Gdyby miała Pani w jednym zdaniu wyjaśnić mieszkańcom, po co Wrocławiowi jest Departament Różnorodności Społecznej?
Barbara Lisiewicz, dyrektor Departamentu Różnorodności Społecznej Urzędu Miejskiego Wrocławia: Dbamy o to, żeby rozwój miasta nie pomijał nikogo. Niezależnie od wieku, sprawności, orientacji seksualnej, sytuacji życiowej czy indywidualnych potrzeb. Zajmujemy się dostępnością, polityką równego traktowania i ochroną zwierząt. Chcemy, by każdy mieszkaniec, mieszkanka mogli korzystać z miasta na równych zasadach.
Kiedy osoba mieszkająca we Wrocławiu może powiedzieć, że Wrocław rzeczywiście jest miastem bez barier?
Nie wtedy, gdy przeczyta o dostępności w dokumencie. Tylko wtedy, gdy może samodzielnie załatwić sprawę, pojechać tramwajem lub uczestniczyć w wydarzeniu miejskim. Od 2019 roku obowiązują w urzędzie Standardy Dostępności Przestrzeni Miejskich i Osiedlowych. Dzięki nim dostępność jest elementem projektowania miasta. Co ważne, dostępność jest dla nas wszystkich. Niska podłoga pomaga osobie na wózku, ale również rodzicowi z dziecięcym wózkiem, seniorowi jak również pasażerowi z walizką.
Dostępność coraz częściej dotyczy także wydarzeń miejskich. O czym trzeba dziś pamiętać?
O tłumaczeniach na Polski Język Migowy, platformach dla osób na wózkach, dostępnych toaletach, komfortkach, strefach wyciszenia oraz czytelnej informacji dla uczestników.
Dobrym przykładem był tegoroczny Kongres Praw Zwierząt. Zapewniliśmy tłumaczenie PJM, pętlę indukcyjną i rozwiązania wspierające osoby z niepełnosprawnościami. Jeden z uczestników, osoba z dysfunkcją słuchu, przekazał nam przez tłumaczki PJM, że był to jeden z najlepiej przygotowanych pod tym względem kongresów, w jakich uczestniczył. Dochodzi też czynnik ludzki – życzliwa informacja i pomoc w odnalezieniu właściwego miejsca mają znaczenie.
Stawiamy znak równości między podjazdem a ludzkim zachowaniem?
Zdecydowanie tak. Nieporzucona hulajnoga na środku chodnika, ustąpienie miejsca w autobusie i kilka podstawowych znaków języka migowego często znaczą równie wiele jak infrastruktura. Dostępność zaczyna się od projektowania przestrzeni, ale kończy się na człowieku.
Jakie rozwiązania funkcjonują dziś w Centrach Obsługi Mieszkańca?
Osoba głucha może skorzystać z tłumacza języka migowego online, osoba niedosłysząca z pętli indukcyjnej. Osoba niewidoma z tyfloplanów, ścieżek naprowadzających i systemu ToTuPoint. Mieszkańcy i mieszkanki poruszający się na wózkach mają do dyspozycji windy, dostępne toalety, komfortki i obniżone stanowiska przy okienkach. Przy stanowiskach obsługi można skorzystać z folii powiększającej i ramki pomagającej osobom niedowidzącym podpisać się w odpowiednim miejscu. Chcemy, aby samodzielność mieszkańców nie kończyła się przy wejściu do urzędu.
Potrzeby mieszkańców są coraz bardziej różnorodne, niełatwo je połączyć, odpowiedzieć na wszystkie. Jak w związku z tym musi zmienić się podejście do dostępności?
Jeszcze kilkanaście lat temu skupialiśmy się głównie na barierach architektonicznych. Dziś równie ważna jest dostępność informacyjna, komunikacyjna i społeczna.
Dlatego stawiamy także na edukację. Podczas Dnia Otwartego MPK Wrocław, Miasteczka Równości czy Targów Innowacji w Dostępności pokazujemy niepełnosprawność poprzez doświadczenie. Można usiąść na wózku, założyć gogle imitujące wady wzroku albo sprawdzić kombinezon symulujący ograniczenia wieku senioralnego.
Kilka minut takiego doświadczenia często daje więcej niż godzina wykładu. Jednocześnie pamiętamy, że dostępność to proces ciągłego dostosowywania miasta do zmieniających się potrzeb mieszkańców i mieszkanek.
