Misja Berlin: co warto wiedzieć?
- Berlińskie hale to dziś centra lokalnych społeczności, a nie tylko miejsca zakupów. Dzięki temu mogą służyć jako inspiracje dla naszej Hali Targowej. Rzemiosło na widoku sprawia, że klienci widzą, jak powstaje chleb i wędliny. Produkty są świeże i najwyższej jakości, to buduje zaufanie i przyciąga nowych gości.
- Hala jest miejscem wydarzeń i warsztatów edukacyjnych, co przekłada się na integrację lokalnej społeczności.
- Miasto i kupcy razem szukają modelu, który ma przywrócić Hali Targowej jej pełny blask.
Markthalle Neun - wyjątkowe miejsce na Kreuzbergu
Markthalle Neun została wybudowana w 1891 roku jako jedna z 14 hal miejskich, które miały uporządkować handel w Berlinie i zapewnić mieszkańcom bezpieczny dostęp do świeżej żywności. Obiekt zaprojektowany przez Hermanna Blankensteina i Augusta Lindemanna imponował nowoczesnością. Stalowo-szklana konstrukcja mieściła 300 stoisk, miała własne chłodnie i odpowiednio szerokie bramy wjazdowe dla wozów konnych.
Mimo zniszczeń w 1945 roku, hala kontynuowała działalność, stając się po wojnie jedną z trzech najważniejszych tego typu miejsc Berlina Zachodniego. Największy kryzys przyniósł jednak rok 1961. Budowa Muru Berlińskiego odcięła obiekt od zaplecza klientów i dostawców, spychając go na boczny tor. Aby przetrwać, w latach 70. i 80. do zabytkowych wnętrz wprowadzono dyskonty, co na lata zmieniło kupiecki charakter tego miejsca i sprawiło, że hala niemal stała się „pustą skorupą”.
Przełom przyniósł rok 2010. Miasto postawiło na jakość, a nie na zysk, wystawiając halę na sprzedaż za kwotę 1,15 mln euro. O wyborze nabywcy decydowała wyłącznie koncepcja. Warunkiem było utrzymanie drobnego handlu i funkcji społecznych oraz kulturalnych.
Rzemiosło, które widać, słychać i czuć
Dzisiejsza Markthalle Neun opiera swój sukces na autentyczności i rzemiośle. Operator postawił na drobny handel detaliczny, co pozwoliło na zachowanie pierwotnej funkcjonalności tego historycznego miejsca.
Mateusz Hartwich, przedstawiciel Izby Przemysłowo-Handlowej w Berlinie (IHK Berlin), a także przedstawiciele operatora i przewodnicy po obiekcie odpowiedzialni za wydarzenia i komunikację społeczną: Olivier Witzkewitz i Carina Reckers, szczegółowo omówili ten model biznesowy z wrocławską delegacją. Najważniejszym punktem spotkania było poznanie hali jako miejsca wielofunkcyjnego. Obiekt swoją działalność opiera na sprzedaży produktów spożywczych, będąc jednocześnie miejscem społecznym i pełniącym funkcję edukacyjną.
Oprócz stoisk oferujących świeże owoce, warzywa, wina, hala dysponuje bogatą ofertą kulinarną (kawiarnie, restauracje) oraz ciekawymi punktami rzemieślniczymi z produktami wytwarzanymi na miejscu. Przeszklone piekarnie, masarnia i stoisko rybne, gdzie na oczach klientów odbywa się filetowanie, robią niesamowite wrażenie. Dodatkowym atutem jest zapach świeżego pieczywa, wędlin i serów, od którego aż przyjemnie kręci w nosie. W piwnicach obiektu funkcjonuje również rzemieślniczy browar. W ogromnych kadziach warzone jest piwo, rozlewane i butelkowane na miejscu.
Galeria zdjęć
Choć w hali nie ma sztywno wyznaczonych stref funkcjonalnych, przestrzeń oferuje wszystko, co przyciąga gości. Odwiedzający znajdą tam zarówno komfortowe miejsca, gdzie można usiąść i zjeść posiłki zakupione na stoiskach, jak i kącik zabaw dla dzieci.
