Wrocław Extra

Stefan Arczyński: Legenda fotografiki, legenda Wrocławia

fot. T. Walków

Nieoceniony kronikarz powojennej odbudowy Wrocławia i  rozkwitu życia kulturalnego dolnośląskiej stolicy. Wielbiciel podróży i piękna przyrody, które uwiecznił w sobie właściwym, niezwykłym stylu na niezliczonych fotografiach, przez co stały się nie tylko cennymi dokumentami, ale także dziełami sztuki – Stefan Arczyński obchodzi 103. urodziny.

Małgorzata Wieliczko | 14 grudnia 2019

We wrocławskim Muzeum Teatru jedna z trzech stałych ekspozycji to zaaranżowane atelier Stefana Arczyńskiego, które służy fotograficznym wystawom czasowym, jest poszerzone o multimedia i stanowiska do kwerend, wykorzystuje się je również do prac nad zbiorami fotograficznymi muzeum. To miejsce jest symbolicznym wyrazem uznania i szacunku dla niezwykłego człowieka i jego pracy. Stefan Arczyński wybrał Wrocław na swoje miasto w roku 1950, śledząc od tamtej pory jego losy za pomocą aparatu fotograficznego – najpierw jak odradza się z powojennych gruzów, potem jak się rozwija i pięknieje. 

Ludzie, domy, ruch uliczny, codzienna praca, przyroda, dzień powszedni i odświętny – każdy z przejawów miejskiego życia na przestrzeni kilku dekad znalazł swoje miejsce na fotograficznych kliszach, a potem odbitkach, wykonanych przez Stefana Arczyńskiego. To dzięki tak długiej karierze zawodowej i artystycznej, a także niezwykłej żywotności fotografika, który ten świat ogląda już od 103 lat, możemy przekonać się, jak to życie było i jest bogate.

Mieć artystyczne oko do wszystkiego

Przed trzema laty, w roku Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016, gdy Stefan Arczyński kończył 100 lat życia, Muzeum Miejskie Wrocławia uczciło ten fakt wystawą zdjęć fotografika w Starym Ratuszu. 

Wtedy dyrektor muzeum Maciej Łagiewski, przyjaciel i jeden z najzagorzalszych promotorów dzieła Stefana Arczyńskiego, opowiadał nie tylko o tych niezwykłych, unitatowych pracach, ale i o samym ich twórcy – jako o człowieku niesłychanie dobrym, radosnym, przyjaznym, życzliwym, pracowitym, rzetelnym, sumiennym, kochającym, wiernym, oddanym i opiekuńczym. Po prostu o pięknym człowieku. 

W takiej pełni przymiotów postrzegali i postrzegają Stefana Arczyńskiego ci, którzy go znają najlepiej. A jakie zdanie o tym artyście może sobie wyrobić ktoś, kto poznał go, lub dopiero teraz poznaje, tylko przez pryzmat jego fotograficznej twórczości?

Niewątpliwie przyzna, że Arczyński wypracował magiczny styl, który zachwycał nie tylko przed pół wiekiem, ale wywiera i dziś ogromne wrażenie. Jego fotografie to bowiem nie tylko zatrzymane, dokumentalne kadry, to również pierwszego sortu dzieła sztuki. Po czarno-białych zdjęciach widać, jak ich autor był wnikliwym i wrażliwym obserwatorem tego, co go otaczało.

Stefan Arczyński „miał oko” do rzeczy i zjawisk, których większość ludzi może nawet nigdy nie dostrzegła. To pewnie również zasługa tego, że fotografik wszystko, co robił w swoim niesamowicie długim życiu, podporządkował fotografii. Kontakty z ludźmi, wypoczynek, np. w dalekich od Wrocławia krajach, jak Hawaje, pory roku i napotkane na drodze drzewa, chmury czy zwykłe trawy... Każda chwila i okoliczności były dla Stefana Arczyńskiego dobre, żeby sięgnąć po aparat.

Motywacja, pracowitość i poczucie bycia potrzebnym...

...to, również zdaniem Macieja Łagiewskiego, stało się motorem napędowym dla Stefana Arczyńskiego, sposobem – jak się okazuje sprawdzonym – na przedłużenie życia i odganianie, ile się da, starości. Arczyński jeszcze jako 95-latek był czynny zawodowo i planował kolejne przedsięwzięcia, w czym dopingowała go najbliższa osoba – żona, Lidia Cichocka-Arczyńska, którą poznał w swoim atelier na Nadodrzu w roku 1952, jego najdoskonalsza modelka.

Lidia Cichocka-Arczyńska, lata 50.

W roku 2008 Stefan Arczyński poświęcił swojej muzie i towarzysce życia wystawę we wrocławskim Domku Romańskim. 60 zdjęć Lidii Cichockiej-Arczyńskiej, wystawionych na „ogląd ludzki”, stało się symbolicznym ukoronowaniem 50 lat liczącej miłości i przywiązania, wyrazem wspomnień z młodości, a jednocześnie potwierdzeniem kunsztu twórcy pięknych, czarno-białych fotografii.

