wroclaw.pl strona główna

WROCŁAW Skwer na Biskupinie ogrodzony płotem. Tak już raczej zostanie

  1. wroclaw.pl
  2. Zielony Wrocław
  3. Aktualności
  4. O ustawkach, rozrywkach i skandalach. Dziś obchodzimy Światowy Dzień Wiedzy o Pingwinach

Organizują ustawki, kochają kule dyskotekowe, czasem ryczą jak osły, a relacje z ich życia mogłyby się znaleźć na Pudelku. Dziś (20 stycznia) obchodzimy Dzień Wiedzy o Pingwinach, a to dobra okazja by poznać tońce z naszego zoo – jedyne pingwiny, które pochodzą z Afryki.

Reklama

We wrocławskim zoo mieszkają 104 pingwiny przylądkowe, nazywane także tońcami, m.in. Ken i Barbie, Brad i Angelina, Mozarella, Parmezan, Guacamole, Marian, który otrzymał imię na cześć dawnego kierownika, Szogunka, Pirat, Pan Żółty i Eliasz (niech was nie zmyli imię, to samica!).

Pingwiny przylądkowe z wrocławskiego zoo fot. Oleksandr Poliakovsky
Pingwiny przylądkowe z wrocławskiego zoo

Jest ich aż tyle, ponieważ nasz ogród prowadzi jedną z największych w Europie hodowlę zachowawczą tych zagrożonych wyginięciem ptaków.

Romanse i skandale

Wśród tońców tyle się dzieje, że historiami z ich życia można by obdzielić nie jeden, a kilka portali plotkarskich.

Teoretycznie łączą się w pary na całe życie, a potem wspólnie wysiadują jaja i opiekują się potomstwem, w praktyce bywa z tym jednak różnie: zdarzają się zmiany partnerów, zdrady i trójkąty. Wśród naszych tońców jest także para jednopłciowa: Bluey i Forest, samce, które co roku razem budują gniazdo i wspólnie wysiadują zamiast jaja zabawkę, np. różowego gumowego flaminga.

Ustawki, ucieczki, wspinaczki

Skomplikowane życie uczuciowe to jedno, ale tońce organizują także ustawki.

Na ogół jest tak, że dwa pingwiny zaczynają się kłócić o gniazdo czy o cokolwiek innego, chwilę później dołączają do nich kolejne i każdy z uczestników bójki musi dołożyć swoje trzy grosze. Okładają się po plecach mocno umięśnionymi skrzydłami, łapią dziobami za kark, dziobią. Wygląda to dość brutalnie, ale nie dzieje się nic strasznego.
Dawid Dobrach, opiekun pingwinów we wrocławskim zoo

Niektóre osobniki wolą uniknąć starcia i wtedy się okazuje, że choć wydają się na lądzie nieporadne, potrafią biegać naprawdę szybko. Pochylają się wtedy do przodu i podpierają skrzydłami, których używają niczym przednich łap.

A skoro już jesteśmy przy pingwinich umiejętnościach: wiedzieliście, że te ptaki potrafią się wspinać na skały i kamienie?

– Używają dzioba jak czekana, pomagają sobie także całkiem pokaźnymi pazurami – mówi opiekun. – Po co to robią? Mają mniej więcej 40 cm wzrostu, a z góry mogą widzieć więcej.

Jak wiadomo tońce także doskonale pływają. Gdy się je ogląda przez szybę w Afrykarium, można zauważyć, że pod wodą wyglądają tak, jakby latały.

Ryczą jak osły, wypinają klatę

Tońce wydają mnóstwo różnorodnych odgłosów, w tym taki, który przypomina ryk osła. Używają także dźwięków przypominających ludzką mowę: krótszych i dłuższych „słów”. Inaczej przekazują sobie informacje o zagrożeniu, a inaczej o innych sprawach.

Porozumiewają się także za pomocą mowy ciała, np. wypychają klatkę piersiową albo kiwają głową.

Najpierw panika, potem „odbiór techniczny”

Opiekunowie tońców dbają o to, by ich stadko się nie nudziło. To tzw. enrichment, czyli wzbogacanie środowiska podopiecznych za pomocą różnych działań i przedmiotów.

Więcej piszemy o tym tu:

Jak tońce reagują na nowości?

