo otwartej scenografii, w której jest także miejsce dla widzów, na całej przestrzeni Strychu wygłaszać swoje kwestie będzie sześcioro aktorów, choć ról do odegrania mają znacznie więcej. Także takich, gdy kobieta musi na chwilę stać się mężczyzną albo na odwrót.

Szybkie przejścia z postaci w postać będą wymagać od wykonawców sporego skupienia i refleksu – tak by i nie wypaść z roli, i umiejętnie wskoczyć w następną.

Grający m.in. profesora literatury greckiej Jerzy Senator przyznaje, że: – To niełatwe, wcielanie się w kilka postaci. W ułamku sekundy trzeba zmienić ich charakter. Żeby uzyskać efekt, na jakim nam zależy, budowaliśmy go na początku w trakcie improwizacji.  

Anna Kieca, w spektaklu m.in. Elena Greco i jej przyjaciółka Lina Cerullo, wydaje się zadowolona ze swojej pracy nad rolą. – Aktorzy mają duże pole do popisu, ponieważ reżyserka ma umięjetność wyciągania z nich tego, co najlepsze – mówi. – Mnie dała dużą swobodę, ponieważ to, że odgrywam też rolę narratora, stwarza pewną trudność w połączeniu jej z charakterem innych odtwarzanych przeze mnie postaci.

 

W „Genialnej przyjaciółce” czeka widzów również spotkanie z młodymi aktorami, absolwentami wrocławskiej Akademii Sztuk Teatralnych, teraz na etacie w WTW – Pauliną Wosik i Mariuszem Bąkowskim.

Bąkowski dał się poznać z jak najlepszej strony już w „Pidżamowcach”. – Te dwie realizacje to dla mnie bardzo przyjemna praca, bez zbędnego obciążenia, stresu. To niewątpliwie zasługa – poprzednio Marcina Libera [reżyser „Pidżamowców – red.], a teraz Weroniki Szczawińskiej i oczywiście aktorów Teastru Współczesnego – przyznaje skromnie aktor, który pokaże się na najbliższej premierze m.in. jako córka Eleny Greco – Dede, a takiże studentka z Mediolanu czy Antonio – kolega Eleny. Docenia też „niepudełkowość” sceny w „Genialnej przyjaciółce”, gdy gra w takim spektaklu staje się trochę innym wyzwaniem niż w „klasycznych” warunkach.

Obserwować będziemy też debiut Pauliny Wosik, która na próbie do przedstawienia pokazała, że potrafi ze swojej drobnej postaci wykrzesać sporo ognia. Świeżo upieczona artystka zdaje sobie sprawę, że wypłynęła na szerokie wody i sama będzie już na nich żeglować: – Tak, jestem w prawdziwym teatrze. To już nie szkoła, w której zawsze ktoś czuwa, otacza opieką. Teraz to wzięcie byka za rogi. Odpowiedzialność za wszystko, co robię, i przyznam, że bardzo mi to „smakuje”. 

------------------------------------------

Elena Ferrante, „Genialna przyjaciółka”, adaptacja: Weronika Szczawińska i Piotr Wawer; reżyseria: Weronika Szczawińska; dramaturgia: Piotr Wawer jr; scenografia i kostiumy: Karol Radziszewski; muzyka: Krzysztof Kaliski; projektowanie dźwięku: Łukasz Maciej Szymborski; światło: Jan Sławkowski. Obsada: Anna Błaut, Anna Kieca, Ewelina Paszke-Lowitzsch, Paulina Wosik, Mariusz Bąkowski, Jerzy Senator
Prapremiera polska 17 lutego 2018 r. /Wrocławski Teatr Współczesny,  Scena na Strychu

Genialna przyjaciółka

Genialna przyjaciółka

Dramat
Termin od 17 lutego 2018 do 22 lutego 2018

Miejsce Wrocławski Teatr Współczesny im. Edmunda Wiercińskiego

Zobacz
Zgłoś uwagę