Panthers znów wygrywają. Dobra forma futbolistów amerykańskich

Futboliści Panthers Wrocław po raz kolejny pokazali swoją siłę na europejskiej arenie. W sobotę na Stadionie Olimpijskim pokonali Leipzig Kings 54:28.

  • Panthers Wrocław pokonali Leipzig Kings /fot. Łukasz Skwiot Panthers Wrocław

    Panthers Wrocław pokonali Leipzig Kings /fot. Łukasz Skwiot Panthers Wrocław


Po zwycięstwie na inaugurację sezonu wszystkie oczy kibiców futbolu amerykańskiego były zwrócone na Wrocław.  Leipzig Kings w swoim pierwszym meczu także zwyciężyli i ciężko było wskazać, kto jest faworytem. Okazało się, że byli nimi Panthers, którzy bez większych problemów sięgnęli po pełną pulę.

Ponad 2000 kibiców na trybunach Stadionu Olimpijskiego jako pierwszych w ataku zobaczyło gości z Lipska, którzy długo przedzierali się pod pole punktowe Panthers. Wtedy wrocławianie zablokowali jednak kopnięcie z pola i Darius Robinson podniósł futbolówkę z ziemi, a następnie przebiegł z nią ponad 60 jardów zdobywając przyłożenie.

W następnej serii Panthers bardzo szybko oddali piłkę, nie mogąc złapać rytmu, a Królowie po jej odzyskaniu wykorzystali błąd w kryciu i zdobyli swoje pierwsze przyłożenie. Na odpowiedź nie musieliśmy długo czekać. Sygnał do ataku dał William Lloyd, który wrócił z piłką pod odkopnięciu jej przez gości (aż 80 jardów!), dając atakowi pod wodzą Lukasa O’Connora idealną pozycję do zdobycia punktów. Ten wykorzystał szansę, a punkty po ofensywnej stronie piłki jako pierwszy – podobnie jak w pierwszym meczu – zdobył Jakub Mazan.

W kolejnych seriach O’Connor obsłużył celnymi podaniami Przemysława Banata i Wiktora Ziębę, co pozwoliło Panterom wyjść na prowadzenie 26:6. Kings odpowiedzieli przyłożeniem, by jednak za chwilę znowu oddać pole wrocławianom. Gospodarze schodzili na przerwę wygrywając 33:14.

– Muszę przyznać, że nawet nas zaskakuje poziom i efektowność rozgrywek European League of Football. Widzimy to po reakcjach naszych kibiców, którzy znów jednogłośnie powtarzali, że czekali na takie emocje i że z chęcią wrócą na kolejne mecze. Oczywiście jestem dumny z gry naszych zawodników. Pokazujemy, że lata pracy nie poszły na marne, a nasz udział w międzynarodowych rozgrywkach jest w pełni zasłużony – mówi Michał Latoś, prezes Panthers Wrocław.

Po przerwie zawodnicy Panthers Wrocław na moment nieco się rozluźnili. Najpierw formacja ataku straciła piłkę, a chwilę później punkty zdobył Jaleel Awini. Moment później zrobiło się jeszcze bardziej nerwowo, kiedy Alpha Jalloh – obrońca Leipzig Kings – przechwycił podanie rzucone przez O’Connora, ale sędziowie doszukali się w akcji faulu i oddali piłkę Panterom. Ewidentnie rozjuszona ofensywa Panthers szybko postanowiła wrócić na pełne obroty. Pomógł w tym Phileas Pasqualini, który popisał się jedną z najlepszych akcji kolejki i po minięciu kilku obrońców wbiegł w pole punktowe.
Autor nieuznanego przechwytu sprzed kilku akcji wcześniej – Alpha Jalloh – postanowił jednak pokazać swoją pełną siłę w kolejnej akcji, kiedy wrócił z odkopniętą przez Panthers piłką aż 91 jardów, notując przyłożenie i jedną z najbardziej efektownych akcji meczu. Natychmiast zrewanżował mu się Pasqualini – francuski biegacz zdobył dwa przyłożenia w trzeciej kwarcie, po której Panthers Wrocław prowadzili aż 47:28.

Leipzig Kings próbowali jeszcze odpowiedzieć, ale najpierw piłkę rzuconą przez rozgrywającego przechwycił Goran Zec, a potem punkty zdobył po świetnym biegu Damian Kwiatkowski, który pokazał w tej akcji swoją wyjątkową szybkość, przebiegając 25 jardów bez dotknięcia przez żadnego przeciwnika. Po tej akcji po obu stronach piłki zobaczyliśmy już zmienników, a trenerzy Panthers Wrocław starali się zbijać zegar, by skończyć mecz bez ryzyka urazów i z pewną wygraną w kieszeni. Wynik 54:28 utrzymał się już do końca meczu.

– Można śmiało powiedzieć, że do nowej ligi weszliśmy z przytupem. 109 punktów i wiele świetnych popisów indywidualnych w dwóch pierwszych meczach bardzo cieszy, ale mamy chłodne głowy. To dopiero początek bardzo wymagającego sezonu. Jesteśmy szczęśliwi z wyników, ale jeszcze bardziej z faktu, że udało nam się przejść przez otwarcie praktycznie bez urazów. Teraz jednak przed nami olbrzymie wyzwanie. W pierwszym meczu wyjazdowym na pewno wiele osób postawi w roli faworyta Frankfurt Galaxy – mówi Jakub Głogowski, menedżer Panthers Wrocław.

Wyjazdowe spotkanie z Frankfurt Galaxy Pantery rozegrają w najbliższą niedzielę 4 lipca o godz. 15:00. Jest to hit kolejki i będzie transmitowany na żywo przez niemiecką stację PRO7 Maxx. Polscy kibice będą mogli obejrzeć starcie w internecie.



Zgłoś uwagę