Malarka, która została scenografką
Elżbieta Terlikowska była uczennicą wybitnego malarza Jerzego Hałasa i powtarzała, że to właśnie profesor nauczył ją dyscypliny, czystości kompozycji, zwracania uwagi na kolor.
– Czuję z nim wielki estetyczny związek, dużo mu zawdzięczam, choć pewnie nie byłby zachwycony tym, czym się teraz zajmuję – mówiła w 2020 toku na łamach wroclaw.pl.
Jej praca zafascynowała na studiach samego Władysława Hasiora – dostała najwyższą notę za zadany temat „Góra Giewont, Boże Narodzenie”. – Od tamtego momentu zaczęto na mnie zwracać uwagę – przyznała po latach.
Malarstwo porzuciła dla scenografii i kostiumów. – Mam za sobą 300 realizacji, to mój zawód – podkreślała.
Projektowała wiele scenografii (pierwszą – w 1986 w sztuce „Nowe Wyzwolenie” według Witkacego dla Opery Wrocławskiej), była za nie także regularnie nagradzana w Polsce i za granicą.
Wszystkie swoje dzieła Elżbieta Terlikowska szyła sama, lubiła kiedy coś było krzywe, niedokończone, wystawała nitka
Precyzję, z jaką dbała zawsze o sceniczne rekwizyty i materiały do kostiumów, odnajdziemy w wielu jej innych pracach. Ich leitmotiwem było czerpanie inspiracji ze sztuki sakralnej, ludowej, również ukochanej japońskiej.
Wybitną wrocławską artystkę w niedzielę 12 kwietnia pożegnał m.in. Związek Artystów Scen Polskich i prezydent Jacek Sutruk, nazywając Elżbietę Terlikowską „Ikoną Wrocławia”.
Elżbieta Terlikowska opowiada o swojej sztuce
W 2020 roku, tuż po poluzowaniu obostrzeń pandemicznych Elżbieta Terlikowska przygotowała w Muzeum Teatru im. Henryka Tomaszewskiego zjawiskową wystawę „O nieznanym imieniu” zrodzoną z fascynacji obrzędowością hiszpańską i portugalską, ale także japońską.
Elżbieta Terlikowska – jej praca w mia Art Gallery
Wrocławska artystka została wyróżniona w konkursie przez Związek Polskich Artystów Plastyków. Do 16 kwietnia możemy obejrzeć dzieło w mia Art Gallery na placu Solnym 11.
Godziny otwarcia galerii
- wtorek-piątek – 12-18,
- sobota – 12-16.