Wrocławski bohater „nieśmiertelnej gry”

źródło: Amazon

Pojedynek, rozegrany na pierwszym międzynarodowym turnieju szachowym w 1851 r. w Londynie, do dziś uznawany jest za partię wszech czasów, która zyskała miano nieśmiertelnej. Urodzony we Wrocławiu nauczyciel matematyki Adolf Anderssen pokonał wówczas Lionela Kieseritzky'ego. Został także zwycięzcą całego turnieju, a palmę pierwszeństwa szachowego mistrza świata dzierżył przez następnych kilka lat.

Małgorzata Wieliczko | 17 listopada 2020

Szachy, gra stara jak świat i – chciałoby się rzec – równie jak świat tajemnicza, a dla wielu zwykłych śmiertelników nie do ogarnięcia. Wydaje się skomplikowanym wyzwaniem dla geniuszy, do którego lepiej się nie przymierzać, gdy tzw. główkowanie nie jest czyjąś najmocniejszą stroną. Wiele w tym racji, ale z drugiej strony – jak to się dzieje, że do 64-polowej szachownicy zasiadają już przedszkolaki? 

fot. pl.freepik.com

Pewne jest natomiast, że partii szachów nie da się prawidłowo rozegrać zaraz po przeczytaniu zasad zawartych w instrukcji. Dobra wiadomość jest zaś taka, że nie trzeba być superinteligentym, żeby zacząć w nie grać, ale grając, można swoją inteligencję znacznie wzmocnić.

Szachy robią ostatnio sporą karierę w popkulturze. Stłamszeni przez światową pandemię, przesiadujemy w domach, gdzie towarzyszy nam często ekran telewizora czy komputera, na których niezwykłą popularność zyskują film „Ukryta gra” czy serial „Gambit królowej”. Właśnie dzięki roli, jaką szachy odgrywają w tych produkacjach.

Szachowi mistrzowie w filmach i serialach to postaci fikcyjne, my przypominamy gracza z krwi i kości, który we Wrocławiu jest cały czas pamiętany, fot. domena publiczna. 

Z grona pedagogicznego do grona szachistów

We Wrocławiu o szachach zrobiło się głośno w połowie XIX w. za sprawą Karla Ernsta Adolfa Anderssena, który miano nieoficjalnego szachowego mistrza świata nosił w latach 1851-1858.

Żyjący w tym mieście – od narodzin w 1818 r. do śmierci w 1879 r. – studiował matematykę i filozofię na miejscowym Uniwersytecie. Nie zdecydował się na karierę naukową, a raczej na pracę u podstaw, zatrudniając się jako nauczyciel matematyki w gimnazjum. Z szachami za pan brat był od dziecka – zasady gry poznał jako 9-latek – ale nie traktował ich w latach młodzieńczych jakoś nad wyraz poważnie. 

Świat szachowy zauważył jednak 24-letniego Anderssena najpierw jako autora kilku krótkich i zgrabnych problemów szachowych. Kilka lat później dostał pracę w magazynie „Schachzeitung”, znanym potem jako „Deutsche Schachzeitung”. Coraz lepiej wychodziły mu także potyczki przy szachownicy. W 1848 r. Anderssen zremisował mecz z Danielem Harrwitzem, profesjonalistą, który brał udział w turniejach szachowej elity i rozgrywał partie z najsilniejszymi szachistami. Ten wyczyn także otworzył Anderssenowi drogę jako reprezentantowi Niemiec na pierwszy międzynarodowy turniej szachowy w 1851 r. w Londynie. 

Nieśmiertelna partia

Wydarzyło się to 21 czerwca 1851 r. w londyńskiej restauracji Simpson's-in-the-Strand. Tam Adolf Anderssen zaczął białymi partię szachów – która miała przejść do chlubnej historii tej gry – z bywalcem paryskiej Café de la Régence, słynnej kawiarni szachowej, Lionelem Kieseritzkym. Francuz był uważany wtedy za tuza szachistów kraju nad Sekwaną.

Nieśmiertelna partia. Koniec gry – mat, żródło: chessgames.com

Co ciekawe, ta potyczka odbywała się w kuluarach turnieju, i zapowiadała się na stricte towarzyską. Ale z każdym ruchem na szachownicy stawała się istną batalią, pełną gwałtownych ataków i kontrataków, którą wygrał Anderssen. „Nieśmiertelna” partia – jak nazwał ją w 1855 r. Austriak Ernst Falkbeer – jest przykładem stylu gry, dominującego w XIX w., czyli szybkie rozwijanie figur i atak, uważane za najefektywniejszą drogę do sukcesu.

