Wszystkich Świętych w PRL-u

Jak w PRL-u zdobywano kwiaty i znicze na 1 listopada, o kim szczególnie pamiętała władza ludowa i gdzie harcerze pełnili warty honorowe – czyli Wszytkach Świętych, 40 lat temu, we Wrocławiu.

  • Kiermasz kwiatowy

    Kiermasz kwiatowy przed 1 listopada obok Hali Targowej przy ul. Piaskowej, 1. poł. lat 70. XX w., fot. Stanisław Kokurewicz, Ośrodek „Pamięć i Przyszłość”


Wrocławskie nekropolie z lat 70. na zdjęciach Stanisława Kokurewicza i Zbigniewa Nowaka to część fotograficznej kolekcji Ośrodka „Pamięć i Przyszłość”. Zobacz więcej zdjęć na Facebooku: Nie-zapomniany Wrocław.

Dr Piotr Sroka, wrocławski historyk z Ośrodka „Pamięć i Przyszłość” podkreśla, że uroczystość Wszystkich Świętych i następujący po niej Dzień Zaduszny to tradycyjnie w naszej kulturze czas, gdy wspominamy bliskich zmarłych i odwiedzamy ich groby.

(kliknij aby zobaczyć galerię zdjęć)

– Zarówno dziś, jak i 40 lat temu już pod koniec października na wrocławskich cmentarzach rozpoczynał się czas porządkowania grobów. Czyniły to rodziny zmarłych, ale nie tylko. Członkowie rozmaitych organizacji podejmowali w tych dniach trud przygotowania na 1 listopada grobów osób z różnych powodów uważanych przez ówczesne władze za szczególnie zasłużone – mówi Piotr Sroka i dodaje, że na przykład w 1970 r. harcerze ze szczepu im. Pionierów Wrocławia uporządkowali groby swoich patronów na cmentarzu przy ul. Bujwida. W 1976 r. młodzież działająca w Towarzystwie Miłośników Wrocławia przygotowała na listopadowe święto nagrobki członków przedwojennej wrocławskiej Polonii.

Kwiaty i znicze w gospodarce sterowanej

Podczas Wszystkich Świętych nie mogło zabraknąć zniczy i kwiatów. Historyk Piotr Sroka podkreśla, że w realiach gospodarki centralnie sterowanej nie było to takie proste. O tym co, gdzie, kiedy i za ile mogą kupić wrocławianie decydowali przeważnie urzędnicy, chociaż trudno było im zaspokoić potrzeby społeczeństwa bez pomocy ledwie tolerowanej przez państwo prywatnej inicjatywy.

(kliknij aby zobaczyć galerię zdjęć)

– W 1971 r. pięć dni przed dniem Wszystkich Świętych otwarto we Wrocławiu kiermasze kwiatowe, podczas których sprzedawano tak chętnie stawiane na grobach chryzantemy. Pierwszy z nich znajdował się na placu koło ówczesnego kina Śląsk (dziś Teatr Muzyczny Capitol), kolejny nieopodal – na pl. Kościuszki, trzeci zaś na pl. Solnym, gdzie swój towar wystawiły handlujące tam na co dzień prywatne kwiaciarki – zaznacza Piotr Sroka i dodaje, że kupno chryzantem w tych miejscach było możliwe do 31 października włącznie w godzinach od 10.00 do 17.00. Ponadto 30 i 31 października w tych samych godzinach oraz 1 listopada od godz. 9.00 do 17.00 stworzono odwiedzającym groby możliwość zakupu kwiatów obok cmentarzy przy ul. Osobowickiej, Grabiszyńskiej, Bujwida, Smętnej i Ślężnej oraz w Leśnicy, na Psim Polu i Brochowie.

Nielegalny handel i „ludzie-hieny”

Piotr Sroka powiada, że w 1975 r. Spółdzielnia Ogrodnicza obiecała dostarczyć na 1 listopada 8 tys. chryzantem w doniczkach i 3 tys. ciętych: – Nie wiadomo, czy to wystarczyło, ale część z tych kwiatów trafiała do drugiego, nielegalnego „obiegu”. Podobnie jak zdarza się to dziś, atmosferę wyciszenia i zadumy dnia Wszystkich Świętych psuli bowiem amatorzy łatwego i nieuczciwego zarobku.

