Skarbów w Odrze (raczej) nie ma

Ekipy remontowe najczęściej trafiają na niewybuchy


Pozostałości średniowiecznej zabudowy na nabrzeżu w rejonie bulwaru Xawerego Dunikowskiego to do tej pory najciekawsze znalezisko na jakie trafiono podczas prac przy modernizacji Wrocławskiego Węzła Wodnego.

Pogłębianie i poszerzanie koryta Odry i kanałów powodziowych od Opatowic do Mostów Warszawskich, remont i przebudowa bulwarów w śródmieściu, naprawa nabrzeży oraz urządzeń hydrotechnicznych kosztować ma ponad półtora miliarda złotych, a prace realizowane pod nadzorem Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej potrwają ponad dwa lata.

Część zadań wymusza osuszenie lub ograniczenie przepływu wody na kilku odcinkach Odry. Jednak na dnie rzeki nie natrafiono na cenne znaleziska.

W Warszawie marmury, u nas pociski

Inaczej było w Warszawie w 2012 r. Letnia susza sprawiła, że poziom Wisły był najniższy od dwustu lat, miejscami do 60 cm i można było przez nią po prostu przejść.

To znacznie ułatwiło pracę warszawskim i szczecińskim archeologom, którzy kilka lat wcześniej rozpoczęli akcję „Wisła 1655 – 1906 – 2009”. Zainspirowani prasową notką z początku XX wieku o wyłowionych przez warszawskich piaskarzy marmurowych ozdobach i elementach architektury zaczęli podwodne poszukiwania.

Szukali pozostałości barek, którymi podczas szwedzkiego potopu w latach 1655-1660 wywożono z warszawskich (i nie tylko) pałaców i zamków co wartościowe rzeczy: meble, obrazy, książki, ale i elementy architektoniczne, rzeźby, a nawet posadzki. – Skala szwedzkich grabieży przez niektórych historyków jest oceniana na większą niż tych dokonanych przez Niemców i Sowietów w czasie II wojny światowej – mówił jeden z poszukiwaczy.

Po kilku sezonach poszukiwań z udziałem wyspecjalizowanych ekip nurków udało się wydobyć z Wisły 5,5 tony marmurowych i alabastrowych ozdób. Archeolodzy i historycy ocenili wówczas, że mogą to być elementy pochodzące z Zamku Królewskiego z początku XVII wieku. Świadczyć o tym miał m.in. herb Wazów na jednym z wyłowionych elementów. Susza w 2012 roku jeszcze ułatwiła im pracę, bo nie musieli już korzystać z pomocy nurków.

- W Odrze na takie znaleziska bym nie liczył – mówi dr Jan Pyś, dyrektor Urzędu Żeglugi Śródlądowej we Wrocławiu, ale zaznacza, że niespodzianki zawsze się mogą zdarzyć. I dodaje: – Wisła przez setki lat była rzeką, o którą nie dbano w kontekście hydrotechnicznym. Nie pogłębiano, ani nie czyszczono regularnie koryta, dlatego takie zatopione skarby sprzed 350 lat przetrwały do naszych czasów. We Wrocławiu to niemożliwe, bo Niemcy przed wojną regularnie dbali o rzekę i jej koryto. Starali się, by stale była żeglowna, rozwijali infrastrukturę hydrotechniczną.

Podczas prac przy remoncie Wrocławskiego Węzła Wodnego najczęstszymi znaleziskami są bomby i pociski z okresu II wojny światowej i oblężenia Festung Breslau. Ekipy pracujące przy nabrzeżach trafiają na granaty moździerzowe, pociski artyleryjskie, bomby lotnicze i to w różnych częściach Wrocławia, od Kozanowa, przez Śródmieście, po kanały powodziowe na Zaciszu. Saperzy bywają przez nich alarmowani nawet kilka razy dziennie.

wto

Zgłoś uwagę