35 lat temu we Wrocławiu otwarto Panoramę Racławicką

Dokładnie 14 czerwca 1985 roku we Wrocławiu otwarta została rotunda z Panoramą Racławicką. Monumentalne dzieło powstało we Lwowie, w setną rocznicę bitwy pod Racławicami, a burzliwe koleje losu zawiodły je do Wrocławia. Komunistyczne władze przez wiele lat nie chciały nawet słyszeć o eksponowaniu obrazu. Udostępniony publiczności został dopiero 40 lat po zakończeniu wojny, dzięki uporowi i mobilizacji mieszkańców. Od 35 lat jest jedną z wizytówek Wrocławia.

  • Otwarcie Panoramy Racławickiej 14 czerwca 1985. Fot. Muzeum Narodowe we Wrocławiu


15 metrów wysokości, 120 szerokości

Pierwszą polską panoramę (i jedyną zachowaną w całości) namalowało 9 artystów pod przewodnictwem Jana Styki i Wojciecha Kossaka. Prace trwały 9 miesięcy i kosztowały astronomiczną kwotę 100 tysięcy złotych reńskich. Powstało dzieło imponujących rozmiarów. Płótno przedstawiające bitwę pod Racławicami ma 15 metrów wysokości – tyle co 4-piętrowy blok i aż 114-120 metrów szerokości. Dlaczego 114 do 120?

- Panorama Racławicka ma talię. Na górze i na dole jej szerokość wynosi po 120 metrów, na środku 114 metrów. Wynika to z faktu, że płótno kurczy się podczas gruntowania. W miejscach zamocowania do stalowych okręgów zachowało oryginalny wymiar, pośrodku skurczyło się. Kształt jaki przyjęła Panorama nazywamy hiperboloidą obrotową – opowiada Izabela Trembałowicz-Chęć z Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

budowa rotundy, fot. Muzeum Narodowe we Wrocławiu

Budowa rotundy, fot. Muzeum Narodowe we Wrocławiu.

Obraz kilkakrotnie uniknął całkowitego zniszczenia. Po raz pierwszy uszkodzony został podczas wojny 1920 roku. Nim przystąpiono do jego renowacji, jego część odspoiła się od wiązania i oberwała. Prace konserwatorskie przeprowadzono wówczas w latach 1927-1928. Przetrwał także bombardowanie Lwowa w trakcie II wojny światowej – 9 kwietnia 1944 roku, 250-kilogramowa bomba wpadła przez szklany dach do środka lwowskiej rotundy, ale nie eksplodowała. Wybuch drugiej bomby w Parku Stryjskim spowodował naruszenie statyki budynku i oberwanie płótna na długości ok. 50 m. Obraz jednak ocalał.

Przetrwał wreszcie przebiegające w spartańskich warunkach, powojenne transporty. Jeden z nich miał miejsce jeszcze w roku 1980. Ówczesne ministerstwo kultury i sztuki, w tajemnicy przed mieszkańcami, wywiozło obraz z Wrocławia (gdzie trafił po wojnie wraz ze zbiorami Ossolineum) do Warszawy. Jak podaje Marian Maciejewski w reportażu „Bitwa o Panoramę” - podczas załadunku zerwała się lina i obraz uderzył o ziemię, a jego fragment uległ uszkodzeniu.

Panorama Racławicka, fragment. Fot. Muzeum Narodowe we Wrocławiu

Panorama Racławicka, fragment płótna. Fot. Muzeum Narodowe we Wrocławiu.

Komunistyczne władze nie były przychylne Panoramie, obawiając się zadrażnienia stosunków ze Związkiem Radzieckim. Obraz nie tylko przedstawiał bitwę z Rosjanami. Pochodził także ze Lwowa, którego polska przeszłość stanowiła dla władz temat tabu. Wreszcie – jego eksponowanie we Wrocławiu, mieście gdzie osiedliła się znaczna liczba lwowian, musiało prowadzić do niewygodnej politycznie narracji.

- Mnożące się lawinowo po Sierpniu 1980 żądania udostępnienia Panoramy Racławickiej społeczeństwu i olbrzymia determinacja Polaków sprawiły, iż w końcu ówczesne władze podjęły działania mające na celu jej udostępnienie. Po ponad czterech latach olbrzymiej i mozolnej pracy Społecznego Komitetu Panoramy Racławickiej pod kierunkiem Alfreda Jahna, Zespołu Realizacyjnego kierowanego przez Danutę Wielebińską i Zespołu Konserwatorów dowodzonego przez Stanisława Filipiaka, 14 czerwca 1985 Panorama Racławicka została uroczyście otwarta – wspomina Romuald Nowak, kierownik Muzeum „Panorama Racławicka” Oddziału MNWr.

Panorama Racławicka - prace konserwatorskie. Fot. Muzeum Narodowe we Wrocławiu

Prace konserwatorskie. Fot. Muzeum Narodowe we Wrocławiu.

Odrestaurowane w latach 80-tych dzieło umieszczone zostało w wybudowanej specjalnie dla niego rotundzie. Autorami projektu rotundy było małżeństwo architektów Ewa i Marek Dziekońscy, zaś konstruktorem inżynier Jan Weryński, konstruktor trzonolinowca. Od momentu otwarcia, Panoramę Racławicką obejrzało 11 milionów osób.

Obraz z czterema stronami świata

- Panorama Racławicka robi wrażenie do dzisiaj. Jest obrazem z czterema stronami świata, jego zadaniem jest przeniesienie widza w iluzję świata realnego. Nie można patrzeć na nią jak na zwykłe malarstwo, dwuwymiarowe i ograniczone ramami. To zupełnie inne medium.

Wielką siłą Panoramy Racławickiej jest niezwykle sugestywnie namalowany pejzaż, pięknie, choć nie do końca zamierzenie skomplementowany jeszcze we Lwowie. Otóż pewnego ulewnego dnia zjawiła się w rotundzie Panoramy przemoknięta grupa chłopów przywieziona przez właściciela ziemskiego. Wszyscy pokonali ciemne, kręte schody wiodące na platformę widokową i tam jedna z uczestniczek miała zawołać: „No, dzięki Bogu, przestało padać!”.

I dziś, kiedy zwiedzający wychodzą z ciemnego tunelu na platformę widokową, ulegają wrażeniu olśnienia słonecznym blaskiem wiosennego popołudnia. Bitwa miała miejsce 4 kwietnia, stąd także wczesnowiosenna kolorystyka, czy śnieg na szczytach gór. Wokół rozciągają się częściowo zaorane pola malowane pastelowymi odcieniami ugru i ochry, gdzieniegdzie pokryte nieśmiałą wiosenną zielenią kiełkujących zasiewów, pocięte głębokimi jarami, w których poprowadzono gruntowe drogi – opowiada Izabela Trembałowicz-Chęć.

Zoom na detal

Jeśli jesteście ciekawi jakie jeszcze tajemnice skrywa to olbrzymie płótno, zajrzyjcie koniecznie na facebookowy profil Panoramy Racławickiej. Najciekawsze posty znajdziecie tam pod hasztagiem #zoomnadetal.

Jeden bilet, cztery muzea

Z biletem do Panoramy Racławickiej możemy bezpłatnie zwiedzić wystawy stałe Muzeum Narodowego we Wrocławiu, Muzeum Etnograficznego i Pawilonu Czterech Kopuł (oraz wystawę „Willmann. Opus magnum”) w ciągu 3 miesięcy od daty seansu wydrukowanej na bilecie.

Szczegółowe informacje znajdziecie na stronie muzeum.



Zgłoś uwagę