Przeżyć i żyć dla fotografii

Stefan Arczyński pochodzi z polskiej rodziny, emigrantów z Wielkopolski osadłych w niemieckim Essen. Na świat przyszedł 31 lipca 1916 r. Gdy zmarła jego mama, wszystkie obowiązki rodzicielskie przejął na siebie ojciec, Wiktor Arczyński, pod którego opieką pozostawało jeszcze rodzeństwo Stefana – brat Tadeusz i siostra Helena.

Senior Arczyński był urzędnikiem państwowym i aktywnym działaczem Związku Polaków w Niemczech. Gdy wybuchła wojna, za działalność polonijną aresztowało go gestapo. Był poddawany nieludzkim przesłuchaniom. W roku 1940 wykonano na nim karę śmierci przez ścięcie toporem. 

Stefan został natomiast wcielony do niemieckiej armii – gdzie obrabiał dla Luftwaffe zdjęcia lotnicze, oddelegowany do Francji, a potem na front wschodni, tam odniósł rany pod Stalingradem. Z lazaretu trafił do rosyjskiej niewoli na Łotwie. W zwolnieniu go stamtąd w 1946 r. dopomogła polska, patriotyczna przeszłości ojca. Trafił najpierw do donośląskiej Lubawki, wystąpił o polskie obywatelstwo i w 1948 r. otworzył swój pierwszy zakład fotograficzny w Kamiennej Górze.

Dwa lata później był już we Wrocławiu i przy ul. Łokietka 2 otworzył kolejne atelier, wstąpił również do Polskiego Związku Artystów Fotografików. Mimo że ze swoim aparatem przemierzył całą Polskę, najbliższy jego sercu pozostał Wrocław i Dolny Śląsk. Na podstawie pracy dokumentacyjnej Arczyńskiego można było śledzić, jak miasto podnosi się z ruin, jak tętni tu coraz mocniej życie. 

Podglądał dzieci i dorosłych. Podczas pracy, zabawy. Ludzi smutnych i wesołych. Także artystów. Stał się niemal „nadwornym fotografem” Henryka Tomaszewskiego, wybitnego mima, jeszcze w czasie gdy ten był tancerzem wrocławskiej Opery. Obu połączyła długa artystyczna współpraca i wieloletnia przyjaźń. Przez lata Arczyński dokumentował twórczość teatralną Tomaszewskiego, a także portretował go w prywatnych okolicznościach. Aż do 2001 r., czyli do śmierci  twórcy Teatru Pantomimy.

We Wrocławiu, przy ul. Łokietka, w 1952 r. Stefan Arczyński poznał miłość swojego życia. Wspomnianą, piękną 20-letnią Lidię Cichocką, wrocławiankę od 1941 r., bo wtedy zamieszkała z rodziną w dużym mieście w nadziei, że łatwiej w nim będzie przeżyć wojnę. Przeżyła jednak także oblężenie Festung Breslau. W wolnym już Wrocławiu ukończyła szkołę baletową i znalazła pracę solistki w tutejszej Operze.  

Nic cenniejszego od pasji

Wielką pasją małżonków Arczyńskich są podróże. Razem i osobno zwiedzili prawie wszystkie kontynenty. Oczywiście z każdego wyjazdu Stefan Arczyński przywoził w setkach liczone fotografie – ludzi, natury, architektury. Nie uległ jednocześnie modzie na kolorowe klisze. Pozostał wierny czerni i bieli, co – jak najlepiej wiedzą zajmujący się klasyczną fotografią – jest trudniejsze w uzyskaniu artystycznych efektów i wymaga perfekcyjnego warsztatu.

Taki warsztat Stefan Arczyński opanował jak najlepszy wirtuoz, artystycznym kunsztem zadziwiając zwłaszcza w ujęciach portretowych i pejzażach. Jego artyzm można było podziwiać na wielu – począwszy do 1951 r. – wystawach w Polsce i za granicą. Ten wielki talent został także odpowiednio potwierdzony licznymi dyplomami, nagrodami i odznaczeniami, które Stefan Arczyński w swoim pięknym, długim życiu otrzymał.

Źródło: Facebook

Jako jedyny w historii dolnośląskiej stolicy został dwukrotnie uhonorowany Nagrodą Miasta Wrocławia (1959 i 2000), wielokrotnie był nominowany do tytułu Honorowego Obywatela naszego miasta. W 1992 r. rząd Dolnej Saksonii przyznał mu Nagrodę Kulturalną Śląska, jest Zasłużonym Działaczem Kultury. Otrzymał Złoty Krzyż Zasługi i dwukrotnie Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” – Srebrny w roku 2006 i Złoty w 2011 r.

O nagrodach i medalach Stefan Arczyński najmniej w swoim życiu opowiadał. Pogoda ducha, optymizm, empatia, otwartość, a także ogromny talent i pracowitość  – to są chyba największe nagrody, które ten artysta dostał od losu. I za to w dniu tak pięknego jubileuszu trzeba Stefanowi Arczyńskiemu przede wszystkim pogratulować. 

Małgorzata Wieliczko
Fotografie autorstwa Stefana Arczyńskiego, zamieszczone w artykule, zostały pokazane na wystawie prac artysty w Muzeum Miejskim Wrocławia, trwającej od 30 lipca do 18 września 2016, oraz na wystawie w 2008 r. w Domku Romańskim

Galeria

Kliknij na zdjęcie aby powiększyć