Gdy na wybiegu pojawia się coś nowego, pierwszą reakcją jest poruszenie, bo nie wiadomo, co to jest. Po chwili zaczynają podchodzić najodważniejsze osobniki, po nich kolejni ciekawscy, wreszcie cała grupa. Śmiejemy się, że robią odbiór techniczny: sprawdzają, czy wszystko działa jak należy i czy jest solidnie zamontowane.
Dawid Dobrach, opiekun pingwinów we wrocławskim zoo

Hitem była np. kula dyskotekowa, ale wzięciem cieszyły się też tekturowe labirynty i najróżniejsze zabawki.

Ostatnio najwięcej rozrywki dostarczył pingwinom śnieg i to, co opiekunowie z niego zrobili, np. bałwanki. A ponieważ pingwiny przylądkowe pochodzą z Afryki, zima nie jest ich ulubioną porą roku. Sporo czasu spędzają teraz w gniazdach, zwłaszcza że trwa już sezon lęgowy.

Każdy pingwin jest inny

Ponad setki pingwinów dogląda na co dzień 5 osób. Oprócz Dawida są to także Kamila, Karolina, Mateusz i Konrad. Rozpoznają swoich podopiecznych, zwłaszcza niektórych, bez większego trudu, bo tońce tylko z daleka są identyczne. Tak naprawdę każdy z nich jest inny: np. Lukrecja ma na brzuchu plamkę w kształcie Afryki.

Teraz, dzięki współpracy z młodymi badaczami Politechniki Wrocławskiej, naukę rozróżniania pingwinów rozpoczęła także sztuczna inteligencja.

Pingwiny różnią się od siebie także charakterami.

– Jedne są indywidualistami, inne lubią być w większej grupie. Niektóre są domatorami i lubią siedzieć w swoich gniazdach, inne eksplorują wybieg. Są też atencjusze, którzy do nas lgną i bardzo pragną kontaktu – wylicza Dawid Dobrach.

Opiekunowie w żaden sposób nie starają się wpływać na ich zachowania: tu każdy ma prawo być sobą.

Każdy z pingwinów zjada w ciągu dnia nawet pół kilograma ryb. Najbardziej lubią szprotki, ale jedzą też gromadniki i małe śledzie. Ciekawostka: mają na języku specjalne wypustki, dzięki którym zdobycz nie wyślizguje im się z dziobów. I jeszcze jedna: tońce mają błyskawiczna przemianę materii - załatwiają się średnio co 8 minut.

Ekstremalnie zagrożone wyginięciem

Tońce w naturze żyją u wybrzeży Afryki Południowej, w RPA i Namibii. Są niestety ekstremalnie zagrożone wyginięciem z powodu zmian klimatycznych, zanieczyszczeń oceanów i nadmiernego rybołówstwa. W ciągu ostatnich stu lat populacja pingwinów przylądkowych zmniejszyła się o 98 procent i jeśli nie uda się czegoś zrobić, niedługo mogą zniknąć z naszej planety, zwłaszcza że teraz dodatkowo dziesiątkuje je ptasia grypa.

Naukowcy z całego świata robą co mogą, by ocalić ten gatunek. Pracuje nad tym także Paweł Borecki, specjalista ds. badań i współpracy naukowej w naszym zoo, a zarazem doktorant z Uniwersytetu Przyrodniczego. 

Paweł Borecki oraz Eliasz fot. Oleksandr Poliakovsky
Paweł Borecki oraz Eliasz

Właśnie kończy pisanie doktoratu pod tytułem „Opracowanie metody konserwacji nasienia pingwinów przylądkowych w celu tworzenia banku rezerw genetycznych gatunku krytycznie zagrożonego”. W jego badaniach chodzi to, by znaleźć sposób na zachowanie możliwie różnorodnego materiału genetycznego tońców dla przyszłych pokoleń.

Więcej o badaniach Pawła Boreckiego, a także jego podróży do Aryki znajdziecie tu:

My wszyscy także możemy pomagać pingwinom. Wrocławskie zoo i jego fundacja Dodo wspierają organizację SANCCOB, która ratuje te ptaki w środowisku naturalnym. Część przychodów z biletów do zoo z dobrowolną dopłatą 1 zł oraz darowizn dla DODO, jest kierowana do RPA. Środki z Wrocławia pomagają w odchowaniu pingwinów, które wracają do środowiska naturalnego.

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama