PCK ma problem

Wrocławianie przywożą używaną odzież, zamiast wrzucać ją do kontenerów

  • To są kontenery PCK. Z nich odzież nieodpłatnie trafia do potrzebujących. Fot. Tomasz Walków

    To są kontenery PCK. Z nich odzież nieodpłatnie trafia do potrzebujących. Fot. Tomasz Walków

  • To są kontenery PCK. Z nich odzież nieodpłatnie trafia do potrzebujących. Fot. Tomasz Walków

    To są kontenery PCK. Z nich odzież nieodpłatnie trafia do potrzebujących. Fot. Tomasz Walków


W ubiegłym tygodniu, w jednym z programów telewizyjnych, ukazała się informacja o kontenerach do zbiórki odzieży. Padła tam wypowiedź, żeby nie wrzucać do nich ubrań. Chodzi o to, że trafiają do firm komercyjnych, które sprzedają je w tzw. lumpeksach. Tymczasem ci, którzy wrzucają ubrania do kontenerów, są przekonani, że odbiera je Polski Czerwony Krzyż i przekazuje bezpłatnie potrzebującym. Padły słowa, że najlepiej odzież przynosić bezpośrednio do PCK. No i się zaczęło… Przedstawiciele wrocławskiego PCK proszą, aby tego nie robić.

– Do naszej siedziby przy ulicy Bujwida przyjeżdża codziennie blisko 100 osób z ubraniami – mówi Jerzy Gierczak, dyrektor PCK we Wrocławiu. – Fatygują się do nas z odległych osiedli, z Psiego Pola czy Leśnicy, i robią to niepotrzebnie. W mieście jest blisko 50 naszych kontenerów, do których można wrzucić używaną odzież.

PCK ma białe kontenery w wyraźnym napisem: Polski Czerwony Krzyż. Z boku są plakaty z mężczyzną na motorze lub dziewczyną w czerwonej sukience z hasłem – "Z pomocą każdemu do twarzy". 

Co się dzieje z ubraniami z kontenerów PCK?

– Bezpłatnie je rozdajemy, wystarczy przyjść do naszej siedziby przy ulicy Bujwida 34 – mówi Jerzy Gierczak. – To, co zostaje, odsprzedajemy. Pieniądze w całości idą na cele charytatywne. Kupujemy za nie między innymi szkolne wyprawki dla dzieci.

We wrześniu wrocławski PCK za blisko 23 tys. zł wydał 250 wyprawek dla dzieci. Mógł ją otrzymać każdy, kto się zgłosił.

jr

Powrót do góry  
Zgłoś uwagę