Elastyczny układ pozwala na dowolną aranżację wnętrza, dopasowaną do potrzeb zmieniającego się tygodniowego harmonogramu.
Galeria zdjęć
Problem braku miejsc do zatrzymania się we wrocławskim obiekcie zauważają sami najemcy, dla których Berlin stał się ważnym punktem odniesienia.
- Takie rozwiązania jak przestrzenie z ławkami, czyli części wspólne dla całej hali, są świetnym rozwiązaniem. We Wrocławiu brakuje takiej przestrzeni. Jest wielu turystów, mieszkańców i studentów, którzy odwiedzają naszą Halę Targową, a nie mają gdzie usiąść. Hala służy u nas bardziej jako miejsce szybkich zakupów, a nie przestrzeń o przeznaczeniu społecznym – zauważa Wiktoria Szokalska, która prowadzi Galerię Kącik z obrazami, grafikami i przedmiotami vintage. Z Halą Targową związana jest od dziecka, gdyż jej rodzice prawie 40 lat temu otworzyli tam cukiernię o nazwie “Irma”, która działa do dziś.
Obiekt berliński funkcjonuje jako nowoczesny system, w którym istotną rolę odgrywa zmienność oferty. Dzięki systemowi ruchomych stoisk i cyklicznym wydarzeniom, takim jak Street Food Thursday, hala stała się naturalnym inkubatorem dla gastronomii. Spośród 300 podmiotów testujących tu swoje autorskie pomysły aż jedna trzecia otworzyła później stałe lokale w mieście.
Hala działa w tygodniowym harmonogramie:
- od poniedziałku do środy dostępne są podstawowe stoiska handlowe
- w czwartki króluje street food, przestrzeń wypełniają dodatkowe punkty z autentyczną kuchnią z całego świata
- piątki i soboty to czas dodatkowych ruchomych punktów z żywnością regionalną
- niedziele przeznaczone są na wydarzenia tematyczne (np. sery, wina, targi śniadaniowe).
Zarząd hali kładzie nacisk na jakość i promocję, wykorzystując np. nowoczesne systemy liczenia gości. Dane te pozwalają najemcom precyzyjnie przygotować się do sezonowych, a nawet tygodniowych szczytów sprzedażowych.
Wrocławscy kupcy byli pod wrażeniem całościowego podejścia do prowadzenia obiektu, również pod kątem promocji. Zauważyli, że PR i social media wrocławskiej Hali są obecnie zaniedbane, przez co traci ona wielu potencjalnych klientów. Według Wiktorii Szokalskiej świetnym pomysłem są też cykliczne spotkania zarządcy z najemcami - dialog, który pozwala wypracować najlepsze rozwiązania dla wszystkich stron.
Wizyta studyjna wrocławskiej delegacji został zorganizowana przez Biuro Rozwoju Gospodarczego Urzędu Miejskiego Wrocławia. Spotkania okazały się owocne w praktyczną wiedzę. Zarząd Markthalle Neun GmbH reprezentowała Olga Graf, a Urząd Miejski Berlina (Bezirksamt Friedrichshain-Kreuzberg von Berlin) - radna miejska Annika Gerold, odpowiedzialna m.in. za hale targowe w Berlinie. Dzięki temu uczestnicy misji mogli szczegółowo zapoznać się z systemem funkcjonowania hali, sposobami jej finansowania i skutecznymi strategiami promocji.
Model, w którym prowadzona jest Markthalle Neun, wspiera także lokalny rynek pracy. Hala skupia ponad 100 regionalnych dostawców i tworzy ponad 400 miejsc pracy, pełniąc jednocześnie funkcję ośrodka kształcenia w zawodach rzemieślniczych.