(kliknij aby zobaczyć galerię zdjęć)

Wrocławska prasa odnotowywała liczne przypadki obcinania wcześniej posadzonych na grobach chryzantem, które następnie wkładane w doniczki były sprzedawane 1 listopada przez, jak ich określano, „ludzi-hieny”. Apelowano do odpowiednich służb o zwiększony nadzór nad wrocławskimi cmentarzami przed dniem Wszystkich Świętych. Dystrybucją zniczy zajmowała w tym czasie się spółdzielnia Arged, która przed 1 listopada uruchomiała przy wrocławskich cmentarzach własne punkty sprzedaży.

MPK i milicja drogowa

Na dzień Wszystkich Świętych przygotowywało się także Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. W 1973 r. już 31 października uruchomiło dodatkowe tramwaje kursujące między godz. 13.00 a 19.00 na Osobowice z ul. Świdnickiej i z pl. Powstańców Wielkopolskich. Na tych samych trasach 1 listopada specjalne tramwaje woziły pasażerów między godz. 9.00 a 19.00. Ponadto w tym dniu kursowały specjalne autobusy na następujących trasach: pl. Marksa (dziś pl. Strzelecki) – Osobowice, pl. Kromera – Osobowice, Rynek – cmentarz przy ul. Grabiszyńskiej.

– By sprostać potrzebom mieszkańców, tego dnia na linii pośpiesznej C kursowały wyłącznie autobusy przegubowe, a na liniach tramwajowych nr 4, 9, 11, 16 i 17 jeździły składy trzywagonowe. W drugiej połowie lat 70. XX w., gdy liczba prywatnych samochodów poruszających się po ulicach Wrocławia gwałtownie wzrosła, pojawił się znany nam doskonale problem z płynnością ruchu w okolicach cmentarzy, a milicja drogowa – jak pisał w 1976 r. „Wieczór Wrocławia” – musiała dołożyć sporo wysiłku, aby nie dopuścić do korków na jezdniach – mówi Piotr Sroka.

Władza pamiętała o zasłużonych

Historyk zauważa, że 1 listopada, w latach 70., centrum miasto pustoszało, a bardzo tłoczno robiło się na miejskich cmentarzach. Wrocławianie i przyjezdni zapalali znicze na grobach swoich bliskich, ale także osób publicznych, zasłużonych dla miasta uczonych czy artystów. W 1976 r. przedstawiciele Towarzystwa Miłośników Wrocławia złożyli kwiaty na grobach m.in. Ludwika Hirszfelda, Tadeusza Mikulskiego czy Władysława Nehringa.

– Szczególnie dbano wówczas o groby ofiar II wojny światowej, o której pamięć w latach 70. była jeszcze bardzo żywa. Zwyczajem stało się zapalanie tysięcy zniczy w centralnym miejscu cmentarza przy ul. Bujwida by uczcić tych, którzy w latach 1939-1945 zaginęli bez wieści. Na otwartym 11 października 1970 r. Cmentarzu Żołnierzy Polskich przy ul. Grabiszyńskiej trzy tygodnie później wartę honorową zaciągnęli harcerze, a każdy z grobów został udekorowany kwiatami. Szczególnie przystrojono nagrobek komandora Stefana Frankowskiego, we wrześniu 1939 r. dowódcy obrony wybrzeża, później więźnia Oflagu VIII B w Srebrnej Górze, który zmarł w 1940 r. w szpitalu w Bielawie – zauważa historyk i dodaje, że kwiaty i znicze ustawiano także na Cmentarzu Oficerów Armii Radzieckiej przy alei noszącej wówczas imię Armii Radzieckiej (dziś al. Karkonoska). Oprócz ofiar II wojny światowej ówczesna władza dbała także o pamięć o poległych w walce o – jak wówczas mówiono – „utrwalanie władzy ludowej”, a więc milicjantów czy żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Publicznego zabitych walce z niepodległościowym podziemiem, których groby dekorowano, a przy nich ustawiano warty honorowe.

O Wrocławiu na starych zdjęciach czytaj więcej:

 

Zgłoś uwagę