Specjalistka od chorób zakaźnych: W święta zostańcie w domach

– Święta spędźmy w swoich domach i nie spotykajmy się z rodziną, bo inaczej się od siebie pozakażamy. Izolacja to najlepszy sposób na uniknięcie zakażenia. Jest wiele osób, które chorują bezobjawowo, zarażają innych, nawet o tym nie wiedząc – mówi prof. dr hab. Brygida Knysz, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Zakaźnych, Chorób Wątroby i Nabytych Niedoborów Odpornościowych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

  • Prof. Brygida Knysz, fot. Medycyna Praktyczna


Ministerstwo Zdrowia termin szczytu liczby osób zakażonych koronawirusem ciągle przesuwa w czasie, na za tydzień lub dwa tygodnie. Wskazanie rządu z ostatnich dni to przełom maja i czerwca. Kiedy, zdaniem Pani Profesor, będzie najwięcej zachorowań?

Prof. dr hab. Brygida Knysz: – Jesteśmy rzeczywiście na etapie rozwoju epidemii, nie osiągnęliśmy jeszcze szczytu. Mamy coraz więcej zakażonych, co może wynikać ze wzrostu liczby zakażeń, albo jest efektem tego, że robimy trochę więcej testów. Trzeba pamiętać o dużej grupie osób, które są zakażone bezobjawowo. To ludzie, którzy przenoszą wirusa i zakażają, a nie są tego świadomi, bo dobrze się czują, nie mają żadnych objawów choroby.

Pytanie o to, kiedy będzie szczyt, jest bardzo trudne. Moim zdaniem szczyt przypadnie na maj. Od początku epidemii zakładałam, że przed czerwcem epidemia się nie skończy. Oczywiście, będziemy się cieszyć, jeśli wcześniej liczba zachorowań będzie malała.

Na ile ważne są obostrzenia, które wprowadziły władze dotyczące kontaktów społecznych, zamknięcia sklepów, galerii, kin, kościołów.

– Są niezwykle ważne, bo w ogromnym stopniu zmniejszają ryzyko zakażenia i spłaszczają krzywą rozwoju epidemii, krzywą pokazującą liczbę zakażeń. Już wspominałam: mamy dużą grupę osób bezobjawowych, które pewnie chętnie spotykałyby się ze znajomymi, bo czują się dobrze. Wszyscy – nawet ci, którzy lekceważyli konieczność obostrzeń, dzisiaj takie rozwiązania wprowadzają. Jak pokazały Chiny, gdzie obowiązywały bardzo drastyczne ograniczenia dotyczące kontaktów międzyludzkich, takie radykalne rozwiązania są skuteczne.

Dzisiaj nie mamy szczepionki na koronawirusa, nie mamy skutecznych leków, i ograniczenie kontaktów społecznych jest jedyną sensowną profilaktyką, która wpływa na ograniczenie epidemii.

Nadchodzące święta wielkanocne, siłą rzeczy, będą pretekstem dla niektórych, żeby poluzować ten rygor.

– Święta spędźmy w swoich domach i nie spotykajmy się z rodziną. Bądźmy konsekwentni. W innym wypadku się od siebie pozakażamy. Wiele osób chodzi do pracy i to zakażenie się przenosi. Trzeba pamiętać, że mamy do czynienia z niezwykle zaraźliwym wirusem. Powtórzę: siedźmy w domach. Być może będą to jedyne tego typu święta, może będziemy je dłużej pamiętać. Chociaż to nie będą miłe wspomnienia.

Czy majowe wybory prezydenckie – w jakiejkolwiek formule, bezpośrednie czy korespondencyjne, mogą być zagrożeniem dla zdrowia i życia ewentualnych wyborców?

– Oczywiście, dlatego powinno się je odwołać. Jeśli na każdym kroku apelujemy o ograniczenie kontaktów, to bądźmy konsekwentni. Formuła wyborów nie ma znaczenia. Głosowanie korespondencyjne oznacza, że ktoś musi te karty roznieść, potem ktoś musi je przeliczyć. To wymaga bezpośredniego kontaktu setek, tysięcy osób. Jeśli te wybory się jednak odbędą, to spowodują ogromne szkody i wybuch liczby zakażeń, które nie dla wszystkich skończą się wyzdrowieniem, a zaczynają poważnie chorować ludzie w młodszym wieku.

Być może, w czasie gdy inne kraje będą wychodzić z epidemii, my będziemy przechodzić przez kolejną falę zakażeń. Poza tym nie wiemy, jakie konsekwencje zdrowotne przebycia Covid-19 będziemy obserwować za kilka lat.  

Na ile skuteczne są terapie, które wykorzystują lekarze w przypadku ciężkiego zachorowania na Covid-19?

– Na razie możemy mówić o lekach, które są w fazie prób. To leki przeciwwirusowe, których działanie wykazano w badaniach in vitro, w badaniach na zwierzętach. Widać, że są aktywne. Na ile będą aktywne w hamowaniu replikacji wirusa i bezpieczne dla ludzi, to się jeszcze okaże. Obecnie weszły w fazy badań klinicznych na ludziach.

Druga grupa to niektóre leki antyretrowirusowe, stosowane u zakażonych HIV. Pojawiają się opinie, że jednak te leki nie działają w przypadku zakażonych koronawirusem. Trzeci przykład to chlorochina, lek przeciwmalaryczny, która budzi duże nadzieje. Dzisiaj ma zastosowanie jako lek wspomagający leczenie pacjentów z COVID-19. Natomiast w tym przypadku potrzebne jest randomizowane badanie – z udziałem kilku grup pacjentów, żeby jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie dotyczące skuteczności chlorochiny. Wiadomo od wielu lat, że ma działanie przeciwwirusowe, ale w jakim stopniu może hamować replikację wirusa, to jeszcze trzeba dokładnie sprawdzić.

Są jeszcze przeciwciała monoklonalne czyli leczenie biologiczne. Ma nie tyle działanie przeciwwirusowe, ile hamujące nadmierny stan zapalny, który jest cechą charakterystyczną COVID-19 o ciężkim przebiegu ze zmianami narządowymi. Wreszcie rozważa się także stosowanie surowicy ozdrowieńców.

Rozmawiał Tomasz Wysocki

fot. Medycyna Praktyczna



Zgłoś uwagę