W londyńskim turnieju, rozegranym systemem pucharowym, Anderssen po drodze pokonał jeszcze pozostałych uczestników, w tym Howarda Stauntona, pomysłodawcę i organizatora tego międzynarodowego wydarzenia, który zasponsorował Anderssonowi koszty podróży do Londynu, gdy ten oznajmił, że na wyjazd go po prostu nie stać... 

Wyczynem na londyńskim turnieju wrocławianin zagwarantował sobie status światowego mistrza na kilka następnych lat. Jego kolejne szachowe mecze były równie fascynujące i stały się ważne dla dziejów tej dyscypliny w kolejnych stuleciach. Pamiętna okazała się np. rozegrana rok po londyńskim turnieju przez Anderssena partia z Jeanem Dufresne, która przeszła do historii pod nazwą wiecznozielonej. Dufresne – prawnik i autor podręczników szachowych – uważał się za ucznia Anderssena i udało mu się w końcu pokonać swojego mistrza (co prawda w nieoficjanym meczu) szesnaście lat później (1868).

Pierwsza porażka i kolejne sukcesy

Jednak trafiła kosa na kamień i w 1858 r. wielki Anderssen trafił na swojego pogromcę – Amerykanina Paula Morphy'ego. Mecz odbył się w grudniu w Paryżu, a liczący sobie wówczas 21 wiosen Morphy gładko pokonał uważanego wówczas za najsilniejszego szachistę Anderssena –wygrał siedem partii, przy tylko dwóch przegranych i dwóch remisach. Tym razem to Amerykanin przejął nieoficjalny tytuł mistrza świata.

Adolf Anderssen w towarzystwie kolegów od szachownicy na grafice ze zbiorów biblioteki publicznej w Cleveland, domena publiczna

Anderssen nie powiedział jednak swojego ostatniego szach mat. W roku 1860 odzyskał reputację czołowego gracza, tym razem w Paryżu triumfując. Trzy lata po porażce z Morphym (który wycofał się ze światowych szachów) wygrał, ponownie w Londynie, pierwszy międzynarodowy turniej rozegrany systemem kołowym – to było dwanaście zwycięskich partii na trzynaście. Pokonał wtedy m.in. późniejszego mistrza świata Wilhelma Steinitza.

Tak się złożyło, że swoje największe szachowe sukcesy na turniejach Adolf Anderssen osiągnął, będąc już w dojrzałym wieku. Wygrał w 1870 r. w Baden-Baden, wyprzedzając m.in. wspomnianego powyżej Steinitza. Gdy miał 59 lat, świetnie wypadł także na turnieju w Lipsku, zajmując drugie miejsce wśród szachowej elity tamtych czasów.

Miniaturowy arkusz wydany z okazji 200. rocznicy urodzin Adolfa Anderssena, dostępny na Amazonie

Lipskie wydarzenie stało się ukoronowaniem kariery Anderssena u kresu jego życia. Szachista ciężko zachorował i dwa lata później, 13 marca 1879 r., zmarł na atak serca we Wrocławiu. Został pochowany na nieistniejącym już cmentarzu reformowanym przy ul. Ślężnej. Po wojnie, gdy nekropolię likwidowano, grób Anderssena został przeniesiony na cmentarz Osobowicki. Stanął przy głównej alei i jest doglądany, również przez miłośników królewskiej gry. 

Pamiątki po Anderssenie 

Współczesny Wrocław pamięta również w symboliczny sposób o sławnym mieszkańcu i oczywiście w odniesieniu do dyscypliny, która przez MKOl została uznana za sport. Od 1992 r. rozgrywany jest tu Memoriał Adolfa Anderssena, turniej szachów szybkich. Ostatni odbył się w sierpniu br. z udziałem 58 uczestników. 

Grób Adolfa Anderssena ze stellą nagrobną z 1879 r., źródło zck.wroc.pl

Jest też Fundacja im. Adolfa Anderssena, patronująca turniejom, ale i organizująca zajęcia szachowe w Akademii Anderssena dla najmłodszych, w tym już dla 5-latków, które są finansowane przez gminę Wrocław.

Największym zaś współczesnym kapitałem miasta, a jednocześnie w pewnym sensie dziedzictwem otwartego umysłu i szachowego geniuszu Anderssena, są wrocławscy szachiści, którzy zdobywają laury m.in. w polskiej szachowej ekstralidze – tak jak reprezentanci Votum SA Polonia Wrocław, którzy już po raz drugi w historii klubu wywalczyli w 2020 r. tytuł drużynowego mistrza Polski. 

źródło: Klub Szachowy Polonia Wrocław/FB