„Tirza” w reżyserii Pawła Miśkiewicza na scenie Teatru Współczesnego

Spektakl na podstawie wstrząsającej powieści Arnona Grunberga to pierwsza w tym roku premiera Wrocławskiego Teatru Współczesnego. „Tirzę” reżyseruje Paweł Miśkiewicz, autorką adaptacji jest Joanna Bednarczyk, a obejrzymy thriller psychologiczny, którego głównym bohaterem jest redaktor holenderskiego wydawnictwa obsesyjnie kontrolujący swoją córkę Tirzę. Premiera przedstawienia 29 maja. 

  • tirza wrocławski teatr współczesny

    Tirza (Maria Kania) i jej zaborczy ojciec Hofmeester (Jerzy Senator) – próba/fot. Natalia Kabanow


Teatr znowu otwarty dla publiczności

Na ten spektakl czekają nie tylko fani Arnona Grunberga, przede wszystkim fani Wrocławskiego Teatru Współczesnego i teatromani w ogóle.

– Cieszymy się, że jesteśmy uwolnieni i możemy grać – przekonuje dyrektor teatru Marek Fiedor, ubolewając, że podczas pandemii i przymusowej przerwy w pracy placówek w całym kraju dokonała się bezprecedensowa dewastacja porządku teatralnego i emocjonalnego, jaki dokonuje się w twórcach. Trwające kilka miesięcy przygotowania premiery „Tirzy” w dość niezwykłych warunkach udało się szczęśliwie zamknąć. Premiera już w sobotę 29 maja. 

Tirza

Tirza

Inne
Termin od 29 maja 2021 do 2 czerwca 2021

Miejsce Wrocławski Teatr Współczesny im. Edmunda Wiercińskiego

Zobacz

„Tirza”, czyli thriller psychologiczny

Literackim pierwowzorem spektaklu jest powieść urodzonego w 1971 roku holenderskiego pisarza Arnona Grunberga (w Polsce ukazała się nakładem Wydawnictwa Pauza w świetnym przekładzie Małgorzaty Diederen-Woźniak).

Głównym bohaterem autor uczynił Jörgena Hofmeestera, redaktora jednego z wydawnictw w Amsterdamie, który po odejściu żony sam wychowuje ich córkę Tirzę i z biegiem czasu otacza ją coraz bardziej zaborczą miłością. Kiedy dziewczyna przedstawia swojego chłopaka, Choukriego, Hofmeester nie jest zachwycony mężczyzną, choć w końcu wyraża zgodę, by obydwoje wybrali się w podróż do Afryki. Po wyjeździe młodych i braku kontaktu z nimi Hofmeester postanawia odnaleźć Tirzę i leci do Afryki.  

Dla Pawła Miśkiewicza, który swój spektakl określa mianem thrillera psychologicznego, jednym z najważniejszych tematów w „Tirzy” jest trud bycia rodzicem. – Każdy z nas musi mierzyć się z życiem, rolami, jakie każe się nam przyjąć, a nie zawsze do nich dorośliśmy, jak choćby rola rodziców – zwraca uwagę reżyser. 

Tirza (Maria Kania), jej chłopak Choukri (Miłosz Pietruski), na ekranie – ojciec Tirzy (Jerzy Senator)/fot. MT

W książce miłość ojca do córki to uczucie niezwykle zaborcze, zamieniające się w rodzaj obsesji. – Każda miłość rodzicielska jest trochę chorobliwa – tłumaczy Paweł Miśkiewicz. – Z poczucia miłości i odpowiedzialności próbujemy ochronić dzieci przed własnymi błędami, powinny się poruszać w obrębie naszego doświadczenia życiowego. Tak naprawdę zawsze rodzicielstwo jest rodzajem gwałtu na młodym pędzie, który dopiero szuka swojej drogi i powinien mieć maksimum wolności, m.in. po to, abyśmy nie produkowali naszych lęków i niepowodzeń w naszych dzieciach – dodaje Miśkiewicz.

Obrona przed barbarzyńcami

Kolejnym wątkiem, który został w powieści Grunberga mocno wyeksponowany jest niechęć Hofeestera do Choukriego, chłopaka córki. Porównuje go do terrorysty, Muhammada Aty, który pilotował jeden z samolotów, jakie uderzyły w World Trade Center. Reżyser spektaklu we Wrocławskim Teatrze Współczesnym podkreśla, że Hofmeester jest jednym z obrońców okopów Świętej Trójcy, cytując za „Nie-Boską komedią” Krasińskiego, czyli ostatniego bastionu obrońców Chrystusa, który broni zdobyczy, choć dawno przestała mu smakować.

– Bohater odizolował się wysokim murem od świata, w którym, jak mu się wydaje, problemy zostały rozwiązane, podczas gdy za murem czają się zdziczałe społeczeństwa, stanowiące ciągłe zagrożenie – wyjaśnia Paweł Miśkiewicz. – Można zadać pytanie, po której stronie jest racja. Czy w pozornym ładzie, który owocuje lokalnymi dramatami, jak piwnica Josefa Fritzla, które pokazują, że ten narzucony europejski ład nie do końca jest w stanie zagospodarować wszystko, co dzieje się w duszy człowieka. A może w barbarii, którą próbujemy trzymać za murem, a jest także równoprawną częścią duszy człowieka i trzeba się na nią trochę otworzyć – zastanawia się reżyser „Tirzy”. 

Paweł Miśkiewicz reżyseruje „Tirzę”/fot. MT

Niespodzianka dla czytelników „Tirzy”

Spektakl ma być wierny powieści, realizatorzy szykują też niespodziankę. – Książka jednoznacznie nie dopowiada, co zaszło między ojcem a córką i jej chłopakiem, ale między wierszami przeczytamy, że podróż do Afryki jest jedną wielką mistyfikacją. Teatr ma jednak tę wyższość nad filmem, że w łatwiejszy sposób przyswaja metaforę, pozwala przenosić pewne sensy w inne przestrzenie i dlatego zupełnie inaczej rozwiązujemy drugą część powieści niż ma to miejsce w książce – dodaje Paweł Miśkiewicz.  

Premiera „Tirzy” na Dużej Scenie Wrocławskiego Teatru Współczesnego w sobotę 29 maja. 



Zgłoś uwagę