Z tego artykułu dowiesz się:
-
Jak wrocławskie sery ze Szczepina wywalczyły złoto i srebro w Hiszpanii.
-
Jakie osobiste historie i wrocławska tożsamość kryją się w smakach „Wrocławianki” i „Raduńskiego”.
-
Kto jeszcze z Dolnego Śląska wrócił z konkursu Premios Cincho z wielkim wyróżnieniem.
Serotonina to pierwsza miejska serowarnia w Polsce. Niewielki zakład mieści się na parterze 5-piętrowego bloku przy ul. Słubickiej. Twórcami konceptu są Paulina i Andrzej Sawiccy (ubiegłoroczni laureaci naszego plebiscytu 30 Kreatywnych Wrocławia).
Impulsem do założenia biznesu był kurs serowarski - prezent dla Andrzeja z okazji wieczoru kawalerskiego - który zaszczepił w nim pasję do wyrabiania serów. Ta z kolei przerodziła się w dobrze prosperujący, już od pięciu lat, biznes.
Wrocławscy serowarzy w ostatnich miesiącach zostali docenieni na konkursach we Francji i Brazylii. Teraz przyszedł czas na podbój Półwyspu Iberyjskiego. Serotonina wystartowała bowiem w odbywającym się w Zamorze konkursie Premios Cincho. W tym roku odbyła się już 12. edycja tego konkursu, ale dopiero po raz szósty organizatorzy dopuścili do udziału serowarnie spoza Hiszpanii.
Dwa medale dla Serotoniny z Wrocławia
Do tegorocznego konkursu zgłoszonych zostało łącznie 85 serów z Polski, z których 6 otrzymało medale. Aż dwa z nich trafiły do wrocławskiej Serotoniny. Jury w kategorii „ser kozi z dodatkami niepochodzącymi z mleka” złotym medalem nagrodziło ser „Wrocławianka”, zaś srebrny medal w kategorii „ser z mleka koziego pasteryzowanego” wywalczył „Raduński”.
Informacja o nagrodzie bardzo nas ucieszyła, ale też trochę zaskoczyła, bo to był wymagający konkurs i, prawdę mówiąc, nie spodziewaliśmy się tak dużego sukcesu. W tym przypadku nasze sery były oceniane wieloetapowo, a mogło ich spróbować łącznie nawet 66 sędziów.Paulina Sawicka, współwłaścicielka Serotoniny
Autor receptury obydwu serów szczególnie cieszy się z sukcesu właśnie tych pozycji, bo jak mówi nam - „Wrocławianka” i „Raduński” są kwintesencją tego, o co mu chodziło, tworząc serowarnię miejską.
Wrocławianka była w zasadzie naszym pierwszym serem, którym chcieliśmy wyrazić swoją wrocławską tożsamość. Przejawia się to w tym, że robimy własne, autorskie sery, nie kopiujemy camembertów, parmezanów czy innych pozycji zagranicznych. Oczywiście wzoruję się na recepturach z zagranicy, niemniej jednak do serii związanej z Wrocławiem (sery Wrocławianka, Wrocławiak itd.) staram się zawsze wnosić coś od siebie. Za serem Raduńskim stoi nasza osobista historia. Z jednej strony to lokalne nawiązanie do tego, że jest to ser typu górskiego, a z drugiej wiąże się z nim sentymentalna ciekawostka: oświadczyłem się żonie właśnie na Raduni.Andrzej Sawicki, współwłaściciel Serotoniny
Wrocławscy serowarzy nie zwalniają tempa. Po hiszpańskich sukcesach, w ubiegły weekend odebrali srebrny medal dla Sera Mikołajskiego na wrocławskim festiwalu Delicje. Rzemieślnicy podkreślają jednak, że to nie medale są dla nich najważniejszą nagrodą.
- Cieszy nas niezmiernie, że nasze produkty są doceniane na świecie, ale tworzymy je przede wszystkim dla naszych gości i to im mają smakować – deklaruje Paulina Sawicka.
Przy okazji warto odnotować, że we wspomnianym konkursie Premios Cincho złoty medal w kategorii serów z pasteryzowanego mleka krowiego i tytuł „Best Organic Cheese 2026” zdobył ser Old Wańczyk z gospodarstwa Wańczykówka z Krzeszowa (gm. Kamienna Góra) na Dolnym Śląsku.