Dokarmiajmy i dbajmy o wolno żyjące koty. To nasi sprzymierzeńcy

Wiosną, latem i wczesną jesienią są najskuteczniejszą bronią w walce z myszami i szczurami we Wrocławiu. Jednak gdy robi się zimno, potrzebują wsparcia mieszkańców. Wolno żyjące koty zimą liczą na pomoc i wyrozumiałość wrocławian.


Gdy temperatura powietrza coraz częściej spada poniżej 0 oC, sporo mówi się o tym, co zrobić, by właściwie zadbać o zwierzęta domowe. Warto jednak pamiętać także o tych, które nie żyją pod dachem razem z ludźmi. Praktycznie w każdym mieście – naszym również – można spotkać mniejszą lub większą populację wolno żyjących kotów. Zima to dla nich szczególnie trudny czas, ale każdy z nas może dla nich zrobić coś dobrego i pomóc przetrwać mrozy.

Potrzebują pomocy

Żyjące na wolności koty budzą skrajne emocje. Część osób darzy je ogromną sympatią, chętnie dokarmia czy udostępnia schronienie, ale jest też sporo ludzi, którzy traktują je jak szkodniki i obawiają się, że mogą się czymś od nich zarazić. – To zupełnie nieuzasadnione. Warto podkreślić, że koty, także te wolno żyjące, nie przenoszą na ludzi chorób zakaźnych, robaków czy pcheł – mówi Nastasja Wodniczak, technik weterynarii i wolontariuszka Fundacji NaszeZoo.pl. – Są za to naturalną częścią miejskiego ekosystemu i choć lubią chadzać własnymi drogami, to jednak bez naszej pomocy sobie nie poradzą – dodaje.

Otwarte okienka

Sporym wyzwaniem dla „miejskich” kotów są minusowe temperatury. Zwierzaki bardzo często chronią się przed nimi w piwnicach bloków czy kamienic. Jeśli uchylimy okno, koty będą mogły swobodnie wchodzić i wychodzić, a dzięki temu będą załatwiać swoje potrzeby na zewnątrz. Udostępniajmy piwnice, strychy i komórki. Pilnujmy, aby czworonogi miały dostęp do wody, w miarę letniej, a przede wszystkim dokarmiajmy wolno żyjące koty.

Dokarmiajmy, ale mądrze

Zimą nie mają tylu źródeł pokarmu, co w cieplejsze miesiące. Część gryzoni unika chłodu, chowając się w miejscach dla kotów niedostępnych. Wygłodzone czworonogi stają się słabsze i podatne na choroby. Jeśli więc chcemy im pomóc, warto zacząć od dokarmiania. Ważne jednak, by robić to mądrze. – W szczególności zimą lepiej jest podawać suchą karmę, bo mokra zwyczajnie zamarznie. Do tego sucha karma najlepiej imituje naturalny pokarm i zmniejsza ryzyko pojawienia się u zwierzęcia problemów z dziąsłami – w przypadku konsumowania wyłącznie karmy mokrej kot nie ściera w sposób naturalny zębów, częściej pojawia się też na nich kamień – tłumaczy Nastasja Wodniczak. Równie ważna, jak odpowiedni pokarm, jest woda. W chłodne dni najlepiej nalewać ją kotom do misek ciepłą, bo wtedy będzie wolniej zamarzać. Trzeba również pamiętać o tym, by stosunkowo często ją wymieniać. Nie dajmy się też zwieść mitom – chociaż bajki nauczyły nas tego, że mruczki uwielbiają mleko, to w rzeczywistości wcale im ono nie służy. 