Wrocławianie zapoznali się również z szeroką działalnością społeczną i edukacyjną obiektu. Przykładem jej jest projekt Kochschule Neun, prowadzony w ramach działalności stowarzyszenia Der Kulturverein Markthalle Neun e.V. Przedstawiciele z Wrocławia mieli okazję do rozmowy z specjalistką od ekotrofologii, Anną Kabacińską, odpowiedzialną w Kochschule Neun za projekty edukacji ekologicznej. W ramach zajęć kulinarnych dzieci oraz seniorzy zdobywają wiedzę o pochodzeniu żywności i zrównoważonym rolnictwie, bo ekotrofologia to nauka o żywieniu człowieka, łącząca wiedzę z zakresu dietetyki, produkcji żywności ekologicznej oraz nauk o środowisku.
- Zajęcia prowadzone dla dzieci czy seniorów to marketing na wysokim poziomie. Takie formy aktywności przyciągają klientów i mają ważny wymiar społeczny - uważa Adam Dudziak z „DUDO Workshop”. Podkreśla również, że kluczem do sukcesu jest rzemiosło: - Dodatkowym atutem berlińskiej hali są produkty rzemieślnicze, których powinno być zdecydowanie więcej także w Hali Targowej we Wrocławiu.
Zachwycony z Berlina wyjechał też inny najemca stoiska z Hali Targowej.
- Jesteśmy ciekawi różnych rozwiązań, w oparciu o które działa zarządzanie takim obiektem jak hala targowa w innych miejscach niż Wrocław – nie kryje Karol Michalski, współwłaściciel sklepu z winami „Powinno”. - W przypadku Berlina zobaczyliśmy, jak prywatny właściciel świetnie współpracuje z najemcami. Co ciekawe, opierają je głównie na kryteriach pozafinansowych, bo chodzi tu o wyjątkową jakość i atmosferę.
Przedstawiciele Wrocławia byli ciekawi modelu zarządzania i programu funkcjonalnego, warunków przetargu i zasad współpracy z urzędami. Już na miejscu stwierdzili, że zebrane doświadczenia i berlińskie rozwiązania będą dla nich cenne przy wypracowywaniu docelowej koncepcji dla wrocławskiej Hali Targowej.
- Cieszę się, że nasi urzędnicy zobaczyli na własne oczy, jak takie miejsce może działać wręcz wzorcowo – zachwycał się Filip Kucharczyk z Cafe Targowa. - Wszystko w tej hali jest dobrze zorganizowane. Jej przedstawiciele walczą o pozyskanie wartościowych najemców. Nim ktoś nowy otworzy stoisko, sprawdzają, czy ktoś pasuje do ich koncepcji tego miejsca. Czynsze nie są tu najważniejsze, a najemców nie brakuje.
Marheineke Markthalle - model miejski i stabilizacja handlu
Kolejnym przystankiem na trasie wrocławskiej delegacji była Marheineke Markthalle, położona w sercu tętniącej życiem dzielnicy Bergmannkiez na Kreuzbergu. To miejsce ukazało uczestnikom zupełnie inny model zarządzania niż w przypadku „Dziewiątki”. O ile Markthalle Neun stawia na rzemieślniczą energię i liczne wydarzenia, o tyle Marheineke stanowi synonim stabilizacji oraz nowoczesności i od 2003 roku jest prowadzona w 100 proc. przez miejską spółkę Berliner Großmarkt GmbH.
Historia tej hali jest nierozerwalnie związana z powojenną odbudową Berlina, gdy w 1952 roku miasto zleciło jej rekonstrukcję, aby zapewnić mieszkańcom odciętego od świata Berlina Zachodniego stałe dostawy żywności. Choć po 1990 roku ekspansja supermarketów zepchnęła wiele podobnych obiektów na margines, Marheineke przetrwała i dziś dysponuje 50 kompletnie wyposażonymi stoiskami. O jej stabilności najlepiej świadczy fakt, że większość kupców prowadzi tu swoje biznesy nieprzerwanie od 2007 roku.
