Wrocław Extra

Wyjątkowe zdjęcia Wrocławia z lat 1945 – 1972 [DUŻO ZDJĘĆ]

Józef Radomski/archiwum Mariusza Krajewskiego

Około trzech tysięcy zdjęć przedstawiających Wrocław i wrocławian z lat 1945 – 1972 znaleziono w mieszkaniu dawnego milicyjnego fotografa Józefa Radomskiego na Biskupinie. To oryginalne obrazki z życia miasta.

Tomasz Wysocki | 04 grudnia 2020

Nieduża walizka z negatywami i dokumentami po Józefie Radomskim ostatnie parę lat przeleżała w magazynie Kliniki Mebli, pracowni renowacji zabytków prowadzonej przez Mariusza Krajewskiego w dawnej zajezdni tramwajowej Dąbie.

- Kilka lat temu pewna pani kupiła na Biskupinie mieszkanie po swoim sąsiedzie. Poprosiła mnie, abym ocenił, czy warto naprawić meble, które zostały po nim. Przy okazji przekazała mi niedużą walizkę z negatywami fotograficznymi – opowiada Mariusz Krajewski.

Pudło wypełniało trochę dokumentów oraz dziesiątki rolek fotograficznych skrupulatnie opisanych ładnym charakterem pisma.

- W sumie to około 3,5 tysiąca zdjęć. Na większości są uczestnicy uroczystości rodzinnych, ślubów, przyjęć, prywatnych spotkań – mówi Mieczysław Michalak. Wieloletni fotoreporter wrocławskiej „Gazety Wyborczej” zeskanował filmy i je posegregował. – Ale jest kilkaset zdjęć interesujących ze względów historycznych. Między innymi przedstawiają wizytę kardynała Wyszyńskiego, albo odsłonięcie obelisku na dzisiejszym placu Kościuszki, wtedy jeszcze kompletnie zrujnowanym. Są milicjanci z orłami wymalowanymi na niemieckich hełmach. Są pochody i uroczystości państwowe na dzisiejszym placu Wolności, gdzie stała jeszcze część Pałacu Królewskiego, która potem została rozebrana. I miejsce startu Wyścigu Pokoju na wrocławskim Rynku.

Wizyta kardynała Stefana Wyszyńskiego, prymasa Polski. fot. archiwum Mariusza Krajewskiego

Szczególnie warta uwagi jest fotograficzna relacja z wizyty we Wrocławiu Bolesława Bieruta. Komunistyczny dygnitarz po II wojnie pełnił funkcję prezydenta Polski. – Zdjęcie zostało wykonane z bardzo bliska. To oznaczało, że fotograf miał prawo swobodnie poruszać się i pracować w pobliżu samego Bieruta – mówi Mieczysław Michalak.

W milicji marnie płacą

Autor zdjęć Józef Radomski, rocznik 1914, pochodził z Warszawy. Tam ukończył zawodową szkołę graficzną, studiował na Akademii Sztuk Pięknych. Po II wojnie osiadł z matką we Wrocławiu, nie założył rodziny.

- W 1945 roku zatrudnił się w Milicji Obywatelskiej w charakterze fotografa – mówi Mariusz Krajewski, który dotarł do teczki personalnej Radomskiego przechowywanej we wrocławskim Instytucie Pamięci Narodowej.

Wśród fotografii zachowanych w walizce nie ma obrazków z miejsc zbrodni lub innych wydarzeń kryminalnych. Ale Krajewski chce sprawdzić, czy tego rodzaju fotografie Radomskiego ocalały w archiwach policyjnych.

Mariusz Krajewski: - Z dokumentów w IPN wynika, że pan Józef chciał odejść z milicji. Przede wszystkim dlatego, że słabo tam zarabiał. Kilkukrotnie pisał podanie o zwolnienie, ale zgodę na to dostał dopiero w 1951 roku.

Nową pracę znalazł w zakładach graficznych, które mieściły się w gmachu poczty przy ul. Krasińskiego. Stąd w ocalałym zbiorze kilka panoramicznych widoków placu Społecznego i placu Dominikańskiego, wykonanych z najwyższych kondygnacji poczty.

Mieczysław Michalak ocenia: - Niestety, nie miał zmysłu dokumentalisty, fotoreportera. Zachowały się rolki filmów z jednym dobrym kadrem. Tak jakby tym jednym zdjęciem chciał zaliczyć cały temat.

Sępolno, fot. archiwum Mariusza Krajewskiego

W zbiorze są też obyczajowe smaczki. Rolka opisana jako „Irena dokłada do pieca” zawiera akt kobiety, która tyłem do fotografa kuca przed piecem i dokłada drew do paleniska.

Spora część kolekcji to zdjęcia dzieci z Biskupina.

– Można odnieść wrażenie, że nie lubił się ruszać poza Biskupin i Sępolno. Najdalej, gdzie robił zdjęcia, to Rynek we Wrocławiu – mówi Mariusz Krajewski.

Kilkadziesiąt zdjęć była prezentowana wiosną i latem na wystawie „Znalezione Ocalone – sztuka z kontenera” w zajezdni Dąbie.

Wyimek historii

Józef Radomski zmarł w podeszłym wieku kilkanaście lat temu. W ostatniej fazie życia opiekowali się nim sąsiedzi. Jedyni krewni fotografa mieszkają w Niemczech. Mariusz Krajewski chce nawiązać z nimi kontakt.

- Do nich pojechała część zdjęć pana Józefa, zapewne tych dotyczących rodziny – mówi miłośnik historii. – Chciałbym przygotować wystawę i wydawnictwo ze zdjęciami pana Józefa. To ciekawy fragment powojennej historii Wrocławia. Biskupin i Sępolno nie były centrum wydarzeń, a zdjęcia pana Józefa są swego rodzaju kroniką dziejów lokalnej społeczności.

Galeria

Kliknij na zdjęcie aby powiększyć