Dostępności nie robi się zza biurka. Dlatego korzystamy z wiedzy i doświadczenia środowiska jak i grupy branżowej ds. dostępności. To ogromne wsparcie i cenne uwagi. Drogowskaz, w którą stronę powinniśmy podążać.
W ostatnich tygodniach wiele emocji wzbudziła pierwsza we Wrocławiu transkrypcja zagranicznego aktu małżeństwa zawartego przez parę jednopłciową. Co było w tej sprawie najważniejsze?
Najważniejsi byli ludzie. Mówimy o dwóch mężczyznach – Ryszardzie i Tomaszu, którzy pozostają razem od blisko pół wieku! Za decyzją administracyjną stoi więc konkretna historia i długie wspólne życie.
Czy zainteresowanie podobnymi procedurami jest we Wrocławiu duże?
Mamy już 21 kolejnych wniosków. To pokazuje, że nie rozmawiamy o abstrakcyjnym zagadnieniu prawnym, ale o konkretnych mieszkańcach i ich codziennym życiu, związkach, relacjach. Zainteresowanie jest spore i rośnie, z czego bardzo się cieszę, bo otrzymamy dzięki temu pewną informację o tym, ile małżeństw jednopłciowych żyje w naszym kraju, jak duży jest to procent naszej społeczności. A to pozwoli nam jeszcze lepiej zadbać o tę grupę.
Już dziś dostrzegam sporą społeczną zmianę. Na pierwszym Marszu Równości we Wrocławiu, 17 lat temu, pojawiło się około 300 osób. W tym roku ulicami miasta przeszło już 10 tysięcy, nie tylko osób bezpośrednio ze społeczności LGBT, ale także osób sojuszniczych.
Ludzie są na pierwszym planie, ale są też bracia mniejsi. Jakie wyzwania stoją dziś przed Schroniskiem dla Bezdomnych Zwierząt?
Jednym z nich są nowe przepisy dotyczące zwierząt gospodarskich w schroniskach. Stały się one bodźcem do znalezienia dla zwierząt nowego miejsca. Przykładem są kury, dwa koguty i dwie kaczki, które trafiły pod opiekę mieszkańców Domu dla Bezdomnych Mężczyzn im. św. Brata Alberta w Szczodrem. To historia pokazująca, że działania na rzecz zwierząt mogą jednocześnie wspierać ludzi i budować odpowiedzialność społeczną.
Odpowiedzialność społeczną widać też w naszych działaniach wykraczających poza ramy przepisów zakładających opiekę nad zwierzętami bezdomnymi. Realizujemy bowiem miejski program kastracji i znakowania elektronicznego psów i kotów właścicielskich. W tym roku pierwszy raz przeprowadziliśmy też szkolenia z pierwszej pomocy weterynaryjnej dla opiekunów społecznych kotów wolnożyjących.
A jakby tego było mało – wespół ze Schroniskiem dla Bezdomnych Zwierząt dbamy o dobrostan zwierząt i ich bytowanie. Co oznacza chociażby prace remontowe i inwestycje w infrastrukturę – baseny w czasie upałów i odnowione wybiegi dla psów.
Na końcu wszystko ma swoje formalne odzwierciedlenie w przepisach. Z bardzo dobrymi wynikami przechodzimy kontrolę Urzędu Wojewódzkiego i Powiatowego Inspektoratu Weterynarii.
No to pora na puentę. Po czym za pięć lat mieszkańcy poznają, że Wrocław stał się jeszcze bardziej otwartym miastem?
Ogromnym wyzwaniem dzisiejszych czasów jest zadbanie o to, aby wszystkie osoby mieszkające we Wrocławiu czuły, że to ich miejsce. Różnorodność to szansa i jednocześnie potencjał, który będzie prowadzić do rozwoju miasta jako miejsca przyjaznego do życia. Dbając o bezpieczeństwo, szacunek i poszanowanie odmienności każdej Wrocławianki i każdego Wrocławianina, sprawmy - wspólnie, wszyscy - że nasze miasto nawiąże do swoich najlepszych tradycji, stając się nowoczesną europejską metropolią, w której wszyscy mają równe szanse. Może to idealistyczne, ale nie niemożliwe. Zadbajmy o to razem.