Dla przedstawicieli Wrocławia najważniejsze w tym przypadku znów były informacje organizacyjne, kwestie rozwoju i współpracy. Obiektem zarządza spółka publiczna należąca do miasta. Jak podkreślał jej przedstawiciel, Nico Kaufmann, głównym celem nie jest tu generowanie maksymalnych zysków, lecz skuteczne prowadzenie działalności handlowej służącej lokalnej społeczności.
Dzięki takiemu podejściu możliwe jest utrzymanie niższych czynszów, co pozwala tradycyjnym kupcom przetrwać nawet w czasach rosnących kosztów np. energii. I tutaj miasto dba o dobór najemców, tak aby oferta była różnorodna i precyzyjnie odpowiadała na potrzeby zmieniającej się dzielnicy. Przekłada się to na małą rotację stoisk, co daje sprzedawcom poczucie bezpieczeństwa i pomaga budować silną, wieloletnią więź z klientami.
W przeciwieństwie do Markthalle Neun, model Marheineke nie opiera się na wydarzeniach ani intensywnym marketingu. Główną grupą docelową pozostają tu stali mieszkańcy, a turystyka, choć obecna, stanowi jedynie uzupełnienie codziennej działalności. Hala łączy funkcje spożywcze z gastronomią, a w jej strukturze znajdują się nawet gabinet lekarski, restauracja z hotelem i przestrzeń coworkingowa.
Galeria zdjęć
Wizyta w Marheineke uświadomiła wrocławskiej delegacji, że rola miasta jako właściciela gwarantuje bezpieczeństwo ekonomiczne, choć nie zawsze przekłada się na unikalną atmosferę. Choć model ten udowadnia, że przy wsparciu samorządu hala może stać się stabilnym fundamentem dzielnicy, uczestnicy misji zauważyli wyraźną różnicę w klimacie obu miejsc. Marheineke, mimo swojej nowoczesności i uporządkowania, sprawiała wrażenie obiektu nastawionego głównie na realizację codziennych potrzeb zakupowych, tracąc przy tym rzemieślniczą „duszę” i energię, która tak mocno biła z Markthalle Neun.
- Z dwóch hal, które zobaczyliśmy zdecydowanie bardziej podobała nam się pierwsza, czyli Markthalle Neun. Pomyślana i zrobiona tak, że od razu widać, co ludzie robią, widać, że chcą to robić, bo rzucają się w oczy serdeczne relacje między osobami, które tam pracują. Ludzie wyraźnie byli zaangażowani w to, co robią. W drugiej wiało emocjonalnym chłodem i komercją – uważają Kasia i Ewa z Galerii Mystica.
Podobne odczucia mieli przedstawiciele urzędu. Małgorzata Golak, dyrektor Biura Rozwoju Gospodarczego UMW stwierdza: Markthalle Neun zachowała klimat kupiecki, autentyczność architektoniczną, a jednocześnie jest na tyle wielofunkcyjna, że każdy dzień oferuje coś innego. To przyciąga wielu klientów, rozwija lokalne firmy i ma dobry wpływ na całą dzielnicę. Dla nas to duża inspiracja. Cieszymy się też, że przedstawiciele wrocławskich kupców zobaczyli, że dobór najemców i ich zaangażowanie mają realny wpływ na rozwój hali, a także na liczbę osób odwiedzających - podkreśla.
Cała wrocławska delegacja stwierdziła, że wizyta w Berlinie była dla niej cenną lekcją. Samorządowe zarządzanie może uchronić handel przed konkurencją supermarketów i zapewnić kupcom niższe czynsze, ale to tylko połowa sukcesu. Wygląda na to, że prawdziwym wyzwaniem przy tworzeniu koncepcji dla Hali Targowej przy ul. Piaskowej będzie znalezienie złotego środka - połączenie stabilności, jaką daje model miejski, z autentycznością i klimatem, który przyciąga ludzi nie tylko na zakupy, ale też po to, by zatrzymać się w codziennym biegu i odpocząć chwilę w sercu miasta.
Tekst i zdjęcia: Malwina Jędrkowiak.