Budki – kompromis i wygoda

– Wiele osób uważa koty za szkodniki. To najbardziej krzywdząca opinia dla tych zwierząt. Gdyby nie one, prawdopodobnie potykalibyśmy się o szczury i myszy – mówi Lucyna Jodłowska, wrocławianka, która od lat dokarmia zimą koty w centrum miasta. – Jeśli zadbamy o koty żyjące w mieście, to mamy gwarancję, że zdrowe i silne wiosną przypuszczą atak na szkodniki. bytowanie kotów w piwnicach nie dla wszystkich osób jest rozwiązaniem akceptowalnym, nie jest też wcale najlepszym wyjściem dla samych zwierzaków. Dlatego Fundacja NaszeZoo.pl wraz z mieszkańcami różnych miast ustawia dla nich specjalne drewniane i ocieplane domki – „Kocie Chaty”. – Dbamy o to, by były wykonane solidnie i estetycznie – dzięki temu dobrze się prezentują, a jednocześnie nie psują się, nie wilgotnieją ani nie pleśnieją i mogą służyć przez wiele sezonów. Nad każdą „Kocią Chatą” czuwa minimum jeden mieszkający w pobliżu opiekun, który troszczy się o karmienie zamieszkujących ją kotów, ale też dba o utrzymywanie czystości zarówno wewnątrz domku, jak i w jego najbliższej okolicy – mówi Nastasja Wodniczak z Fundacji NaszeZoo.pl. Nad chatkami stale czuwają też wolontariusze Fundacji NaszeZoo.pl. – Nie tylko zbieramy środki na budowę „Kocich Chat”, ale również pomagamy zapewnić zwierzętom niezbędne leczenie i odrobaczanie, by zapobiegać chorobom, a także zapewnić ich sterylizację, by panować nad populacją i nie dopuścić do jej niekontrolowanego wzrostu. Poprzez prowadzoną przez nas platformę www.dlaSchroniska.pl zbieramy też dla nich karmę i witaminowe suplementy – dodaje Nastasja Wodniczak. „Kocie Chaty” działają już między innymi na osiedlach w Poznaniu, Bytomiu i Legnicy. Chęć ufundowania bądź ustawienia w swojej okolicy takiego domu i pełnienia roli jego opiekuna może zgłosić każdy – w tym celu należy skontaktować się bezpośrednio z Fundacją NaszeZoo.pl.

Władze wspierają koty

Wolno żyjące koty od dawna mogą liczyć na wsparcie władz miasta. Urzędnicy corocznie apelują do mieszkańców o dobre traktowanie kotów. We Wrocławskim Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt można liczyć na pomoc weterynaryjną dla tych kotów. Jeśli któryś zachoruje, możemy go tam zawieźć na leczenie. Warunek jest jednak taki, że po kuracji czworonóg musi wrócić do miejsca, w którym przebywał. – Mamy świadomość, jak ważną rolę odgrywają wolno żyjące koty w naszym mieście. Finansowo wspierana jest sterylizacja kotów wolno żyjących i dokarmianie ich w trudnym zimowym czasie – mówi Barbara Borzymowska z Wydziału Środowiska Urzędu Miejskiego. Miasto dodatkowo prowadzi kampanie i programy, które edukują mieszkańców w temacie ochrony zwierząt.

Apel TOZ

O tym, że wolno żyjące koty są potrzebne we Wrocławiu, wiedzieć powinien każdy. Jednak dla dobra czworonogów trzeba kontrolować ich rozmnażanie. Dlatego TOZ, z pomocą Urzędu Miasta i schroniska dla bezdomnych zwierząt, cały czas wyłapuje takie koty – sterylizuje i z powrotem wypuszcza w terenie, z którego pochodzą – Apelujemy do mieszkańców, spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych, aby udostępniać piwnice organizacjom i ich wolontariuszom. Dzięki sterylizacji nie będzie corocznego problemu maleńkich kociąt, którymi potem nikt nie chce się zaopiekować – mówią wolontariusze TOZ.   

Pomożemy? Koty odpłacą się tym samym

Pomaganie wolno żyjącym zwierzakom to działanie długofalowe. – Jeśli podejmiemy decyzję na przykład o ich dokarmianiu, nie możemy nagle tego zajęcia porzucić. Zaczynając się opiekować kotami, oswajamy je, więc bierzemy za nie odpowiedzialność – podkreśla Nastasja Wodniczak z Fundacji NaszeZoo.pl. Jeśli obawiamy się, że samodzielnie nie będziemy w stanie zapewnić im należytej opieki, warto poprosić też o wparcie działającą na rzecz zwierząt organizację czy schronisko. 

Zgłoś uwagę